Rallye Automobile de Monte-Carlo 2018 - Zwariowane Monte Xaviera Panseriego

śro, 31 stycznia 2018 godz. 13:21:34 skomentuj rajdy
Tagi: Panseri, Bouffier

Bouffier/Panseri | Fot. Facebook

Xavier Panseri tuż po Dakarze zaliczył Rajd Monte Carlo, w ostatniej chwili zastępując kontuzjowanego Jérôme Degouta u boku Bryana Bouffiera. Po powrocie do Warszawy pilot udzielił wywiadu portalowi Rallye-sport.fr.

- Wróciłem z Dakaru w poniedziałek w południe - wspomina Panseri. - Następnego dnia załatwiałem swoje sprawy i odpoczywałem. W środę poleciałem do Genewy, żeby pojawić się na Ronde du Jura. 26 lat temu debiutowałem w tym rajdzie i zostałem kimś w rodzaju honorowego organizatora. Co roku jestem tam obecny, żeby pomóc w organizacji i spotkać przyjaciół.

Gdy wysiadłem z samolotu, zobaczyłem, że telefonował jeden ze sponsorów Bryana, Jean-Luc Alnet. Nie mogłem od razu odpowiedzieć i byłem już w drodze do Lozanny. Potem otrzymałem od Jean-Luca wiadomość PILNE i odkryłem, że Bryan dzwonił do mnie trzy razy. Oddzwoniłem i Bryan powiedział "Musisz natychmiast przyjechać do Gap".

Na szczęście byłem w Genewie, a nie w Polsce, bo inaczej nie zdążyłbym na start. Nie miałem informacji, co się stało i dlaczego Bryan prosi mnie o przyjazd. Dopiero po drodze dowiedziałem się o stanie zdrowia Jérôme Degouta. W tym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że nie mogę pozostawić Bryana w takim g... Z drugiej strony byłem skołowany. Nagle zawróciliśmy z przyjacielem, który wiózł mnie na Ronde du Jura i pojechaliśmy drogą Lozanna - Grenoble. Po przybyciu do Grenoble ktoś z M-Sportu podrzucił mnie do Gap. Przyjechałem tam o 15.15 - kwadrans przed zakończeniem odbioru administracyjnego, 45 minut przed rozpoczęciem odcinka testowego.

Co do wyposażenia, dysponowałem tylko kaskiem, który pożyczyłem Jérôme. Miałem również jego kombinezon, ale był za mały, więc dali mi kombinezon Jarmo Lehtinena z czasów, gdy jeździł w M-Sporcie z Mikko Hirvonenem. Otrzymałem również regulaminową bieliznę.

Na shakedownie używałem notatek Jérôme'a ale zorientowałem się, że przed rajdem muszę wszystko przepisać. W opisie miałem takie symbole, jak NR na oznaczenie czarnego. Ja używam krótszego N. Różnice nie były duże, gdybym jednak odczytał coś o pół sekundy za późno, byłoby to wkurzające.

Chciałbym bardzo podziękować Matthieu Duvalowi, szpiegowi Erica Camilliego, który udostępnił mi swój zestaw i ołówki, a potem szybko kupił mazaki w miejscowym supermarkecie. Julien Ingrassia pożyczył mi jeden ze swoich zegarków. Pomimo swojego stanu, Jérôme również pozostawał u mojego boku, nim byłem gotów. Przekazywał mi najświeższe informacje i pomagał przepisywać notatki. Dzięki niemu  zrobiliśmy to szybciej. Zadzwoniliśmy do Manu Guigou, nowego szefa RRS, żeby pilnie znalazł inny kombinezon. Mój miał naszywki Castrola, a wspierało nas Yacco!

Pracowałem w środę do północy i w czwartek rano, żeby przepisać notatki i dowiedzieć się wielu rzeczy, takich jak godziny startu i inne. Gdy w czwartek po południu robiliśmy oficjalne zdjęcie, zabroniłem powtarzania o Dakarze i Monte Carlo, bo byłem zbyt zmęczony. Zgodziłem się na start w tym rajdzie tylko ze względu na Bryana. W innym wypadku byłoby to niemożliwe.

To doświadczenie, którego nie zamierzam powtarzać. Byłem taki zmęczony, że na końcowej, 27-kilometrowej dojazdówce do Monako zasnąłem w samochodzie. Tuż po najtrudniejszym Dakarze, w jakim uczestniczyłem, musiałem wystartować w Monte Carlo.

Monte jest skomplikowane nawet wtedy, gdy dobrze się przygotujesz, a teraz było całkiem inaczej. Wkręciłem się w rajdowy rytm i zacząłem mieć frajdę dopiero w piątek około południa. Nowe samochody WRC są naprawdę wyjątkowe, jednak nie można ich w pełni wykorzystać po 200 kilometrach testów. Przy takim docisku aerodynamicznym jazda zaprzecza prawom fizyki, które masz w głowie. W pierwszych przejazdach dopiero przy niektórych "Dno" Bryan mógł odetchnąć, co nie jest normalne.

W końcu trudno jest porównać czasy na różnych oponach. Porównywaliśmy się głównie do Ogiera i Evansa. Zaczęliśmy od straty sekundy na kilometrze, a skończyliśmy ze stratą pół sekundy. Mierząc się z kierowcami, którzy od roku jeżdżą takim samochodem, jest to raczej budujące.

Ze swojej strony Bryan nie miał tak naprawdę czasu, żeby się stresować w trakcie rajdu. Już sam fakt, że wystartował, był czymś wielkim po całej tej historii podczas rekonesansu. W tym rajdzie miał trzech pilotów, bo Jack Boyere, który tworzył szpiegowską załogę z Simonem Jean-Josephem, zakończył rekonesans z Bryanem po kontuzji Jérôme'a.

Fot. facebook.com/Bryan-Bouffier-Page-Officielle