Wypowiedzi po Karkonoskim

nie, 12 lipca 2009 godz. 20:03:45 skomentuj rajdy
Tagi:

Kapłan/MiklaszewskiLESZEK KAPŁAN: - Przed rajdem byliśmy zmotywowani i bardzo skoncentrowani, potrzebowaliśmy dobrego wyniku, bo nasza sytuacja punktowa wyglądała nieciekawie. Już podczas pierwszych przejazdów zapoznawczych byliśmy pod ogromnym wrażeniem trasy przygotowanej przez Organizatorów. Kręte, techniczne, szybkie i przede wszystkim długie odcinki - a więc takie jak nam odpowiadają i na których dobrze się czujemy. Wiedzieliśmy, że może wydarzyć się wszystko. Zależało nam na dobrym występie. Przyznaję, że marzyła mi się wygrana w klasie A6, ale w najśmielszych oczekiwaniach nie sądziłem, iż „pudło” w klasyfikacji generalnej jest w zasięgu naszych możliwości. To bez wątpienia, jak do tej pory, nasz najlepszy rezultat. Potrzebowaliśmy takiego sukcesu, by odzyskać wiarę w siebie. Rozpoczynamy już przygotowania do Rajdu Rzeszowskiego, licząc na dobry wynik. Organizatorom Rajdu Karkonoskiego bardzo dziękujemy za świetne trasy i miłą atmosferę. Start wspierali nasi wierni sponsorzy - firmy: PRESIDENT ELECTRONICS POLSKA, BBK AUTO CZĘŚCI, AUTOSERWIS SANECZNIK, PRZEDSIĘBIORSTWO HANDLOWO-USŁUGOWE KRZYSZTOF ZNISZCZOŁ, ZAKŁAD PRODUKCYJNO USŁUGOWY BŁAŻEJ KACZMARCZYK .

MICHAŁ MIKLASZEWSKI: - Szczerze mówiąc, już na zapoznaniu widziałem, że odcinki Leszkowi bardzo się podobają. Wiedziałem, że pokaże na co go stać. I rzeczywiście, nie myliłem się. Jechał bardzo szybko, agresywnie a zarazem niezwykle precyzyjnie. W wielu miejscach naginaliśmy prawa fizyki. Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem wspaniałych tras i świetnej atmosfery. Bez wątpienia jest to rajd, na który chce się wracać! Organizatorom dziękujemy za wielką frajdę w postaci 15-kilometrowych odcinków. Jesteśmy wdzięczni Sponsorom za wsparcie, a kibicom za doping.

Kwaśnik/Buś | Fot. Jacek MazurMAREK KWAŚNIK: - Niestety, Rajd Karkonoski dla naszej załogi zakończył się bardzo szybko, bo już na pierwszym OS-ie. Na drugim kilometrze odcinka Karpacz, uszkodzeniu w naszej rajdówce uległa aluminiowa łapa skrzyni biegów. Efektem tego była dalsza jazda z silnikiem leżącym na płycie i odbijającym się od niej na każdym ostrym hamowaniu do zakrętu. Taka jazda nie pozwalała walczyć o dobry czas ale liczyliśmy, że nasza Astra podoła takiemu wyzwaniu i uda nam się bez dużych strat dotrzeć do strefy serwisowej, gdzie na pewno chłopaki z Mp Serwisu, przywróciliby ją do życia. Niestety, nasze nadzieje były zbyt optymistyczne, ponieważ taka jazda spowodowała uszkodzenie przegubu napędowego, efektem czego była utrata napędu i jednocześnie koniec marzeń na osiągnięcie mety tego rajdu. Szczęśliwym trafem cała sytuacja rozegrała się na samym szczycie podjazdu, jaki mieliśmy do pokonania podczas tego odcinka. Do mety pozostało strome spadanie pięknymi górskimi serpentynami. Decyzja mogła być tylko jedna - walczymy do końca. Tempo nie było zadawalające, więc podczas naszej wędrówki do mety zostaliśmy jeszcze wyprzedzeni przez dwie załogi startujące za nami. Staraliśmy się tak dobierać tor jazdy, aby nie przeszkadzać naszym konkurentom i mamy nadzieję, że nam się to udało. Za drobne utrudnienia - przepraszamy. Niestety, na mecie tego odcinka nasza przygoda z Rajdem Karkonoskim została zakończona.

Bardzo żałujemy, że nie było nam dane pościgać się na tych pięknych a zarazem bardzo trudnych odcinkach. Tym bardziej dziękujemy wszystkim, którzy współpracowali z nami przy tym rajdzie- naszym partnerom: Hulakula Rodzinne Centrum Rozrywki, Klub 5, Blue Club, firmie Alwar oraz piekarni Chle-Buś oraz całemu zespołowi, który uczestniczył w przygotowaniach do tego rajdu. Patronat nad naszą załogą sprawował portal rajdowy - www.rajdowypuchar.pl

Płóciniczak/CzapskiPAWEŁ PŁÓCINICZAK: - Czołówka RSMP zapowiadała, że Rajd Karkonoski będzie trudną, techniczną próbą dla zawodników. Tak też się stało. Już na zapoznaniu z trasą wiedzieliśmy, że technika i dobre zgranie załogi będzie bardzo ważne. Opis trasy zajmował wyjątkowo dużo kartek, a prawie cała trasa składała się z zakrętów przechodzących w kolejne łuki - fantastyczne odcinki! Rajd rozpoczęliśmy od mocnego uderzenia, na odcinku Karpacz zajmując 2 miejsce w już tradycyjnie najmocniej obsadzonej klasie A/Astra. Postanowiliśmy w pełni wykorzystać nasze nowe hamulce AP Racing, co poskutkowało zagotowaniem się płynu hamulcowego! Na kolejnych odcinkach musieliśmy nieco oszczędzać hamulec. Stopniowo traciliśmy do liderów utrzymując swoje tempo. Opis OS 2/4 okazał się nienajlepszy na ostatniej leśnej partii, co uniemożliwiło nam szybką jazdę. Druga próba to również cofanie na nawrocie i ratowanie na szybkim łuku z hopą - szczęśliwie przemknęliśmy przed słupem elektrycznym, który później pechowo złamała załoga Polo. Na najtrudniejszym odcinku 3/5 dwukrotnie pogubiliśmy się z opisem i uciekło kilka cennych sekund. Po pierwszej pętli chłopacy blyskawicznie wymienili nam płyn hamulcowy, za co wielkie BRAWA - i druga pętla była już bez problemów z hamulcami, choć początkowo hamowaliśmy niepewnie. Na ostatnim odcinku "dla kibiców" zauważyliśmy, że jeden z naszych konkurentów, Filip Styła ma duże problemy z autem, co otwierało nam szanse na podium. Postanowiliśmy pojechać na 100%. Tu pech, kibice zablokowali przejazd spychając Astrę poprzedników, którzy urwali koło. Mimo zablokowania na około 5 sekund, uzyskaliśmy drugi czas w klasie. Jak się później okazało, strata z OS-ów była zbyt duża i na mecie zabrakło 22 sekund do rewelacyjnego Poręby, notującego 3-5 czasy w generalce.
Po wielu trudnych, mniej udanych rajdach planowaliśmy zaatakować w Karkonoszach i to się nam udało. Wreszcie podgryzamy czołówkę! Podziękowania dla Piotrka Czapskiego, który zdecydował siĘ zastąpić Dominika pod jego nieobecność.

