Rajd Memoriał Kuliga i Bublewicza 2018 - Wypowiedzi po Memoriale

nie, 8 kwietnia 2018 godz. 19:08:42 skomentuj rajdy

Radosław Ćwięczek

RADOSŁAW ĆWIĘCZEK: - To były świetne zawody i będę je długo pamiętać! Wydłużona trasa i powrót do odcinka Solne Miasto, sprawiły że zrobił się z tej imprezy całkiem fajny kompaktowy rajd. Chciałem jechać swoje i zobaczyć na ile to tempo wystarczy. Okazało się, że było całkiem dobre i walczyliśmy przez cały pierwszy dzień o pierwszą lokatę z Rafałem Pochłopniem. Po pierwszym dniu i wygraniu trzech oesów, mieliśmy 2.3 sekundy straty, co zapowiadało spore emocje w drugi dzień. Plan był taki, żeby na pierwszych dwóch oesach zaatakować. Niestety okazało się, że Rafał już na pierwszym odcinku odpadł z rywalizacji, a nam nie pozostało nic innego jak kontrolować sytuację i dowieźć zwycięstwo do mety. To dla mnie duża sprawa, bo zarówno Janusz jak i Marian to moi najwięksi rajdowi idole i jestem bardzo szczęśliwy, że wygraliśmy ten rajd w klasie. Bardzo dziękuje moim partnerom firmom Agro-Vit, Catkop i Finish-A oraz całemu mojemu zespołowi za wykonaną pracę. Teraz skupiamy się na GSMP i czekamy na pierwsze testy Peugeota 2018 R2. Dziękuje za kibicowanie i do zobaczenia w Załużu!

RAFAŁ ĆWIĘCZEK: - To był nasz piąty Memoriał i cieszę się, że wygraliśmy te zawody. Choć nie wszystko układało się idealnie, bo mieliśmy drobne problemy z samochodem. Pierwszego dnia wylał przedni amortyzator, urwał się wydech i rozleciało się sprzęgło. Stanlej Racing jeszcze po wieczornych oesach zmienił sprzęgło i kiedy wydawało się, że wszystko będzie dobrze to zaczęły się problemy w niedzielę ze skrzynią biegów. Ostatni przejazd os-u Brzegi, jechaliśmy bez trzeciego biegu, ale najważniejsze że nasza Honda dowiozła nas do mety! Bardzo dziękujemy wszystkim za doping i wiem, że Radek już myśli o kolejnej edycji za rok!  A więc do zobaczenia w 2019 roku!

Rafał KręciochPAWEŁ WISEŁKA (EvoTech): - Lepiej nie mogliśmy sobie wyobrazić tegorocznego Memoriału. Doskonały wynik naszych dwóch załóg, a to wszystko przy pięknej pogodzie i wśród tłumów kibiców. Stanęliśmy do rywalizacji w mocnym składzie. Nie walczyliśmy o punkty w żadnym cyklu, ale w tych zawodach nagroda jest zupełnie inna i na swój sposób niepowtarzalna. W zeszłym roku Rafał i Marek toczyli zacięty pojedynek, więc teraz też wszyscy liczyli na emocje w „ośce”. Chłopaki nie zawiedli i wysoko sobie zawiesili poprzeczkę. Wygrał Rafał i dokonał tego w pięknym stylu, ale Marek także zaliczył bardzo pozytywny debiut w 208-ce. Cieszy to, że mogliśmy mieć swój wkład w te dwa dni rywalizacji i możemy dzielić z naszymi załogami radość z sukcesu.

RAFAŁ KRĘCIOCH: - Minęło już trochę czasu, ale nadal emocje są bardzo duże. Po Rajdzie Barbórka dłużyły się miesiące bez startów i nie mogliśmy się doczekać tego weekendu. Wszystko ułożyło się perfekcyjnie i zabraliśmy ze sobą kolejne piękne wspomnienia. Gratulacje należą się chłopakom z EvoTech za świetne przygotowanie samochodu, a Markowi i Adamowi, za świetną walkę. Nie tylko w całym zespole, ale i w stawce panowała świetna atmosfera. Dziękuje oczywiście Marcinowi, za wspólną pracę i zaangażowanie. Cały ten weekend dał mi ogromną dawkę pozytywnej energii i satysfakcji, już nie mogę doczekać się kolejnego startu. Wieliczka znów przyciągnęła ogromne rzesze kibiców – to było prawdziwe święto sportu!

Michał GołekDAMIAN KARGOL (Car Speed Racing): - Zabieramy z Wieliczki wyjątkowo piękny puchar i wiele pozytywnych wspomnień, a ze sportowego punktu widzenia także bardzo cenne doświadczenia. Mimo, że kilometrów w Memoriale było niewiele, to odcinki były wyjątkowo wymagające i zróżnicowane technicznie. Kibicom i zawodnikom sprzyjała słoneczna pogoda, ale mimo to o błąd na tej trasie było bardzo łatwo. Mateusz pokazał, że coraz lepiej i pewniej czuje się za kierownicą Peugeota, a wynik to dowód na to, że cały zespół robi kroki w dobrą stronę. To pozytywny prognostyk na dalszą część sezonu. Dziękujemy chłopakom za walkę, a kibicom za to, że stworzyli przepiękną atmosferę, dla której musimy wrócić tutaj za rok.

