Rajd Elektrenai 2018 - Wypowiedzi po Rajdzie Elektreny

nie, 9 września 2018 godz. 09:46:22 skomentuj rajdy

Kacper Wróblewski | fot. Kaja Wróblewska

KACPER WRÓBLEWSKI: - Zaliczyliśmy ciężki występ ale summa summarum bardzo udany. Z pewnością chcieliśmy walczyć o zwycięstwo na Litwie jednak pierwszy prawdziwy sobotni odcinek trochę przespaliśmy. Na kolejnym złapaliśmy już odpowiednie tempo, które na trzecim zaowocowało wygraną w „ośkach”. Niestety na czwartej próbie złapaliśmy kapcia. Strata czasowa była już tak duża, że zepchnęła nas w klasyfikacji na bardzo odległe miejsce. Po tej przygodzie jedyne co nam pozostało to dowiezienie trzeciego miejsca w klasyfikacji 2WD, które już na Litwie dawało nam mistrzowski tytuł. Uwierzcie było to bardzo ciężkie zadanie! Jechaliśmy bardzo wolno i ostrożnie bo w głowie mieliśmy tylko jeden cel - tytuł! Zdaję sobie sprawę, że nasze tempo pozostawiało wiele do życzenia ale czasami sportowe ambicje trzeba schować do kieszeni. Po prostu tak trzeba było jechać i udało się! Jesteśmy mistrzami Polski i to jest najważniejsze! Pracowaliśmy na to cały sezon - zarówno my jak i cały zespół i wszystkie osoby, które nam pomagają! Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Teraz możemy pojawić się na Rajdzie Polski z luźną głową i nastawieniem tylko do szybkiej jazdy i walki z Juniorami ERC! Ogromne podziękowania dla naszych partnerów, dzięki którym mogliśmy wszyscy wspólnie sięgnąć po ten najważniejszy tytuł: Wirtualna Polska, eSky Polska, Rallytechnology oraz radio RMF FM.

JACEK SPENTANTY: - Pojechaliśmy na Litwę z nastawieniem aby być na mecie i zdobyć kolejne punkty w walce o tytuł. I osiągnęliśmy to! Jesteśmy mistrzami Polski w „ośce”, po wspaniałej i zaciętej walce przez cały sezon przede wszystkim z Jackiem Jureckim i Michałem Trelą. Będzie jeszcze okazja podsumować cały sezon bo w kilku zdaniach nie można opisać tego co się działo w tym roku w rywalizacji o tytuł w klasyfikacji 2WD. Wracając jednak do Rajdu Elektrenai to nie było to łatwe zadanie dla Kacpra, który drugi raz w swojej karierze startował na luźnej nawierzchni. Musiał opanować emocje związane z jazdą jaką lubi, myśleć o dojechaniu do mety i zapomnieć o walce za wszelką cenę o zwycięstwo. Gdy tylko pojawiło się tempo na dwóch odcinkach w pierwszej pętli to na kolejnym, najdłuższym dostaliśmy solidne ostrzeżenie. Uderzyliśmy w duży kamień na wyjściu z zakrętu, którego nie było szans ominąć. Mieliśmy jednak dużo szczęścia, że udało nam się z przebitą oponą dojechać do mety. Na serwisie zespół wyprostował i wymienił kilka solidnych podzespołów z nadzieją, że auto wytrzyma. Jak się okazało wytrzymało a nam przyszło studzić emocje, ambicje, podkręcania tempa i skupić się na szybkiej ale bezpiecznej jeździe co przyniosło efekt w postaci mety i zdobycia tytułu. Jesteśmy bardzo szczęśliwi! Dziękujemy sponsorom i partnerom za zaufanie, całemu zespołowi, włącznie z zapleczem, za pracę i atmosferę ;). Zjadłem najlepszego polskiego schabowego po mecie a uroczysty szampan o północy z całym zespołem Rallytechnology i jego załogami smakował wyśmienicie! Dziękujemy kibicom za doping, wsparcie, flagi i kciuki w górze. Wielkie Dzięki!!!!