Kuzaj/HundlaLESZEK KUZAJ: - Rajd Karkonoski to na pewno rajd, który trzeba jak najszybciej zapomnieć. Zarówno dla mnie, jak i dla mojego pilota był on bardzo trudny. Staraliśmy się robić wszystko jak najlepiej, ale zabrakło nam odrobiny szczęścia. Podczas pierwszego etapu wszystko wyglądało dobrze. Po całodniowej walce prowadziliśmy w rajdzie, ale podczas superoesu w mieście popełniłem błąd, obróciłem samochód i musiałem cofać. Stracony czas zepchnął nas na czwarte miejsce. Zmotywowani wystartowaliśmy do drugiego etapu. Niestety, na jednym z zakrętów pierwszego odcinka wyleciałem na zewnętrzną stronę zakrętu i pękł wahacz. Ujechaliśmy jeszcze kilkaset metrów, ale dalsza jazda nie była możliwa. Postanowiłem stanąć i nie nadwyrężać samochodu. Szkoda że tak zakończyliśmy rajd, tracąc szansę na kolejne punkty.
Dziękuję zespołowi za pracę przed i podczas rajdu oraz kibicom za doping. Na pewno wspólnie z Robertem wyciągniemy wszelkie wnioski, które pomogą w przygotowaniu do następnego startu.

ROBERT HUNDLA: - Cóż, Karkonosze nas tym razem nie pokochały. Jesteśmy rozczarowani tym co się stało. Po niezbyt udanie zakończonym pierwszym dniu, w niedzielę rozpoczęliśmy etap z nadzieją walki o zwycięstwo, ale niestety, już pierwszy odcinek specjalny okazał się dla nas pechowy. Teraz z niecierpliwością czekamy na Rajd Rzeszowski i będziemy starali się jak najlepiej do niego przygotować.
Dziękujemy wszystkim kibicom i przyjaciołom za wsparcie i wspaniały doping na trasie.

Kajetanowicz/BaranKAJETAN KAJETANOWICZ: - Daliśmy z siebie wszystko i jesteśmy zadowoleni. Mając na koniec rajdu szanse na walkę o trzecie miejsce z Michałem Sołowowem, podjęliśmy ryzyko. Gdybyśmy stracili swoje pewne czwarte miejsce, zespół z pewnością nie byłby zadowolony. Teraz jednak wiem, że było warto. Udało nam się wygrać ostatni odcinek z Sołowowem o prawie 10 sekund, a do trzeciego miejsca w rajdzie zabrakło nam tylko 2,6 sekundy. Odcinki specjalne wymagały ciągłego skupienia i były miejscami nieprzewidywalne. Dzięki wspaniałej pracy mechaników z Symtechu oraz ekipy Subaru Poland Rally Team, auto prowadziło się bardzo dobrze. Szybko udało się wymienić wygięty wahacz w naszej Imprezie i mogliśmy dalej walczyć o cenne punkty. Teraz, w połowie sezonu, nadal nie mamy pewności, kto zdobędzie mistrzowski tytuł. Różnice między zawodnikami są tak niewielkie, że praktycznie każdy z czołówki ma jeszcze szanse. Dla nas ważne jest, aby utrzymać tempo rywali i nie popełniać błędów. Przed nami jeszcze trzy eliminacje, które wyjaśnią, kto zasługuje na tytuł najlepszego kierowcy w Polsce. Obiecujemy, że wraz z zespołem damy z siebie wszystko. Naprawdę bardzo nam miło, że tak wielu ludzi docenia nasze starania i dzielnie kibicują nam zarówno na trasach rajdu, jak i w przerwach między rundami. Najnowszym tego przykładem jest nowo powstały serwis www.kajtoognia.pl. Korzystając z okazji, serdecznie dziękuję pomysłodawcom i założycielom tego portalu.

Karol Piątkowski | Fot. Marcin KaliszkaKAROL PIĄTKOWSKI: - Rajd był ciężki, rajd był długi, a za miesiąc będzie drugi. Na wstępie słowa uznania dla organizatorów za bardzo dobrze zorganizowaną i perfekcyjnie zabezpieczoną imprezę oraz wyjątkowe podziękowania dla Dyrektora rajdu za przyjazne podejście do zawodników! Trasy w Karkonoszach nie po raz pierwszy zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Dość trudne technicznie, wymagające, ale zarazem malownicze i pełne kibiców oesy dawały kierowcom naprawdę dużo frajdy z jazdy. Występ w Rajdzie Karkonoskim zaliczam w 100% do udanych! Przejechaliśmy kolejne kilometry w dość przyzwoitym tempie, zdobyliśmy kolejne cenne doświadczenia, poznaliśmy samochód i osiągnęliśmy metę bez większych przygód. Panda okazała się bezawaryjna, do tego znakomicie się prowadziła - co ma dla mnie ogromne znaczenie i z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Jestem naprawdę zadowolony z przebiegu zawodów oraz atmosfery, która panowała podczas całej imprezy zarówno na odcinkach, jak i na serwisie. Ogromne podziękowania dla całego zespołu za kawał dobrze wykonanej roboty i specjalne podziękowania dla Andrzeja - szefa mechaników! Podziękowania także dla Fiat Auto Poland S.A., firmy Janmor - producenta systemów zapłonowych i Picton za wsparcie oraz dla kibiców za gorący doping i ciepłe słowa.

