To również zasługa Bryana

nie, 25 października 2009 godz. 07:33:22 skomentuj rajdy
Tagi: malinski

Rafał MalińskiPo zwycięstwie w Rajdzie Zamkowym i zdobyciu wicemistrzostwa w generalce Rajdowego Pucharu PZM, rozmawiamy z Rafałem Malińskim, kierowcą Malkom Rally Teamu.

- Jak było?
- Fajnie!

- Jest zwycięstwo, jest tytuł...
- Wicetytuł! Tytuł ma Jarek. Ważniejsze jest zwycięstwo.

- To pierwszy wygrany rajd w życiu?
- Nie licząc jakichś KJS-ów, pierwszy wygrany w II lidze - pierwszy wygrany poważny rajd w życiu.

- Ogólnie, co się działo?
- Właśnie chodzi o to, że jestem jedynym, u którego się nic nie działo. I chyba o to chodziło.

- Jak się podobała trasa Zamkowego?
- Na zapoznaniu myśleliśmy, że będziemy mieli tu średnią 150 i druga pętla zostanie odwołana. A w rajdzie, jak dojechałem do pierwszego zakrętu to okazało się, że jest tak ślisko, tak zdradliwie - że na tych wszystkich zakrętach, o których myślałem po zapoznaniu, że będę jechał dnem, to muszę zwalniać. Warunki były nie do przewidzenia. Dojeżdżało się do zakrętu i okazywało się, że na wyjściu z zakrętu jest woda - więc były ratowania. Gdzieś tam było jakieś błoto, gdzie trzeba było się zatrzymać, żeby pojechać dalej. Bardzo trudne warunki. Padał deszcz, później nie padał. Zmienialiśmy opony kilka razy na pętli. Bardzo trudny rajd. Rajdy organizowane jesienią, kiedy jest zimno i spadnie deszcz, a woda przez długi czas nie wysycha, są bardzo trudne i trudno się jeździ na takiej nieprzewidywalnej nawierzchni. Jeśli pada deszcz - wiadomo, wszędzie jest mokro. Jeślli świeci slońce, jest plus 20, wiadomo, że jak gdzieś była kałuza, to po 15 minutach jej nie ma, natomiast jak jest 5 stopni i wczoraj padał deszcz, to są miejsca, gdzie jest jeszcze woda - i nie można tego przewidzieć.

- Sezon się kończy. Czy już możesz coś powiedzieć o przyszłym roku?
- Jeszcze nic. Są różne opcje i trzeba to wszystko przeanalizować.

- Są szanse na RSMP?
- Ja już jeździłem w RSMP! W mistrzostwach Polski jest teraz taki problem, że albo jeździ się Mitsubishi czy samochodem Super 2000, co kosztuje ogromne pieniądze, albo jeździ się w klasie, w której jest kilka samochodów - i to nie jest żadna zabawa. Puchar Peugeota może będzie dobrą opcją pod dwoma warunkami - że będzie tam kilkunastu kierowców i że Peugeot będzie promował ten puchar i jeżeli ktoś wygra rajd w Pucharze Peugeota, to świat się o tym dowie. Jeżeli będzie tylko kilka załóg jeżdżących Peugeotami i Peugeot nie będzie udzielał wsparcia medialnego, to dla mnie nie ma to sensu. Ale z poprzednich doświadczeń, jak były dwa puchary Peugeota - 106-ki i 206-ki, widać, że jeśli Peugeot już coś organizuje to robi to tak, jak to powinno być, więc mam nadzieję, że jeżeli będzie ogłoszony ten puchar, to ja na pewno będę tym zainteresowany.

- Kibice są ciekawi, czy francuska załoga zostanie w teamie?
- To jest pytanie do prezesa Malkomu, mojego taty Zbyszka.

- Co jeszcze będzie w tym roku? Barbórka?
- Bardzo bym chciał. Nigdy nie jechałem Warszawskiej Barbórki, mimo że jestem z Warszawy. Jakoś nigdy się nie wybrałem na ten rajd. Myślę, że teraz wypada mi pojawić się na Barbórce. Chciałbym też pojechać Barbórkę Cieszyńską. Pomimo, że już karty są rozdane i ścigamy się tam o nic, to fajnie będzie pościgać się z Jarkiem Szeją obok jego własnego domu.

- Czy jeżdżąc w teamie, Bryan Bouffier przekazywał swoją wiedzę?
- Jeździliśmy na wspólne testy. Bryan ustawiał mi zawieszenie, doradzał mi i myślę, że ten dzisiejszy sukces jest też w dużym stopniu jego zasługą, jak i ogólnie całego zespołu - Wojtka Białowąsa, który przygotował mi samochód - zawsze można nim jechać na sto procent, nie było żadnych problemów technicznych - jak również mojego taty, który to wszystko sfinansował.

Rozmawiał Janusz Śmiłowski

Fot. sport.malkom.pl