Rajd Ziemi Bocheńskiej im. Janusza Kuliga 2018 - Żarłok zwycięsko przetrwał pogodowy thriller

nie, 3 czerwca 2018 godz. 08:39:57 skomentuj rajdy

Łukasz Godula

Trudne trasy zlokalizowane niedaleko stolicy Małopolski sprawiają, że Rajd Ziemi Bocheńskiej należy do jednych z najbardziej wymagających w sezonie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Śląska. Podczas tegorocznej edycji dodatkowym wyzwaniem dla zawodników była także pogoda. Nagła ulewa w drugiej połowie dnia sprawiła, że dobór opon stał się ruletką, jednak nawet to nie było wstanie powstrzymać Szymona Żarłoka i Krzysztofa Pietruszki. Załoga Hondy Civic była dziś na fali i sięgnęła po swoje pierwsze zwycięstwo w karierze z przewagą ponad 25 sekund nad kolejną załogą!

Żarłok nadawał ton rywalizacji od samego początku rajdowej rywalizacji. Jego łupem padł pierwszy, jak i drugi przejazd próby KRIS-BUD, co przy odwołaniu porannych zmagań na odcinku Kamionna oznaczało, że na półmetku zmagań kierowca z Ustronia miał na swoim koncie komplet oesowych zwycięstw. Później do głosu doszedł urzędujący mistrz Śląska, Gracjan Grela, który wygrał drugie starcie na oesie Kamionna. Końcówkę rajdu reżyserowała już pogoda. Nad Bochnią przetoczyła się krótkotrwała ulewa – jednym udało się przejechać trasę jeszcze przed nią, inni mieli w swoich samochodach opony niedopasowane do takiej nawierzchni, a kolejni zawodnicy wymieniali koła w strugach deszczu. W efekcie wyniki finałowej pętli mocno namieszały w klasyfikacji zawodów. Jednak przewaga Żarłoka i Greli okazała się więcej niż wystarczająca do utrzymania się na podium, zwłaszcza że w deszczu „pogubili się” ich główni rywale – Maciej Sordyl i Mateusz Bojanowski.

Błędów na mokrym asfalcie nie popełnili natomiast Łukasz Godula i Daniel Nowak, którzy przezornie zabrali do swojego auta dwie deszczowe opony i zmieniali je w trakcie największej ulewy. Trud okazał się jak najbardziej zasadny, gdyż na odpowiednich gumach załoga Peugeota 106 nie tylko objęła prowadzenie w klasie PPC (Puchar Peugeota i Citroena), ale także wygrała dwa odcinki w klasyfikacji generalnej i zdołała przeskoczyć na czwarte miejsce w 6. Rajdu Ziemi Bocheńskiej tuż za Krzysztofa Stańdo i Krzysztofa Grzesika w Renault Clio. Warto również dodać, że walka o czwarte pozycję w drugiej rundzie RSMŚl rozstrzygnęła się na ostatnich metrach miejskiego odcinka. Piąta na mecie załoga Łukasz Czubaj/Dominik Bubula (Citroen Saxo) ustąpiła rywalom o zaledwie 0,1 sekundy.

W klasie RO Open 2WD triumfował Marcin Babraj pilotowany przez Michała Majewskiego (Citroen C2). Kategoria Open N padła natomiast łupem Rafała Gałki i Michała Kłosa (Mitsubishi Lancer). W RO R najszybszymi byli Błażej Gazda i Maciej Mikuliszyn (Citroen C2 R2), a w klasie PCR (Puchar Cento Rally) na pierwszym miejscu sklasyfikowano Grzegorza i Annę Nosalskich. W klasie Gość 2WD najszybsi byli Sławomir Strychalski i Paweł Pochroń (Nissan 350Z), którzy tempem ustąpili jedynie zawodnikowi z klasy Gość 4WD – Tomaszowi Kasperczykowi i Damianowi Sytemu (Ford Fiesta R5), którzy na bocheńskich trasach przygotowywali się do kolejnego startu w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski.

Wypowiedzi po 6. Rajdzie Ziemi Bocheńskiej

Szymon Żarłok (1. miejsce w klasyfikacji generalnej):
- Szczerze mówiąc jeszcze do mnie to nie dotarło, bo pierwszy raz staję na podium w RSMŚl, w dodatku na najwyższym stopniu. Radość jest podwójna. Rajd się niesamowicie ułożył, bo na początku mieliśmy słońce i żar z nieba, a na koniec mocno popadało. My całkiem nieźle trafiliśmy z oponami zostając na tych, z których korzystaliśmy przez cały dzień. Na ostatnich mokrych oesach zachowaliśmy rozwagę, pojechaliśmy swoje i dało to efekt.

Gracjan Grela (2. miejsce w klasyfikacji generalnej):
- Niespecjalnie jestem zadowolony ze swojej jazdy. Mieliśmy problemy na pierwszym odcinku i nie umieliśmy złapać na nim rytmu. Na Kamionnej szło nam lepiej, zwłaszcza że to chyba była najlepsza konfiguracja tego oesu w historii rajdu. Jestem jednak zadowolony ze startu, zwłaszcza że sporo się działo z powodu pogody. Nam udało się odnaleźć w tych warunkach i dobrze, że jesteśmy na mecie.

Łukasz Godula (1. miejsce w klasie PPC):
- Można powiedzieć, że tym zwycięstwem w klasie sprawiłem sobie prezent urodzinowy. Na pierwszym oesie popełniliśmy błąd i odwiedziliśmy jedno podwórko, więc potem trzeba było gonić. Na ostatnią pętlę wzięliśmy dwa dodatkowe koła na deszcz i zmienialiśmy je w największej ulewie. Przemokliśmy do suchej nitki, ale było warto, gdyż wygraliśmy także Power Stage w klasyfikacji generalnej.

Rafał Gałka (1. miejsce w klasie RO Open N):
- Nasza konkurencja się popsuła, więc dlatego udało nam się wygrać w klasie. Poza tym robiliśmy trochę błędów, które wynikają z niewielu przejechanych rajdowych kilometrów. Impreza jednak bardzo fajna, odcinki techniczne, choć miejscami bardzo szybkie, więc było wszystko to co powinno być na dobrym rajdzie.

Grzegorz Nosalski (1. miejsce w klasie PCR):
- Wróciliśmy po dwóch latach przerwy i trochę smuci nas to, że ścigaliśmy się w „pustej” klasie i nie mieliśmy rywali. Nastroje jednak dopisują, bo jesteśmy na mecie. Rajd był fantastyczny, oesy mi się bardzo podobały, gdyż były trudne i wymagały dobrej techniki jazdy. My też jechaliśmy bez większych błędów, więc ogólnie jesteśmy zadowoleni.

Tomasz Kasperczyk (1. miejsce w klasie Gość 4WD):
-To był dla nas świetnym trening przed Rajdem Nadwiślańskim. Przyjechałem tutaj z nastawieniem na szlifowanie formy i przede wszystkim zabawę. Jestem bardzo mile zaskoczony tymi odcinkami, bo były bardzo wymagające. Mamy za sobą super rajd, z fajnym odcinkiem miejskim, na którym pojechaliśmy trochę bokiem dla kibiców. Na pewno jeszcze tu kiedyś wrócę.