Fot. Marcin Kaliszka

Ingram/JanikWIESIEK INGRAM: - To był jeden z najtrudniejszych rajdów, w jakim brałem udział, tym bardziej cieszę się, że szczęśliwie dotarłem do mety. Nowe trasy, nowy pilot a jednak wszystko zagrało i udało się wywalczyć przyzwoity wynik. Co prawda, nie obyło się bez przygód. Na pierwszym odcinku przydarzył się falstart, potem mocne ratowanie, na trzecim mały plener. Wycieczka poza drogę kosztowała sporo czasu i kilka pozycji w klasyfikacji, ale najważniejsze, że auto nie zostało uszkodzone. Jestem naprawdę zadowolony z siebie, ze współpracy z Krzyśkiem Janikiem. Jazda po tak trudnych odcinkach dostarcza niezapomnianych wrażeń ale przede wszystkim jest świetną szkołą. Już za miesiąc kolejna runda RPP - Rajd Rzeszowski. Po zeszłorocznym pechu mam nadzieję, że uda się wykorzystać doświadczenie zdobyte w Karkonoszach i powalczę o jeszcze lepsze pozycje. Dziękuję za wsparcie: EKF (Europejskie Konsorcjum Finansowe), PIZZERIA TORINO, AQUER, AIR-TECH-BUD, AUTO-HAL, GEREX, FIVESTAR. Patronat medialny nad naszą załogą objęło Radio ESKA oraz portale: interMAKS.pl, rajdowypuchar.pl.

KRZYSIEK JANIK: - Wymagające odcinki Rajdu Karkonoskiego tradycyjnie dostarczyły wiele emocji. Mimo kilku gorących momentów na trasie, zameldowaliśmy się na mecie po kolejne punkty w klasie oraz grupie N. Pierwszy start w nowym zespole wspominam bardzo miło. Humory dopisywały, z kilometra na kilometr jechało nam się coraz lepiej i mam nadzieję, że ta pozytywna tendencja będzie dalej zmierzała w odpowiednim kierunku.

Sławek KurdyśSŁAWEK KURDYŚ: - Nie był to dla nas szczęśliwy rajd. Problemy z interkomem tuż przed startem do pierwszego odcinka kompletnie wybiły mnie z rytmu a uzyskany czas przekreślił szansę na dobry wynik. Dodatkowo na drugiej pętli popełniłem błąd na nawrocie i straciliśmy kolejną minutę. Na otarcie łez pozostał dobry wynik z ostatniego odcinka. No cóż, wielka szkoda, bo rajd naprawdę nam się podobał. Bardzo ciekawe i zróżnicowane odcinki - choć były dla nas zupełnie nowe to jechało nam się bardzo fajnie. Jeżeli uda się wystartować na Rajdzie Rzeszowskim, postaramy się zrehabilitować. Dziękujemy kibicom za ofiarną pomoc na feralnym nawrocie. Dziękujemy za wsparcie: AIR-TECH-BUD, EKF (Europejskie Konsorcjum Finansowe), AQUER, MARCIN S.C. , AUTO-GEO-TEST, CONTIMAX. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: interMAKS, rajdowypuchar.pl.

Krzysztof ZelekKRZYSZTOF ZELEK: - Jestem zadowolony z osiągnięcia linii mety rajdu. Karkonoski to chyba jeden z najtrudniejszych rajdów w Polsce. Mega techniczne odcinki, spadania, podbicia, przejścia przez szczyty i dużo chytrych miejsc. O jego trudności świadczy również ilość załóg, które nie ukończyły zawodów, oraz wypowiedzi doświadczonych kierowców z RSMP. Pierwsza pętla rajdu zaczęła się dla nas dość pechowo. Niedziałający interkom, pojawiający się czasem głos pilota w lewej słuchawce, czego skutkiem było odpuszczanie, przestrzelenie krzyżówki na OS 2 i w końcu zwiedzanie na OS 3. I tu gorąco dziękuje kibicom, którzy nas wyciągali, jak i załodze, która rozbiła w tym miejscu swoją rajdówke i jako pierwsza rzuciła się do pomocy. Druga pętla to już tylko jazda po cenny bagaż doświadczeń i przejechane kilometry, które mam nadzieję, zaprocentują w przyszłości. Podziękowania dla firm: ART-BUD, Znicze Zelek Stanisław, MOBIL-KREDYT, TOMI-SAM oraz AQUER, dzięki którym nasz start w rajdzie był możliwy. Patronat medialny: Radio ESKA, portal interMAKS oraz www.rajdowypuchar.pl

Rysiek KiewrelRYSIEK KIEWREL: - Pomysł ze startem po punkty do licencji R1 w Rajdzie Karkonoskim był strzałem w dziesiątkę. Przejechaliśmy blisko 80 kilometrów oesowych i jest to doświadczenie, którego nie da się zebrać w inny sposób. Trasy były trudne technicznie, stosunkowo szybkie i ... piękne, jeśli chodzi o krajobraz. Dzięki Krzyśkom (Kurdysiowi i Janikowi) udało nam się przygotować opis odcinków, który zagrał podczas naszego startu. Dla nas najważniejsze było dojechanie do mety i dzięki podpowiedziom Wieśka Ingrama i Sławka Kurdysia, udało się osiągnąć metę na kołach bez żadnych większych przygód (a parę zdradliwych miejsc na tym rajdzie było!). Drugim naszym celem było nie dać się wyprzedzić na oesie i ten cel też zrealizowaliśmy w 100%, bo autko było naprawdę szybkie. Mam nadzieję, że każdy nasz rajd będzie się kończył co najwyżej zmianą opon i ... klocków hamulcowych na serwisie (Marcin, chłopaki - WIELKIE DZIĘKI za super obsługę na serwisie!!!). Podsumowując - mamy 7 punktów do licencji R1, zebraliśmy spore doświadczenie, zobaczyliśmy jak wygląda prawdziwy rajd od środka i ... z optymizmem patrzymy na start w Rajdzie Rzeszowskim (znowu bez pomiaru czasu ... niestety! Na koniec podziękowania dla kibiców: Anetki i Tomka, że chciało im się przyjechać z Krakowa do Jeleniej Góry i dopingować nasz Team! DZIĘKI!

Rzeźnik/Siatkowski | Fot. Krzysztof BabiszMACIEJ RZEŹNIK: - Jesteśmy na mecie! Ten wynik był naprawdę bardzo potrzebny nam i całemu zespołowi Karpackie Rally Team. Od samego początku naszym założeniem było przełamanie złej passy startów w tegorocznych Mistrzostwach Polski. Muszę przyznać, że w tak trudnym rajdzie jeszcze nigdy nie startowałem. Wszystkie odcinki, bez wyjątków, były niezwykle trudne i wymagające. Najbardziej podobała mi się jednak próba w Karpaczu. Konkurenci w naszej klasie jechali bardzo szybko, ale my staraliśmy się nawet nie spoglądać na ich wyniki. Rajd Karkonoski ukończyliśmy na pierwszym miejscu w klasie A6. Jechaliśmy bardzo czysto i z dużym marginesem bezpieczeństwa. Nie mieliśmy żadnych podbramkowych sytuacji i spokojnym, równym tempem udało nam się dotrzeć na metę w Jeleniej Górze. Jesteśmy zadowoleni z wyniku i myślę, że możemy już z czystym sumieniem rozpocząć prawdziwą walkę i szybką jazdę od Rajdu Rzeszowskiego.

