Program Grzyba ze Świdnickim i Rzeszowskim

śro, 21 marca 2018 godz. 16:39:42 skomentuj rajdy
Tagi: grzyb, wywiad, rsmp, fia erc, erc, r5

Grzegorz Grzyb | fot. FIA ERC

Grzegorz Grzyb powiedział w rozmowie z Autoklubem, że w tym roku poza startami w mistrzostwach Słowacji i Europy, zaliczy ograniczony program startów w mistrzostwach Polski, które już za miesiąc rozpoczną się w Świdnicy.

- Sezon zbliża się wielkimi krokami. Czy masz sprecyzowane swoje plany na ten rok?

GG: - Chcemy zaliczyć całe Mistrzostwa Słowacji, gdzie wystartujemy w barwach Rufa Sport a autem opiekować będzie się MM Rally Team. Pojawimy się na pokładzie Skody Fabii R5. W Polsce zaliczymy rozpoczynający sezon Rajd Świdnicki, a następnie Rajd Rzeszowski oraz Rajd Polski, będący rundą mistrzostw Europy. FIA ERC rozpoczniemy od Rajdu Wysp Kanaryjskich. Plan zakłada zaliczenie sześciu imprez, ale życie zweryfikuje, czy uda się to zrealizować. Cały czas ciężko pracujemy aby zebrać niezbędny budżet. Po Kanarach chcemy pojechać w Grecji, Rzymie, na Rajdzie Barum, w Polsce i na Łotwie. Plany są bardzo ambitne, bo z dodatkowymi startami takimi jak Praski Rallysprint, mamy 17-18 imprez. W samym kwietniu będę startował tydzień w tydzień. Zacznę od Kopnej, następnie zaliczę Presov i Świdnicę. Po Świdnickim lecę na Kanary, gdzie będę miał testy i rajd. W pięć tygodni mamy cztery rajdy. To duże wyzwanie dla mnie i całego zespołu. To spora logistyczna układanka.

- Nie kusi Cię, by zaliczyć kilka rajdów więcej w Polsce i powalczyć o tytuł?

GG: - Nie chodzi o to, że nie kusi, ale wszystko opiera się na finansach. Już teraz mocno stajemy na głowie, by wystartować w Rajdzie Świdnickim. Będziemy tutaj po to, by dobrze się zaprezentować. Mój główny sponsor jest z tych terenów. Przy tej imprezie sportowej promujemy także naszą akcję charytatywną: Aktywny Senior, którą chcemy zarazić także zwykłe osoby, nie tylko firmy. Nie chodzi o same pieniądze, ale o czystą chęć współpracy i pomagania. Kiedyś też będziemy starsi i potrzeba będzie nam pomoc. To dobry sposób, by połączyć te dwie rzeczy.
Grzegorz Grzyb | fot. FIA ERC
- W tym roku Martin Koci pozyskał wsparcie fabrycznej Skody. Myślisz, że to będzie główny rywal w walce o tytuł na Słowacji?

GG: - Zdecydowanie. On jest piekielnie szybki. W zeszłym roku niestety więcej rajdów wygrał ze mną, niż przegrał. Mój zespół jest świetnie przygotowany, dysponujemy konkurencyjnym samochodem, więc na pewno będziemy ostro walczyć. Rajdy, które są na Słowacji, w większości są w okolicach Koszyc i wychodzi na to, że każda impreza jest jego domową. To też działa na jego korzyść. Ja jednak wiele razy startowałem w tych imprezach. Różnice na metach zawsze były minimalne, a na odcinku mieścimy się w 1-2 sekundach. Mamy zaciętą rywalizację i od początku musisz jechać na swoje maksimum. Ponadto należy pamiętać, że na każdym starcie pojawi się około 10-12 aut klasy R5 i WRC ... także będzie co robić !

- Lista zgłoszeń na Rajd Azorów jest bardzo bogata, a jeszcze więcej załóg zapowiada się na Rajd Wysp Kanaryjskich. Gdzie siebie widzisz w tej stawce? W zeszłym roku m.in. wywalczyłeś podium na Akropolu. Jakie cele masz na ten rok?

GG: - Ciężko powiedzieć. W zeszłym roku najszybsi byli Kajto i Bouffier. Piekielnie szybki był Łukjaniuk, ale brakowało mu skuteczności. W tym roku nie będzie dwóch najszybszych kierowców, ale dojdzie dwudziestu nowych zawodników, którzy są wysoko oceniani. Nie mają tak bogatego doświadczenia jak Kajto, czy Bryan, ale są szybcy. W tym roku FIA ERC będzie piekielnie mocne i zapowiadają się niesamowite rozgrywki. Gdy nie startowaliśmy w mistrzostwach Europy, wystarczyło dojeżdżać do mety, by liczyć na jakiś tytuł, a teraz ciężko jest zdobyć miejsce w czołowej piątce na jednym rajdzie. To niesamowite wyzwanie. Z pewnością w Polsce czeka nas zacięta i atrakcyjna walka. Zapowiada się coraz więcej kierowców w autach R5. Ja musiałem wybrać, którąś z serii. Postawiłem na rozwój. Jeśli znajdziemy dodatkowe środki, to bardzo chętnie pojawię się na starcie innych imprez, nawet za kierownicą auta innej klasy niż R5.
Grzegorz Grzyb | fot. FIA ERC
- Rajd Rzeszowski nie jest już rundą mistrzostw Europy. Wracamy na szutry. Jest Ci żal, że wracamy na Mazury, gdzie jakby nie patrzeć potrafiłeś zdobywać miejsca na podium?

GG: - Sam nie wiem. Mało jeżdżę po szutrze i moje doświadczenie jest słabe. Zdobyłem trzecie miejsce na Akropolu, ale ono wynikało bardziej z naszej taktyki i chłodnej głowy, a nie czystej prędkości. Gdy pojawi się 20-30 piekielnie szybkich załóg, nie będzie można pozwolić sobie na obniżenie granicy ryzyka. Ciesze się, że Rajd Polski jest rundą mistrzostw Europy, tak samo, jak cieszyłem się z Rzeszowa. Na oba rajdy lubię przyjeżdżać. Gdyby na Mazurach nie było FIA ERC, to pewnie nie pojawiłbym się na nim, a tak mam okazję, by wystartować. Wszystko ma swoje plusy i minusy.

- Kto na prawym fotelu?

GG: - Ta sprawa jest troszkę bardziej skomplikowana. W mistrzostwach Słowacji pojadę z Bogusławem Browińskim. W mistrzostwach Europy pojawię się z Kubą Wróblem, a w Polsce i w pozostałych startach z Robertem Hundlą. Z każdym już startowałem i zaliczymy wspólnie kilka imprez.

- Nie będziesz miał problemów ze zmianą tonu i tembru głosu?

GG: - Bardzo szybko się adaptuje. Jeździłem już z nimi i każdy z nich doskonale zna mój opis i bez problemu sobie z nim radzi. Doskonale się poza tym dogadujemy. Mam sporo startów i jednej osobie ciężko było by poświęcić tak dużo czasu na wyjazdy. Praktycznie musiałaby wszystko porzucić, by zaliczyć taki sezon, a każdy z nas ma swoje obowiązki i rodziny.

Rozmawiał i opracował: Łukasz Łuniewski

fot. FIA ERC