Robota wykonana połowicznie

sob, 24 kwietnia 2010 godz. 19:52:46 rajdy
Tagi: kuchar, solowow, kuzaj

Kuzaj.Parry | Fot. Marcin KaliszkaTomasz Kuchar i Daniel Dymurski wygrali na drugiej pętli Modliszów i Zagórze, kończąc sobotnią część Krause Rajdu Elmot na czele klasyfikacji. Załoga Peugeot Sport Polska wyprzedza Michała Sołowowa i Maćka Barana o 10,6 sekundy. Leszek Kuzaj przegrywa z Kucharem o 39,9 s. Kończący pętlę Walim 2 padł łupem Kajetana Kajetanowicza, 21. w łącznych wynikach.

- Jest dobrze, ale tak naprawdę, robota jest wykonana dopiero połowicznie, więc nie ma się co podniecać, bo jutro będzie trudno - stwierdził Tomasz Kuchar. - OK, fajnie mieć punkty za dzisiejszy dzień, ale pamiętajmy, że jutro jest bardzo długi i trudny dzień z takimi klasycznymi odcinkami jak Kamionki, czy Rościszów. Będzie ciężko. Trudno oceniać konkurencję w połowie rajdu. Dużo się działo na odcinkach i odcinki były chytre. Dużo pułapek, dużo piasku, narzuconych kamieni. Myślę, że na podsumowania to będziemy mieli czas dopiero po rajdzie. Teraz trzeba się skoncentrować na tym co jutro, żeby zrobić robotę. Przejechałem cały dzień czysto, bez najmniejszych problemów. Spotkałem jakieś krzesło na środku odcinka. Jechaliśmy z jakimiś tam drobnymi przygodami, ale nie było większego uszczerbku na czasie. Powiem szczerze, spodziewałem się, że N-ki będą jeszcze szybsze, ponieważ mają obecnie 25-30 koni więcej. Patrząc na to, jakie szybkie były N-ki w zeszłym roku, spodziewałem się, że będą od nas stanowczo szybsze. Natomiast pamiętajmy, że w Polsce jest bardzo dużo odcinków bardzo szybkich, gdzie skrzynie biegów S2000 się kończą. Nie mamy dużych maksymalnych prędkości. Później są odjazdy z wolnych prędkości, gdzie znowu N-ka będzie dobra, bo ma duży moment obrotowy. Ja bym N-ek jeszcze nie skreślał, tym bardziej, że Kajto pokazuje, że można nimi jeździć bardzo szybko, aczkolwiek spodziewałem się, że wszystkie N-ki będa szybsze.

- Fajny dzień, stosunkowo krótkie oesy. Przyzwoicie się jechało - mówił Michał Sołowow. - Mieliśmy teraz taki trochę problem na pierwszym oesie. Chyba mam źle ustawiony hamulec. Wyniosło nas na zewnętrzną. Poza tym OK. Przyzwyczajam się do nowego samochodu. To dobre auto. Uczę się, co można z tego samochodu wycisnąć. Wygląda nieźle. Skrzynia biegów jest tylko jedna i tak została zestopniowana. Mamy porównywalną maksymalną jak rywale - około 170. Jutro na Kamionkach będzie słabo. tak samo, jak na dzisiejszym ostatnim oesie. N-ki mają bardzo dużą przewagę, szczególnie na takim obszarze 140 góra - nad wszystkimi S2000, nie tylko nad naszym autem. Plan na jutro jest dokładnie taki sam - jechać najszybciej, jak się da. Mamy chyba 8 sekund do Tomka Kuchara, który jedzie zaskakująco szybko. Będziemy próbowali go gonić. No a z tyłu będzie nas naciskał Leszek. Myślę, że tu jeszcze Kajtek będzie walczył o wygranie dnia. Ma bardzo dobry sprzęt i bardzo dobrze jeździ. Ma realne szanse.

- Na pierwszym oesie drugiej pętli to już ja dałem ciała - mówił Leszek Kuzaj. - Cofałem i zajęło mi to dużo czasu. No, mój błąd. Za późno hamowałem w jednym miejscu. Michałkowa mi chyba nie za bardzo szła. Na szykanie wyleciałem w trawę i nie mogłem się pozbierać. To nie była taka jazda, jak bym chciał. Trzeci oes był w miarę. Chyba jestem trochę sfrustrowany po tej pierwszej pętli. Nie mogę złapać rytmu, jaki miałem na testach. Spodziewałem się, że N-ki będą szybkie. To pokazały już rajdy w Czechach. Plan na jutro? Do przodu! Oczywiście, przydałoby się wygrać dzień. W ogóle zapomniałem o tej klasyfikacji. Zobaczymy - jak się wyśpię, może będzie lepszy feeling. To nie był mój dzień. Ta kierownica zupełnie mnie rozwaliła. Pojechałem po prostu zbyt ostrożnie. Myślę, że to jest powód takich średnich czasów, bo możliwości auta są znacznie większe.