Mikołaj Marczyk/Szymon Gospodarczyk

MIKOŁAJ MARCZYK: - Pierwszy raz w karierze wygraliśmy razem z Szymonem rundę Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Lepszego debiutu ŠKODĄ Fabia R5 na szutrze nie mogłem sobie wymarzyć. Cieszę się, ponieważ z kilometra na kilometr wykonywaliśmy postępy i zwiększaliśmy nasze tempo, co na koniec zaowocowało tak dobrym wynikiem. Jazda po szutrze sprawia mi dużą przyjemność i momentami potrafię się na nim odnaleźć lepiej niż na asfalcie. Teraz czas na analizę dotychczas zebranych doświadczeń, aby być jak najlepiej przygotowanym do zbliżającego się Rajdu Polski. Wiem, w których miejscach mogę pojechać szybciej, co jest ważne w kontekście dalszego rozwoju mojego tempa. Dziękuję całemu zespołowi i wszystkim kibicom, do zobaczenia na Mazurach.

SZYMON GOSPODARCZYK: - Jestem szczęśliwy, spełniło się jedno z moich rajdowych marzeń. Był to nasz szutrowy debiut w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski, więc podchodziliśmy do tego spokojnie. W trakcie rajdu okazało się jednak, że jesteśmy w stanie walczyć z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Pierwszego dnia wygraliśmy dwa odcinki miejskie, co wzmocniło naszą pewność siebie. Bardzo dziękuję Mikołajowi i całemu zespołowi za ten weekend, dobrze jest być jego częścią. Podziękowania także dla kibiców, to zwycięstwo jest również dla Was.

Marcin Słobodzian/Grzegorz Dachowski

MARCIN SŁOBODZIAN: - Jako świeżo upieczony mistrz Polski w klasie Open N czuje się wyśmienicie. Naprawdę pojechaliśmy bardzo dobry rajd, a cały sezon był dla nas bardzo udany. Byliśmy, co najważniejsze, bardzo skuteczni. Rajd Elektrenai dawał mi wiele przyjemności z jazdy. To było dla nas coś nowego. Szybkie, szerokie, szutrowe odcinki, które dawały ogromną ilość frajdy. Ten weekend z pewnością zaliczę do najbardziej udanych. Mimo iż na ostatniej sobotniej pętli miałem w głowie by zachować bezpieczne tempo jazdy, to jechało się nam super i w dobrym rytmie dojechaliśmy do mety. Organizacyjnie Rajd Elektrenai bardzo nas zaskoczył. Wszystko przebiegało sprawnie i w miłej atmosferze.

GRZEGORZ DACHOWSKI: - Z odcinka na odcinek jechało się nam po szutrze coraz lepiej. Harmonogram rajdu był tak ustawiony, że zaczynaliśmy dość grząskimi odcinkami, by potem podróżować coraz szybciej po twardszej nawierzchni. To pozwalało na sprawne poszukiwanie swojego własnego tempa jazdy. Oprócz jednej skrzywionej felgi nie mieliśmy żadnych przygód na trasie. Bardzo dobrze oceniam organizację Rajdu Elektrenai. Kompaktowa trasa spowodowała, że mimo krótkich odcinków specjalnych właściwie cały dzień spędziliśmy w rajdówce rywalizując na OS-ach. Bardzo miło nas przyjęto na Litwie i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego startu. Jak na małe doświadczenie Marcina na luźnej nawierzchni pozytywnie oceniam jego tempo jazdy.

Tomasz Kasperczyk/Damian Syty

TOMASZ KASPERCZYK:
- Ten sezon układa nam się nieco ironicznie. W rajdach, w których jechałem tempem pozwalającym na walkę o zwycięstwo, przydarzały nam się problemy i przygody, eliminujące nas z rywalizacji. Wyjątkiem był jedynie wygrany Rajd Śląska. Z kolei w rundach, w których nie mieliśmy problemów, nie do końca mogłem odnaleźć tempo, jakiego bym od siebie oczekiwał. Tak było właśnie w Rajdzie Elektrenai. Samochód działał bez zarzutu, opony dawały nam sporo przyczepności nawet na kopnych, grząskich partiach czy też na oesach, na których zalegało sporo luźnego szutru. Oczywiście będziemy analizować naszą jazdę, ale na gorąco wydaje mi się, że nie do końca potrafiłem zaufać możliwościom samochodu i opon. Dobrze jednak, że takie wnioski mogę wyciągnąć przed Rajdem Polski, a nie po nim. Mamy jeszcze szanse na podium w klasyfikacji tegorocznych mistrzostw Polski i na pewno o nie powalczymy.