Fot. Krzysztof Babisz

Piotr RudzkiPIOTR RUDZKI: - Do rajdu przystępowaliśmy jako klasowi zwycięzcy poprzedniej rundy, co wiązało się oczywiście z niemałą presją. Zdawałem sobie doskonale sprawę, że myśląc o powtórzeniu wyniku, musimy pojechać maksymalnie skoncentrowani, nie popełniając żadnego błędu. Wszystko jednak potoczyło się odwrotnie... Już na pierwszym odcinku specjalnym w wyniku drobnego roztargnienia przestrzeliliśmy skrzyżowanie, co kosztowało nas minimum 15 sekund. Od tego momentu zacząłem eksperymentować ze sposobem jazdy. Dzięki temu udało mi się wprowadzić do mojego stylu kilka nowych elementów, które zaowocowały regularnym wykręcaniem czasów w pierwszej dziesiątce generalki, co bardzo mnie cieszy. Niestety, nie ominęło nas kilka wpadek, spośród których najcięższe miały miejsce tuż przed superoesem. W wyniku błędnego doboru opon, na starcie do tego odcinka specjalnego pojawiliśmy się obuci w opony typu intermediate. Nie to jednak było najgorsze. Próbę wcześniej skończyły się w naszej Hondzie hamulce, przez co końcówkę podróżowaliśmy bez hebli. Wobec powyższych faktów nasz wynik - dziewiąte miejsce w generalce i drugie w N-3, możemy uznać za w pełni satysfakcjonujący, choć oczywiście pozostał pewien niedosyt.
Start załogi jest możliwy dzięki wsparciu firm: Budownictwo przemysłowe KONSTRUKTOR Group, Zutech plus, Opony Kuropka, Dźwigi Pazoła, Dachy Kolańczyk, GLOSS Huta szkła, Phu Auto Market, WAR.

Sójka/LewandowskiWOJCIECH SÓJKA: - Założenia taktyczne na ten rajd teoretycznie zostały zrealizowane. Jest meta, są punkty, natomiast z czasów jakie osiągałem na poszczególnych odcinkach, na pewno nie mogę być zadowolony. Teraz, gdy na chłodno można przeanalizować i ocenić nasz start, widzę, że zrobiliśmy zbyt asekuracyjny opis trasy, a każdy kto choćby odrobinę ma pojęcie o rajdach wie, że rajd był wybitnie "opisowy". Praktycznie 2/3 zakrętów trzeba było jechać ufając swoim notatkom i dyktowaniu pilota. Teraz już skupiamy się na przygotowaniach do Rajdu Rzeszowskiego, na którym na pewno przyspieszymy .
W tym miejscu chciałbym podziękować moim sponsorom oraz ekipie, która pomaga mi na serwisie. Dziękuję firmom FIONA.PL - PLATFORMY DLA NIEPEŁNOSPRAWNYCH, PRINCE, OPONYMAX.PL, EVOLUTION - BILLBOARDY, a także Adamowi Kaczmarkowi, Kubie Paczkowskiemu i Rafałowi Rybackiemu.

Abramowski/GerberMARCIN ABRAMOWSKI: - Na czwartym odcinku specjalnym padła nam skrzynia. Koła zębate zostały zmielone, a w obudowie zrobiła się dziura, no i koniec jazdy. Wielka szkoda, bowiem dopiero poznawałem te trasy, nabierałem tempa, dopracowywałem opis i przydałoby się więcej kilometrów. Muszę przyznać, że na pierwszych odcinkach jechało się super. Po raz pierwszy startowałem na 18-calowej feldze i byłem zaskoczony tym, jak dobrze auto się prowadzi. Przyciskałem, przyciskałem - i nie mogłem znaleźć limitu. To był szok, jeszcze nigdy tak znakomicie nie jechało mi się na asfalcie. Doświadczenie Kuby pomogło nam znaleźć dobre ustawienia, a dzięki nim szybciej rozgryzałem tajniki utwardzonej nawierzchni. Dziękuję zespołowi za przygotowanie samochodu. Choć dla nas zmagania szybko się zakończyły, muszę powiedzieć, że rajd był super. Świetne odcinki i piękne widoki. Dziękujemy Markowi Kisielowi za to, że przygotował imprezę dla zawodników, a nie dla działaczy.

JAKUB GERBER: - Niestety, po raz kolejny nie dotarliśmy do mety rundy RSMP. Bardzo żałuję, że nie zaliczyliśmy drugiego dnia zmagań. Oczekiwałem z niecierpliwością na oes Podgórzyn, jeden z najpiękniejszych w całym rajdzie. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby przygotować się do tego występu i przejechać spokojnie rajd, bez nastawiania się na wynik. Niestety, tym razem zawiódł nas sprzęt. Zepsuła się skrzynia biegów. Nie zdecydowaliśmy się na start drugiego dnia na seryjnej przekładni, gdyż na długich odcinkach niosło to ze sobą pewne ryzyko wystąpienia niebezpiecznych sytuacji. Liczę na to, że solidnie przygotujemy się do Rajdu Rzeszowskiego i będziemy już mogli zaprezentować tam konkurencyjne tempo.

Trembicki/PleskotTOMASZ TREMBICKI: - Wyruszyliśmy na pierwszy oes z założeniem, że skupimy się tylko na pilnowaniu pozycji w klasie. Rozpoczęliśmy rajd wyjątkowo spokojnie aby unikać wszelkich przygód. Tymczasem na bardzo szybkim, piątkowym zakręcie po prostu odpadło nam koło i zaparkowaliśmy w płocie. Uderzyliśmy w bramę oraz jakieś betonowe słupki i w efekcie nie ma przodu auta. Takie przygody, które nie wynikają z błędu kierowcy czy pilota, lecz z nie do końca określonych przyczyn, nie są zbyt miłe. Oodbudowa auta przed Rajdem Rzeszowskim to ciężkie zadanie dla naszych mechaników, ale mocno w nich wierzymy. Liczymy też na pomoc ze strony naszych sponsorów - firm Gulf Polska, Harispal - techniki spawania, Olpol Wawrzyn, DziałkiwPolsce.pl, Kross i Ambi Pur.

IRENEUSZ PLESKOT: - Przede wszystkim jesteśmy zadowoleni, że nic nam się nie stało. Ten płot, w który wpadliśmy, wyhamował nas z dużej prędkości. To był czwarty czy piąty bieg. Zakładaliśmy dotarcie do mety, ale niestety, już na ósmym kilometrze rajdu odpadło nam koło. Chciałbym bardzo podziękować Tomkowi i całemu zespołowi za współpracę.