- U nas wszystko w porządku - informował Sebastian Frycz, jadący najszybszą N-ką. - Początek był nerwowy. Właściciwe nerwowy był cały dzień. Ciężko mi się odnaleźć w tym samochodzie. Może nie w samochodzie, a utrzymać dobre tempo i koncentrację - ale jest coraz lepiej. Nie mam pojęcia, czy większa zwężka pomaga. Samochodem się jedzie dobrze. Czy mocowo - ciężko mi to porównać do samochodu, którym jechałem dwa lata temu. To inny rodzaj silnika, inna charakterystyka silnika. Ale wydaje się, że jest dużo szybciej. Czy zostaję w tym aucie na następne rajdy? Tego nie powiedziałem!

- Walka trwała do końca, ale Sebastian był szybszy, czego serdecznie mu gratuluję - komentował Łukasz Habaj. - No, ale rajd się nie skończył. - jutro jeszcze cały dzień. Na szczęście jesteśmy cali. Trochę mieliśmy problemów, bo złapaliśmy kapcia na pierwszym oesie. Podwinęła się opona na feldze. Zorientowaliśmy się niedługo przed wjazdem na pekac przed następnym oesem i trochę było nerwów. A później nam się odkręciła kierownica na oesie i to też kosztowało nas trochę stresu. Ale ogólnie jest OK, wszystko w porządku. Jesteśmy mocno szczęśliwi. Bardzo cieszy nas taka rywalizacja i to, że mamy kontakt - no, jednak z czołowymi kierowcami. Sebastian Frycz to bardzo utytułowany kierowca i bardzo dużo satysfakcji czerpiemy z takiej rywalizacji. Dzieli nas 8,5 sekundy i jutro będziemy chcieli oczywiście, walczyć.

- Pierwsza pętla była dla nas bardzo nie po myśli - przyznał Kajetan Kajetanowicz. - Uzyskaliśmy dwa świetne czasy, a druga pętla była już bardzo dobra - w sumie wygrana z bardzo szybkimi kierowcami i samochodami. Cieszymy się, że mimo kapcia nie poddaliśmy się. Staraliśmy się jechać jak najszybciej mimo tego, że przebiliśmy oponę. Jeszcze nie wiemy, czy to my popełniliśmy błąd. Skończyło się to kapciem i musieliśmy zmieniać koło na odcinku. Potem zmobilizowaliśmy się i potrafiliśmy nawet wygrać ostatni odcinek. Raz finiszowaliśmy na drugim miejscu, raz na trzecim. Auto jest naprawdę bardzo dobre. Moim zdaniem, są dwie firmy na świecie, które są w stanie przygotować tak samochód. My mamy ten samochód z Finlandii. Poprzedni był z Belgii. Nie zapadła jeszcze decyzja, czym pojedziemy następne rajdy, ale to są dwie najlepsze firmy, więc samochód jest taki sam, tak samo świetny, jak był w zeszłym roku.

- Samochód ma duże moźliwości, jest bardzo przyjazny - komplementował C2-kę Michał Bębenek. - Konieczne są jeszcze drobne korekty w ustawieniu. Nie mieliśmy możliwości, żeby przeprowadzić za dużo testów tego samochodu. Samochód niedawno przyjechał do Polski. Jeszcze katastrofa, żałoba, tak że nie chciałem za dużo jeździć i tłuc się po lesie. Tutaj starałem się poświęcić pierwsze odcinki na to, żeby jeszcze lepiej poznać C2-kę i jechać w miarę najszybciej. Zobaczymy, jak chłopaki pojadą jutro. To był w sumie udany dzień. Jechaliśmy spokojnie, bez jakichś sytuacji podbramkowych. Udało się ten dzień wygrać, ale chłopaki też jadą. Mam nadzieję, że moja osoba ich zmobilizowała.

- Jestem zadowolony z naszego miejsca - mówił Jan Chmielewski, wicelider Citroen Racing Trophy. - No cóż, Bębny to pojadą szybko chyba na drzwiach od stodoły, bo są na tyle doświadczonymi zawodnikami. Spodziewałem się tego, że narzucą bardzo szybkie tempo. Natomiast my, no gdzieś tam w tej starej stawce pucharowiczów jesteśmy wysoko, tak że jestem bardzo zadowolony. Tak jak powiedziałem przed startem, w generalce jest chyba mniej pretendentów do wygranej, niż w pucharze. Spośród tych kilkunastu załóg w Citroenach, tak naprawdę większość może tutaj wygrać.

Sołowow/Baran | Fot. Marcin Kaliszka

Fot. Marcin Kaliszka

YouTube Video

 

YouTube Video

 

YouTube Video

 

YouTube Video

 

YouTube Video

 

YouTube Video

 

Dodaj do: