Płachytka chce zaliczyć RSMP 2019

wto, 6 listopada 2018 godz. 16:47:12 skomentuj rajdy

Sylwester Płachytka | fot. Marcin Kaliszka

Sylwester Płachytka, który w miniony weekend zadebiutował za kierownicą auta klasy R5 i powrócił do rywalizacji na odcinkach specjalnych, zdradził na łamach Autoklubu, że mocno pracuje nad zebraniem budżetu, który pozwoli mu na starty w przyszłorocznych mistrzostwach Polski. Płachytka ostatni raz oglądany był na polskich odcinkach podczas Rajdu Dolnośląskiego 2014.

- Po kilku latach przerwy powróciłeś za kierownicę rajdówki. Zardzewiałeś przez ten czas, czy bardzo szybko odnalazłeś się za kierownicą?

SP: - Mieliśmy czteroletnią przerwę. Jadąc na Rajd Lausitz nie miałem żadnych oczekiwań związanych z wynikiem. Celem było poznanie samochodu, analizowanie poszczególnych odcinków oraz swoich błędów. Celem nadrzędnym było dojechanie do mety. Zdecydowaliśmy się na start dwa i pół tygodnia przed rozpoczęciem rywalizacji. Dzięki sprawnym działaniom Jacka zdążyliśmy uporać się z formalnościami i załatwiliśmy wszystko na czas. Odpowiadając na pytanie, przerwa z pewnością miała jakieś znaczenie, ale ogólnie staram się na bieżąco robić coś związanego z motorsportem, więc patrząc na wyniki oesów, można stwierdzić, że mocno nie zardzewieliśmy :).

- Zdecydowałeś się na debiut za kierownicą auta klasy R5. Jakie wrażenie na Tobie wywarło?

SP: - Już wcześniej mieliśmy okazję testować auto na torze Arena. Nie śmiałbym powiedzieć negatywnych rzeczy na temat samochodu klasy R5. Przede wszystkim daje ogromną frajdę z jazdy, tym bardziej na luźnej nawierzchni. Po drugie jest niesamowicie szybkie, więc na odcinku trzeba utrzymywać wysoką koncentrację. Porównując je do moich poprzednich rajdówek to przepaść. Kolejne kilometry i jak najwięcej czasu za kierownicą tego potwora z pewnością da oczekiwane rezultaty.
Sylwester Płachytka | fot. Marcin Kaliszka
- Twoje doświadczenie na szutrze nie jest za duże, ale zdecydowałeś się na start w Rajdzie Lausitz. Jak podsumujesz swój występ?

SP: Zgadza się. Moje doświadczenie na szutrze opierało się na dwóch startach ośką w 2013 roku. Citroenem C2 R2 Max zaliczyliśmy rajd na Litwie oraz Rajd Polski, którego nie ukończyliśmy. Występ w Niemczech zaliczamy do bardzo udanych. Pomimo problemów z obudową skrzyni biegów oraz kapcia, którego złapaliśmy drugiego dnia, to notowaliśmy czasy w czołowej piątce dużo bardziej doświadczonych zawodników. To dobry prognostyk na przyszłość. Oczywiście nie zabrakło błędów, ale pojechaliśmy tam, by popełniać je.

- Czy to zapowiedź przyszłorocznych startów? Co planujesz?

SP: - Z tym zawsze jest sporo niewiadomych. Chęci są spore i chciałbym wszystkich poinformować o planach na przyszły rok, ale jesteśmy realistami i na tę chwilę nie mogę nic obiecać. Robimy wszystko, by wystartować w 2019 roku na polskich odcinkach i wspólnie poczuć te emocje. Mamy pół roku na podjęcie decyzji. Chciałbym przy okazji bardzo serdecznie podziękować wszystkim moim bliskim i kibicom z Polski, którzy pojawili się przy trasie Rajdu Lausitz. Dzięki Wam czujemy dużo więcej radości ze startu. Również dziękuję Jackowi za jego zaangażowanie i firmie Rallytechnology za perfekcyjne przygotowanie auta.

fot. Marcin Kaliszka