JAROSŁAW SZEJA: - To był dla nas jeden z najtrudniejszych startów w karierze. Zmagaliśmy się z bardzo wymagającą trasą, silną konkurencją oraz nowym zawieszeniem. Od początku rajdu notowaliśmy czasy w ścisłej czołówce. Zjeżdząjąc na pierwszy serwis do Jeleniej Góry z kilkusekundową stratą do lidera, rozważaliśmy atak i walkę o zwycięstwo, jednak rajdy to nie tylko kierowca, pilot, samochód i czasy, ale również strategia. Priorytetem okazała się obrona drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej i przywiezienie 12 punktów. Aktualnie przed kolejną eliminacją - Rajdem Rzeszowskim jesteśmy liderami Rajdowego Pucharu Polski i celem jest ukończenie tego sezonu na tej pozycji. Wraz z moim bratem Marcinem dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego wyniku - sponsorom (Avans Południe i HKS Lazar), rodzinie, mechanikom (Wiesiek, Janek i Bartek), Kajtowi za pomoc i wiele rad oraz naszym wspaniałym kibicom za doping, bez którego rajdy wyglądałyby inaczej. Patronem medialnym naszej załogi jest TV Silesia.

Fot. Jarosław Rytwiński

Bryan Bouffier | Fot. Marcin KaliszkaBRYAN BOUFFIER: - To wspaniały weekend! Jazda naszym Lancerem była niezwykle przyjemna, toczyliśmy ostrą walkę, zaś atmosfera na rajdzie była elektryzująca! Jesteśmy naprawdę zachwyceni. Ostatnie dwa odcinki specjalne okazały się szczególnie pełne napięcia, ponieważ od połowy OS 9 słyszeliśmy hałas w skrzyni biegów, a na końcowym oesie straciliśmy czwórkę. Musieliśmy jechać ryzykując kompletą awarię skrzyni biegów, ale na szczęście skrzynia wytrzymała! Dzielę to zwycięstwo z Xavierem i Malkom Rally Teamem, bez którego nie mógłbym kontynuować tej pięknej przygody.

Fot. Marcin Kaliszka

Mateusz Tutaj | Fot. Tomasz GontarekMATEUSZ TUTAJ: - Rajd Karkonoski to bardzo trudny i techniczny rajd. Sukcesem jest już dobrze go opisać - mnie się prawie udało. Po pierwszej pętli byłem bardziej zadowolony z wyniku, niż ze swojej jazdy. Plasowaliśmy się wtedy na 6 miejscu w generalce. Aż nadszedł piąty oes, na którym popełniłem śmieszny błąd, kosztujący nas dobre 25 sekund. Na ostatnich 5 kilometrach odrabiałem straty (chciałem pogryźć kierownicę) i dowiedziałem się wtedy, że mogę jeździć bardzo szybko po tak wymagających trasach. Rajd zakończyliśmy na 10 miejscu w generalce i 3 w N3. Rajd zaliczam do udanych i nie mogę się już doczekać się startu w Rzeszowie, przed którym popracuję nad kilkoma rzeczami, które jeszcze szwankują.

Fot. Tomasz Gontarek

Wronkowski/KmitaADRIAN WRONKOWSKI: - Ostatnie 2 miesiące spędziliśmy w warsztacie, żeby naszą KJS-ową zabawkę przekształcić w pełni profesjonalne auto rajdowe. Niestety, nie mieliśmy czasu na wypróbowanie naszej "Nyski" w warunkach bojowych, dlatego też Rajd Karkonoski traktowaliśmy jak jeden wielki test dla nas i samochodu. Spodziewaliśmy się tego, że auto będzie mogło cierpieć na "choroby wieku dziecięcego", ale na pewno nie myśleliśmy, że rajd zakończy się dla nas w końcówce 2 odcinka. Nasza "Nyska" po prostu odmówiła posłuszeństwa. Jak się okazało, pękło mocowanie filtra oleju, w wyniku czego w ciągu 2 sekund z naszego motoru wyleciał cały olej i silnik najzwyczajniej w świecie stanął. Nie można tego nazwać inaczej, jak tylko pechem. Nie ukrywam, że odcinki bardzo mi się podobały, były bardzo szybkie, techniczne, a miejscami zdradliwe. Jestem bardzo zadowolony z osiąganych czasów, chociaż przejechałem niecałe 2 odcinki, auto pokazało, że ma bardzo duży potencjał w sobie, a i chyba ja do końca nie zardzewiałem tak, jak wcześniej myślałem. Pozdrawiam załogę Astry z numerem 132, którą doszliśmy na obu odcinkach. Chciałbym podziękować mojej ekipie za zaangażowanie w ciągu ostatnich 2 miesięcy, jak i podczas samego rajdu. Przede wszystkim chciałbym podziękować firmie TRANS-DAN, bez pomocy której nasz start byłby niemożliwy.

MICHAŁ KMITA: - Szkoda, że rajd dla nas skończył się na 2 odcinku specjalnym. Nie spodziewałem się, że auto ma aż taki potencjał, a Adrian chyba miejscami wykorzystywał to bardzo mocno, momentami było naprawdę szybko. Do tej pory nie musiałem nigdzie dyktować z tak dużym tempem i jeszcze szybciej musiałem się w tym odnaleźć. Dziękuję Adrianowi, że zaprosił mnie na "gorący" fotel. Przeżyłem fantastyczną przygodę, tylko szkoda, że zakończyła się ona dla nas tak szybko. Mam nadzieję, że uda się w miarę szybko zreanimować "Nyskę" i znaleźć budżet na kolejne starty. Nie ukrywam, że fajnie by było namieszać w czołówce tak niepozornym autem. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić moją żone Izę oraz synka Miłosza, którzy gorąco nam kibicowali.

Bełtowski/Drahan | Fot. Krzysztof BabiszMARCIN BEŁTOWSKI: - W sobotę zaczęliśmy zbyt sennie i ostrożnie, później przyspieszyłem i jechało nam się całkiem dobrze. Niestety, ostatni odcinek specjalny drugiego dnia był dla nas fatalny. Uderzyliśmy tyłem auta w drzewo. Podjęliśmy decyzję, że możemy dalej jechać, niestety, rajdówka była bardziej uszkodzona niż nam się wydawało. Następstwem tego było uderzenie w przepust betonowy. Pomimo tych przygód udało nam się osiągnąć metę.
Odcinki tego rajdu były bardzo wymagające i wyczerpujące dla nas, zawodników. Cieszę się, że mogłem wystartować w Jeleniej Górze i mam nadzieję, że spotkamy się tu za rok już w nowym samochodzie. Jesteśmy w trakcie rozmów i mamy nadzieję, że będzie to samochód klasy S2000, trzymajcie kciuki. Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na kolejnym rajdzie, a jeśli będzie gorąco, zapraszamy do degustacji Sądeckiej wody życia.

