Rally Italia Sardegna 2018 - Rajd Sardynii: Mówią po piątku

pią, 8 czerwca 2018 godz. 21:03:30 skomentuj rajdy

Kajetanowicz/Szczepaniak

KAJETAN KAJETANOWICZ: - Sama obecność na Sardynii jest pewnego rodzaju spełnieniem marzeń. Dzięki wytrwałej pracy zespołu LOTOS Rally Team rozpoczęliśmy nasz debiutancki sezon w Rajdowych Mistrzostwach Świata. To zupełnie nowe i wymagające wyzwanie, o którego trudach przyszło nam się przekonać na własnej skórze już podczas pierwszego etapu. Wiem, że przede mną nadal wiele takich nieprzewidywalnych momentów. Każde doświadczenie, zwłaszcza na nowych trasach, jest nieocenione. Dzisiejszego dnia nie mogliśmy w pełni wykorzystać, loteria nie przyniosła nam zbyt dużo szczęścia. Najpierw przebite opony, a później awaria drążka kierowniczego, który nie wytrzymał trudów rajdu i złamał się na nierównym fragmencie drogi. Mimo wszystko wyciągamy wnioski i pozytywy, w tym trzeci czas na jednym z odcinków. Wiedząc już nieco więcej o tych bezkompromisowych drogach, jutro wrócimy silniejsi do walki i tak samo będziemy kochać ten sport, jak dziś. Może nawet bardziej - właśnie za brak jakiegokolwiek scenariusza.

ŁUKASZ PIENIĄŻEK: - Pierwszy odcinek drugiej pętli odbywał się w warunkach, które w ogóle nie nadawały się do jazdy. Na nasze nieszczęście zaliczyliśmy wizytę w rowie i musieliśmy prosić o pomoc kibiców, żeby wrócić na trasę. Straciliśmy tam kilka minut. Rzeczywiście tak było, jak mówiłem. Mnóstwo załóg miało tam olbrzymie problemy. Pułapki czyhały na wszystkich, stąd tak wielu kierowców miało problemy, a kilku nie zdołało już wrócić na trasę. To był bardzo ciężki dzień. Choć się na to nie zapowiadało, to ta druga pętla jednak bardzo dała w kość. Musimy próbować na odcinkach, na których czujemy się pewniej, przycisnąć i patrzeć, jak wyglądają nasze czasy względem czołówki. Mam nadzieję, że sobota będzie pozytywna, bo te trasy dużo bardziej mi leżą.

Łukasz Pieniążek