Szymon PiękośSZYMON PIĘKOŚ: - Powrót na pokład rajdówki po zimowej przerwie okazał się dla naszej załogi bardzo udany. Biorąc pod uwagę możliwości sprzętowe na tle rywali trudno było oczekiwać, że uda nam się włączyć do walki o zwycięstwo. Mimo to z odcinka na odcinek rozkręcaliśmy się, notując coraz lepsze czasy i nie popełniając większych błędów ukończyliśmy pierwszy dzień na siódmej pozycji ex aequo z Karolem i Wojtkiem. Niemal bratobójcza walka z zespołowymi kolegami trwała aż do ostatniego oesu, na którym udało się wykręcić doskonały, trzeci czas w klasyfikacji generalnej i awansować na szóste miejsce. Do podium zabrakło niewiele, więc jesteśmy z występu w Wieliczce bardzo zadowoleni.

KAROL KRUPA: - „odczarować” Wieliczkę i pokazać się z dobrej strony, mimo faktu, że dysponowaliśmy jednym z najsłabszych czteronapędowych samochodów w stawce, a długie proste na odcinkach specjalnych jeszcze bardziej premiowały moc silników. Udawało się to jednak bardzo dobrze, o czym świadczą oesowe rezultaty w czołowej piątce, ale szanse na jeszcze lepszy wynik przekreśliła awaria układu hamulcowego na ostatnich „Brzegach”, gdzie straciliśmy mnóstwo czasu. Finalnie uplasowaliśmy się na siódmym miejscu w „generalce”, tuż za zespołowymi kolegami.

Marcin WiluszMARCIN WILUSZ: - Do Wieliczki jechałem z radością, ale jednocześnie nieco w nieznane, ponieważ budowana do ostatnich godzin Honda Civic Type-R była dla mnie samochodem zupełnie nowym i nie miałem pojęcia czego się po tej rajdówce spodziewać. Okazało się jednak, że wszystko działało jak należy, a my całkiem szybko zaadaptowaliśmy się do nowej rajdowej broni, jakże innej niż dotychczas używane Renault Clio. Choć start w Wieliczce traktowaliśmy treningowo, to po cichu liczyliśmy na dobry wynik. Od samego początku zawodów plasowaliśmy się na granicy podium w klasie 2, a na trzecie miejsce awansowaliśmy na siódmym odcinku specjalnym. Ten wynik dedykuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że w ogóle udało się w Memoriale wystąpić, na czele z mechanikami pod wodzą Artura i Piotrka. Już za niecałe dwa tygodnie zmierzymy się z najpoważniejszym jak dotąd rajdowym wyzwaniem, czyli wystartujemy w pierwszej rundzie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski – Rajdzie Świdnickim. Trzymajcie za nas kciuki!

Marcin SłobodzianMARCIN SŁOBODZIAN: - Ogólnie nasz start w Rajdzie Memoriale Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza oceniam pozytywnie. Przyjechaliśmy tu bardziej treningowo niż by walczyć o najwyższe lokaty. Zdawaliśmy sobie sprawę od początku, że dysponujemy autem seryjnym, o mocy znacznie mniejszej niż najszybsze załogi. Ale myślę, że nie to jest najważniejsze w tej imprezie. Każdy wie, że przede wszystkim jedziemy w Wieliczce po to by uczcić pamięć dwóch wybitnych polskich kierowców rajdowych. Cieszę się, że mogliśmy wziąć w niej udział. Jeśli chodzi o nasze tempo, to na początku rajdu problemy z elektryką wygenerowały spore straty czasowe. Ale myślę, że na odcinku nocnym na rynku w Wieliczce pokazaliśmy, że słabszym autem jesteśmy w stanie powalczyć z kolegami.

GRZEGORZ DACHOWSKI: - Z Marcinem przed startem na Memoriale, w ramach przygotowań do sezonu 2018 odbyliśmy wspólne testy, a nasz pierwszy start po wielu latach potwierdził, że dobrze rozumiemy się w samochodzie rajdowym. Ze względu na różnorodność samochodów startujących w tej imprezie, które na co dzień startują w różnych dyscyplinach motorsportu i dysponują czasem bardzo dużą mocą, ciężko odnieść się do czasów uzyskiwanych przez nas na odcinkach specjalnych. Ale wydaje się, że mimo to było całkiem przyzwoicie.

Waldemar KluzaWALDEMAR KLUZA: - Plan, jaki zakładaliśmy przed tym weekendem był zupełnie inny i nastawialiśmy się na obronę wygranej z 2017. Niestety szybko ten cel okazał się nierealny do zrealizowania. To był bardzo trudny moment i wiele scenariuszy rozważałem w swojej głowie. Zmobilizowaliśmy jednak wszystkie siły. Wiem że wielu ludzi na nas liczyło przed tym startem i robiliśmy wszystko, żeby nie zawieść. Sobotnie Brzegi to etap, o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć, ale już wieczorem wrócił optymizm. Mieliśmy ogromne wsparcie kibiców i to też dodało nam skrzydeł. Jazda znów zaczęła nam sprawiać przyjemność, a to pierwsze OS-owe zwycięstwo było naprawdę potrzebne. Dziś postawiliśmy wszystko na jedną kartę i mimo, że samochód nie dysponował pełną mocą, chcieliśmy udowodnić, że byliśmy w stanie walczyć o tegoroczne zwycięstwo. Wynik w czołowej dziesiątce jest daleki od tego w co celowaliśmy, ale mimo pechowej soboty mamy po tym starcie wiele powodów do zadowolenia. Ta edycja już za nami, ale wrócimy jeszcze mocniejsi. Dziękujemy, że byliście z nami, także w tych gorszych momentach. Do zobaczenia za rok!