PAWEŁ DRAHAN: - Wielka szkoda, że tak się zakończył ten rajd dla nas. Walczyliśmy o punktowane miejsce, a tu taka przygoda. To potwierdziło tylko starą zasadę, że w tym sporcie poza sprzętem i umiejętnościami kierowcy liczy się także odrobina szczęścia. W tym wypadku trochę nam go zabrakło. Dlatego rajdy są nieprzewidywalne do samego końca i dzięki temu takie emocjonujące i piękne. Teraz czekają nas przygotowania do kolejnego startu - w Rally Bratislava - miejmy nadzieję, że już bez przygód. Pozdrawiam wszystkich kibiców i do zobaczenia na oesach.

Fot. Krzysztof Babisz

Bębenek/Bebenek | Fot. Marcin KaliszkaMICHAŁ BĘBENEK: - Pierwsza sobotnia pętla Rajdu Karkonoskiego rozpoczęła się dla nas bardzo dobrze. Po trzecim odcinku specjalnym prowadziliśmy w rajdzie z przewagą prawie 6 sekund nad Leszkiem Kuzajem. Kolejny przejazd 3 odcinków specjalnych dał nam dobrą trzecią pozycję na koniec pierwszego dnia zmagań. Drugi dzień rozpoczęliśmy z wolą walki o zwycięstwo w rajdzie. Niestety, drugi odcinek specjalny pierwszej pętli okazał się dla nas pechowy. Na jednym z zakrętów, około 5 kilometrów do mety popełniłem błąd, który kosztował nas wypadnięcie poza trasę odcinka specjalnego. Uderzyliśmy w drzewo tylną częścią samochodu, po stronie pilota urywając koło. To był koniec marzeń o zwycięstwie w rajdzie. Dziękuję mechanikom ze stajni Zbyszka Steca za bardzo dobre przygotowanie samochodu oraz wszystkim, którzy pomogli w miejscu naszego wypadnięcia z trasy rajdu. Niestety, mój błąd kosztował nas bardzo dobry wynik.
Wsparcia podczas startu w 24. Rajdzie Karkonoskim udzieliły nam firmy: Tedex, Ponzio, Sonax, Igloo, Recaro, Imex, AQQ i Makton. Patronat medialny nad załogą objęły: portal Wirtualna Polska, Radio ESKA oraz portal Intermaks.pl. Nad oprawą zdjęciową czuwa www.RallyFoto.pl

Gryc/Zubik | Fot. Krzysztof BabiszTOMASZ GRYC: - Jesteśmy w szoku, bo po zapoznaniu nawet nie marzyliśmy o takim wyniku. Wspólnie z Krzyśkiem wykonaliśmy kawał dobrej roboty, samochód też był świetnie przygotowany. Mieliśmy ogromny fun z jazdy, C2-R2 jest idealny do takich tras, zawieszenie perfekcyjnie działało, po prostu wszystko było tak, jak powinno być. Zrobiliśmy ogromne postępy na tym rajdzie, z odcinka na odcinek uczyliśmy się i teraz nie mogę się już doczekać kolejnych kilometrów tym samochodem. Nasze starty w RSMP nie byłyby możliwe bez wsparcia firm Faza - zabudowy szklane, GCC - okucia do szkła hartowanego, Print&Copy oraz Franco Feruzzi.

Fot. Krzysztof Babisz

Piotrowski/Wódkiewicz | Fot. Maciej NiechwiadowiczARIEL PIOTROWSKI: - Bardzo się cieszę, że udało nam się z odcinka na odcinek jechać coraz szybciej. Trochę nie trafiliśmy z oponami na pierwszą sobotnią pętlę, ale to nieliczne błędy, które przytrafiły mi się na tym rajdzie. Pierwszy raz jechaliśmy Rajd Karkonoski. Trudne, wymagające odcinki specjalne niedzielnego etapu bardzo mi pasowały. Pogoda dopisała. Wielu zawodników, w tym my również, obawiało się deszczu, który przytrafił się nam jedynie na odcinku Zabobrze. Drugie miejsce wśród Citroenów bardzo nas cieszy. Potrafiliśmy nawiązać walkę z C2R2 Max jadąc w ubiegłorocznej specyfikacji C2R2. Na ostatnim odcinku udało się nawet wykręcić 8. czas w generalce. Po rajdzie w klasie R2B oraz A6 jest ciasno, trzeba będzie się wykazać, Przed nami Rajd Rzeszowski, do którego postaramy się przygotować tak samo, jak na ten rajd. Podziękowania oczywiście dla całego zespołu, który wykonał kawał dobrej roboty.

ANNA WÓDKIEWICZ: - Trzy starty i trzykrotnie meldujemy się z Arielem na podium. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że powoli ale jednak, wracamy do naszej formy. Rajd był bardzo wymagający, trzeba było się sporo napracować. Pierwszy dzień zmagań w klasie R2B zakończyliśmy na 3 miejscu, drugiego dnia chcieliśmy wygrać w klasie. Plan prawie się udał, na ósmym odcinku specjalnym zostaliśmy dwukrotnie przedwcześnie zhamowani, najpierw do wypadku braci Bębenków, a następnie do „Virnika” jadącego tuż przed nami, który stał kawałek dalej w bezpiecznym miejscu z urwanym kołem. Ponieśliśmy tam pewne straty czasowe. Po ostatnim odcinku specjalnym zabrakło zaledwie 5,2 sekundy do pierwszego miejsca. Prawdopodobnie to właśnie na OS 8 uciekły nam cenne sekundy. Jest dobrze, a najważniejsze to chyba to, że na każdym rajdzie staramy się utrzymywać równą formę. Miło zaskoczeni jesteśmy czasem na ostatnim odcinku specjalnym - byliśmy tam najszybszą ośką. Wszystkim kibicom serdecznie dziękujemy za gorący doping.

Fot. Maciej Niechwiadowicz

Dobrowolski/Dobrowolski | Fot. Krzysztof BabiszMARCIN DOBROWOLSKI: - Jestem bardzo zadowolony z samochodu i całego zespołu. Dość dobrze nam się dzisiaj jechało, były błędy, jakieś problemy techniczne i najważniejsze, że jesteśmy na mecie. Odrobiliśmy nieco punktów w pucharze, z czego tym bardziej się cieszę. Wczoraj byłem trochę podłamany, bardzo źle mi się jechało, popełniałem dużo błędów i dobrze że wszystko się tak skończyło, bo jutro wyjeżdżam na wakacje.

