Nivette: Jesteśmy zadowoleni

nie, 10 lutego 2019 godz. 11:43:33 skomentuj rajdy

Filip Nivette/Kamil Kozdroń

Filip Nivette wraz z Kamilem Kozdroniem rozpoczęli sezon 2019 od udziału w Rallijs Sarma, drugiej rundzie mistrzostw Łotwy i Estonii.

Nivette, rajdowy mistrz Polski z sezonu 2017, zaliczył pierwszy w karierze start samochodem klasy R5 w prawdziwie zimowych warunkach. Od samego początku pokazał bardzo konkurencyjne tempo stale plasując się w czołowej trójce.

Był bliski drugiego miejsca w rajdzie, kiedy jednak na piątym odcinku specjalnym doszło do uszkodzenia chłodnicy w Skodzie Fabii R5 i musiał wycofać się z dalszej rywalizacji.

- Oczywiście, zawsze nieukończony rajd to jest pewien ból. Natomiast jestem bardzo zadowolony, bowiem mieliśmy samochód z nowego zespołu, pierwszy raz jechaliśmy autem klasy R5 po śniegu, współpraca z nowym bardzo dobrym pilotem i plasowaliśmy się w czołówce - mówił Filip Nivette dla autoklub.pl. - Przed nami był samochód WRC, byli Griazin i Solberg, ale trudno się do nich porównywać. Griazin w zeszłym roku zrobił 15 tysięcy kilometrów oesowych, w tym 10 tysięcy testowych i 5 tysięcy rajdowych, więc nie wiem czy w ogóle jest jakiś zawodnik na świecie, który jeździ tyle na testach i w rajdach.

- Ja samochodem rajdowym nie startowałem w zawodach od siedmiu miesięcy. Dla mnie to było trochę przetarcie – kontynuował. -  Do tego w ogóle nie miałem doświadczenia w takich warunkach, nigdy nie jechałem takiego rajdu zimowego. W pewnym momencie robiły się rowy i dokopywałem się do szutru. Jednak z każdym kilometrem jechało mi się coraz lepiej. Pierwszy odcinek dość ostrożnie, ale na drugim zanotowaliśmy już drugi czas w generalce. To była naprawdę silna konkurencja. Tak więc jesteśmy zadowoleni.

W odniesieniu do uszkodzonej chłodnicy, która wykluczyła załogę z dalszego udziału w rajdzie, wyjaśnił: - Po hamowaniu ze 150 metrów, do bardzo ciasnego, dwójkowego zakrętu, w którym jechało się 20 km/h, celowo bardzo zacieśniłem zakręt, aby przejechać bardzo blisko jego stycznej, ocierając się o śnieg. My w nic nie uderzyliśmy, byłem nawet zadowolony z tego, jak go pokonałem. Po prostu śnieg był na tyle ciężki, że wszedł w dolną część grilla i chłodnicę. Niestety nasz zespół nie założył karbonowej zaślepki zimowej, a w tej sytuacji doszło do wyrwania cienkiej kratki i uszkodzenia chłodnicy. Byłem w ciężkim szoku. Jechaliśmy dalej, byłem zadowolony z tego zakrętu, ale nagle w samochodzie włączył się tryb awaryjny i pojawiła się informacja o przegrzaniu. Stanęliśmy, zaczęliśmy czyścić intercooler ze śniegu, ale okazało się, że woda wypłynęła z chłodnicy i tyle.

Ralli Sarma to już nie pierwsza wizyta na Łotwie: - Bardzo podobają mi się te rajdy nadbałtyckie. Jest bardzo silna konkurencja, bardzo szybkie, fajne i równe trasy. Dużo szczytów, szerokie i wąskie sekcje. Na tym rajdzie było wszystko, do tego pogoda przeprawowa, więc to bardzo dobre doświadczenie. Jestem zadowolony ze współpracy z Teemu Asunmaą, który pomagał nam w ustawieniu samochodu i w technicznych przygotowaniach. To wszystko stanowiło kolejny krok w rozwijaniu się jako kierowca rajdowy.

Nivette nadal pracuje nad programem startów w sezonie 2019. Obecnie jest jeszcze zbyt wcześnie na określenie dokładnych planów.

- Tak naprawdę to jeszcze zobaczymy. Do rozpoczęcia sezonu mamy trochę czasu. Decyzja zapadnie niebawem. Nadal tak do końca nie mamy sprecyzowanych planów i czekamy na jeszcze pewne decyzje – przekazał.

W planach jest jeszcze jeden zimowy start, możliwe, że w Finlandii.

- Myślimy jeszcze, aby polecieć do Finlandii. Tam jest nadal sporo śniegu i być może wystartujemy Skodą Fabią R5 – zapowiedział.

Rallijs Sarma to był dla niego pierwszy wspólny start z Kamilem Kozdroniem. Już od pierwszych kilometrów testowych był zadowolony ze współpracy z nowym pilotem.

- Jestem zadowolony z tej współpracy. To prawdziwy profesjonalista. Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Mieliśmy poukładany plan na testy i rajd. Byłem naprawdę mile zaskoczony. Czułe się w samochodzie jakbyśmy razem przejechali już kilkanaście rajdów, a to były dopiero nasze pierwsze zawody. Śmiał się tylko, że po pewnej wąskiej partii przez las będzie miał traumę (śmiech) – zakończył.