Spłonęła N14-ka Frycza
Michał Bębenek, najszybszy na wszystkich trzech próbach, prowadzi w Rajdzie Polski po pierwszej sobotniej pętli. Kierowca Dziewiątki ze Stec Ralliartu wyprzedza o 23,5 sekundy Bryana Bouffiera.
OS 4, Wydminy został przerwany z powodu pożaru Imprezy Sebastiana Frycza. Samochód palił się za metą, nie wystarczyły gaśnice i interweniowała straż pożarna. N14-ka doszczętnie spłonęła. Załodze nic się nie stało.
- Byliśmy wysoko w wynikach i jechało nam się fajnie - powiedział Autoklubowi Jacek Rathe. - Jak wiemy wszyscy, Sebastian jedzie pierwszą pętlę wolniej, więc miałem nadzieję, że następna pętla będzie jeszcze szybsza, że będzie fajniej. No niestety, stało się, jak się stało. Auto nam się spaliło na mecie stop.
Nie czuliśmy, żeby coś się zaczęło dziać niedobrego. Dopiero jak zatrzymaliśmy się na mecie stop to obsługa powiedziała nam, że się pali samochód. Myślę, że tutaj niestety, ale organizacja troszeczkę zaszwankowała. Paliło się od dołu, gdzieś od tyłu. Nie wiem co się działo. I paliło się dosyć mocno, bo Sebastian jak wychodził z samochodu, to już przez ogień.
Były dwie gaśnice - nie wystarczyły. Straż przyjechała dopiero po 14 czy 15 minutach, kiedy już w zasadzie nie było co gasić. To było dokładnie na mecie stop. Czas był dobry. Myślę, że po tym odcinku bylibyśmy na szóstym, albo siódmym miejscu. Myślę, że byłaby dobra pozycja do ataku na następnej pętli, no i jutro jeszcze cały dzień. Przykro, no ale takie są rajdy. Na szczęście nam nic się nie stało.
Fot. Patrycjusz Pasławski