Fot. Krzysztof Babisz

Chmielewski/Gospodarczyk | Fot. Krzysztof Babisz

JANEK CHMIELEWSKI: - Po kraksie na Rajdzie Polski do ostatniej chwili walczyliśmy, by wystartować w Jeleniej Górze. Dzięki ogromnemu wysiłkowi całego zespołu NEO-Rosetex RT udało się odbudować auto, ale zabrakło czasu, by przeglądnąć wszystkie elementy. W trakcie rajdu nie potrafiliśmy zdiagnozować usterki silnika. Wynik sportowy w tym rajdzie nie daje nam satysfakcji, jednak najważniejsze, że osiągnęliśmy cel, który sobie założyliśmy, czyli dojechaliśmy do mety i zdobyliśmy w Karkonoszach cenne punkty. Pozwalają nam na one na dalszą obecność w ścisłej czołówce Citroen Racing Trophy oraz klasyfikacji R2B i A6. Teraz chcemy jak najlepiej przygotować się do startu w Rajdzie Rzeszowskim.

SZYMON GOSPODARCZYK: - Dziękujemy naszym wiernym przyjaciołom i kibicom za słowa otuchy w opresji, która nas nękała w Karkonoszach. W sumie był to piękny, ale i trudny rajd z dramatycznym scenariuszem oraz zaskakującymi zwrotami akcji. Teraz nasz zespół czeka praca nad przywróceniem sprawności samochodu przed 18. Rajdem Rzeszowskim. Wiem, że to dla Janka będzie ważny start, ponieważ jeździ z licencją Automobilklubu Rzeszowskiego.
Załogę Chmielewski - Gospodarczyk wspiera dystrybutor narzędzi marki NEO, Rosetex, Automobilklub Rzeszowski, a patronat medialny sprawują Radio RMF FM oraz redakcje magazynów „Eurostudent” i „Motyw”.

Fot. Krzysztof Babisz

Tomasz Porębski  | Fot. Krzysztof BabiszTOMASZ PORĘBSKI: - Pierwszy dzień rajdu był dla nas bardzo dobry. Od pierwszego oesu pojechaliśmy dobrym tempem i uzyskiwaliśmy czasy pozwalające na wygrywanie oesów w klasach R2B jak i A6, a na kilku byliśmy nawet najlepsi w ośce. Dzień zakończyliśmy jako najszybsza załoga wśród samochodów przednionapędowych. Z bojowym nastawieniem ruszyliśmy także do drugiego etapu rajdu. Niestety, już na około szóstym kilometrze samochód uległ awarii i dla nas był to koniec rajdu… Po analizie wiemy już, iż zawiodła drobna część, która po prostu była wadliwa. Na pocieszenie pozostaje nam fakt, iż dzięki zdobyczy punktowej z pierwszego dnia Rajdu Karkonoskiego, po trzech rajdach mistrzostw Polski prowadzimy zarówno w klasie R2B, jak i A6, podobnie jak bracia Dobrowolscy. Za wsparcie dziękuję firmom MODIFIKATOR PLUS, a także BIELTOR, WIZJANET oraz A/B/C.

Fot. Krzysztof Babisz

Sławomir SawickiSŁAWOMIR SAWICKI: - Nie wiem, co było przyczyną problemów z hamulcami, ale od początku rajdu nie działały tak, jak powinny. Na domiar złego na OS 5 pojechałem za szybko i broniąc się w zakręcie wpadłem na kamień, który podbił przód auta. Wypadliśmy z drogi na łąkę. Na szczęście incydent poza stratą czasu, nie miał groźniejszych następstw. Chciałbym w tym miejscu podziękować tym wszystkim, którzy pomogli nam powrócić na drogę. Wciąż prześladuje mnie pech. Nie mogę przejechać rajdu bez przygód. Może w Rzeszowie się uda?

MICHAŁ KUŚNIERZ: - To był pierwszy rajd asfaltowy, który przejechaliśmy wspólnie ze Sławkiem. Mimo problemów, były momenty naprawdę szybkiej jazdy. Docieramy się jako załoga i myślę, że w Rzeszowie powinno być już dobrze.

Oleksowicz/ObrębowskiMACIEJ OLEKSOWICZ: - Cóż mogę powiedzieć? Jesteśmy rozczarowani tym co się stało. Oczywiste jest to, że uszkodzone koło na ostatnim odcinku pierwszego dnia, to ewidentnie mój błąd, ale to co spotkało nas na dojazdówce do drugiego odcinka niedzielnego etapu, kompletnie zwaliło nas z nóg. Drugi raz z rzędu uszkodzeniu uległ silnik. W tym przypadku nie było mowy o czyimkolwiek błędzie, bo nawet nasi mechanicy nie mieli na to wpływu. Po wybuchu silnika na Rajdzie Polski otrzymaliśmy z Francji nową jednostkę, w której jak się okazało, urwał się tym razem zawór. Szkoda, bo mieliśmy pewne szanse na kolejne punkty, a tak cały rajd jest dla nas po prostu nieudany.

Sołowow/Baran | Fot. cersanitrally.plMICHAŁ SOŁOWOW: - To był wymagający rajd, a tempo było bardzo wysokie. Koledzy byli niezwykle szybcy. Podobnie jak na Elmocie, czy w rajdzie Baltic, różnice sekundowe w czołówce były niewielkie. Tak naprawdę to razem z Maćkiem jechaliśmy ten rajd po raz pierwszy. W ubiegłym roku nie startowaliśmy, a ostatni raz jechałem Karkonoski w 2002 roku Mitsubishi Lancerem. Nie pamiętam tych tras i prawdopodobnie dlatego przyjąłem za duży margines bezpieczeństwa. Jeśli choć trochę zna się te oesy, to można je pokonać bardziej pewnie. Wydaje się, że pojechaliśmy niektóre partie, a szczególnie dwa ostatnie odcinki zbyt rozsądnie. Chyba z tym trochę przesadziliśmy. Ale jesteśmy zadowoleni, bo to nasze drugie w tym sezonie podium w Mistrzostwach Polski i nadal jesteśmy na trzecim miejscu w generalce RSMP. Musimy jednak przyspieszyć na kolejnych rajdach, bo rywale nam nieco odskoczyli.

Tomasz Kuchar | Fot. Krzysztof BabiszTOMASZ KUCHAR: - Końcówka była bardzo szybka, ale Bryan potrafi naprawdę wyprostować prawą nogę i wykręcić niesamowity czas. Jest chyba takim drugim Sebastianem Loebem. Myśmy stawali na głowie, tempo w końcówce było szalone, ale on wygrał. To jednak bardzo dobrze dla tego sportu, że mieliśmy tak zażartą i emocjonującą walkę do ostatniego odcinka. To, co miało miejsce w zeszłym roku, że Bryan potrafił wygrać prawie wszystkie odcinki i przyjechać z potężną przewagą, było po prostu nudne. Teraz jest bardzo ciekawie i emocjonująco.

Fot. Krzysztof  Babisz

Typa/WisławskiRADEK TYPA: - Piąte miejsce w generalce i trzecie w N-ce to mój życiowy sukces. Mam świadomość, że taką pozycję zawdzięczam pechowi rywali, no ale tak to już czasem bywa w rajdach. Zależało nam na osiągnięciu mety i zebraniu kolejnych doświadczeń w Lancerze. Plan zrealizowaliśmy w 100 procentach, a w nagrodę dostaliśmy wynik. Miejsc, w których można było zakończyć ten rajd było sporo. Nam też przytrafił się kapeć, ale żadnych poważniejszych konsekwencji nie było. Poziom czołówki jest naprawdę bardzo wysoki, mam nadzieję, że jak najszybciej będę mógł podpinać się pod rywalizację z najlepszymi. Serdecznie dziękuję Primaverze, Unimilowi, Makicie, Vitabri, Mitsubishi Motors Poland, Radexowi, samorządom Warmii i Mazur i Ornety, a także wszystkim kibicom.

MACIEK WISŁAWSKI: - Najszybszy polski kierowca sezonu 2008, Kajetan Kajetanowicz wjeżdżając na metę powiedział, że nie o takim wyniku myślał przed rajdem, ja jako jego były pilot, byłem teraz tuż za nim i mogę powiedzieć, że przed rajdem o takim wyniku nawet nie marzyliśmy. Jestem po tym rajdzie bardzo zadowolony. Kolejny raz Radek pokazał, że potrafi pojechać mądrze i spokojnie. Jeśli chodzi o stronę sportową to Karkonoski jest bardzo trudnym rajdem. Zróżnicowane trasy, z dużą liczbą pułapek, miejscami bardzo szybkie są wielkim wyzwaniem dla zawodników. Natomiast jeśli chodzi o stronę organizacyjną to na tym rajdzie czułem się fantastycznie. Zdrowe, przyjazne podejście organizatorów do zawodników naprawdę ułatwia nam pracę. Mogę to porównać do rajdów w USA, gdzie zawodnik jest dla organizatora ważnym partnerem i przyjacielem. Tak samo jest na Karkonoskim.

Emil LeszczyńskiEMIL LESZCZYŃSKI: - To był mój pierwszy start w cyklu Rajdowego Pucharu Polski i po rajdach trzecioligowych nie do końca zdawałem sobie sprawę, jaka jest olbrzymia przepaść pomiędzy tymi dwiema ligami. Rajdy trzecioligowe są zaledwie przystawką do tego, czego zawodnik doświadczy w RPP. Wrażenie robią nie tylko długości odcinków (trzykrotnie dłuższe), ale przede wszystkim wysoki poziom trudności tras rajdowych, no i oczywiście pozostali zawodnicy, stawiający bardzo wysoko poprzeczkę, jeżeli chodzi o czasy, które trzeba osiągnąć, żeby liczyć się w czołówce. Poziom jest na tyle wysoki, że można powiedzieć, iż w drugiej lidze kończy się zabawa i zaczyna się rajdowanie na serio. Pierwszy rajd potraktowałem głównie treningowo i jako rozpoznanie poziomu trudności w zupełnie nowym dla mnie środowisku. Już wiem, że musimy podkręcić tempo przejazdów i zacząć osiągać wyższe prędkości średnie na odcinkach. Przez kolejny miesiąc postaram się nad tym popracować i w kolejnych rajdach postaram się krok po kroku osiągać lepsze wyniki. Na początek udało się osiągnąć cel priorytetowy, czyli ukończyć rajd i tym samym zrobić kolejny udany krok w kierunku zdobycia licencji międzynarodowej. Nie było łatwo, sądząc po dosyć sporej ilości zawodników, którzy Rajdu Karkonoskiego nie ukończyli (23 załogi na 68 startujących). Dodatkowy puchar za zwycięstwo w klasie RWD-3 był dla mnie bardzo przyjemnym dodatkiem na zachętę. Podobnie zaczynał mi się sezon w trzeciej lidze, gdzie także w pierwszym rajdzie (35 Rajdzie Warszawskim) udało mi się wygrać klasę K-5 i zdobyć puchar. Dlatego liczę na to, że także w drugiej lidze uda mi się osiągnąć założone cele i w przyszłym roku będę mógł już startować z licencją R.
W rajdowym sezonie 2009 towarzyszy mi firma Display Flash Poland, producent automatycznych standów reklamowych www.displayflash.pl

Klementowicz/Klementowicz | Fot. Piotr NurczyńskiPIOTR KLEMENTOWICZ: - W końcu udało nam się przełamać ciążące nad nami fatum! Jesteśmy bardzo szczęśliwi z uzyskanego wyniku. Po pechowym Rajdzie Warszawskim oraz awarii silnika przed Rajdem Świdnickim, chcieliśmy dojechać do mety bez żadnych przygód. Od początku rajdu znowu mieliśmy problemy. Nowy silnik prawdopodobnie miał dostarczaną za małą dawkę paliwa co powodowało jego przegrzewanie oraz szarpanie w zakresie niskich obrotów. Po rajdzie wyszło, że z tego powodu przepaliły się wszystkie świece co było odczuwalne spadkiem mocy. Dodatkowo problem z drugim biegiem oraz tylnym zawieszeniem po pierwszym oesie nie napawał nas optymizmem. Nie patrząc na wyniki, koncentrowaliśmy się tylko na naszym opisie, który jak się potem okazało, świetnie wyłapał newralgiczne miejsca, w których wielu kolegów zakończyło rajd. Niestety, na pierwszej pętli nie trafiliśmy z doborem opon, przez co trakcja na pierwszych trzech odcinkach pozostawiała wiele do życzenia. Na następnej pętli było już zdecydowanie lepiej. Patrząc na wyniki, szkoda, że nie zgłosiliśmy się także w Lausitz Cup, gdyż uzyskany wynik plasowałby nas na podium w klasyfikacji generalnej.
Dziękujemy wszystkim kibicom za gorący doping. Nasz start nie byłby możliwy bez pomocy naszych sponsorów: Ocynkowni Śląsk, firmy Kamico oraz komisu Auto Grand. Patronat medialny nad załogą sprawuje rajdowypuchar.pl

Fot. Piotr Nurczyński

sponsor relacji: