65. Rajd Polski 2008 - Nie tylko odkurzacz

nie, 8 czerwca 2008 godz. 11:08:48 skomentuj rajdy

Fot. rajdpolski.pl- Myślę, że mamy szanse - powiedział Michał Bębenek po pierwszej niedzielnej pętli Rajdu Polski. - Bryan nie wygrał żadnego odcinka. Jedziemy dobrym, szybkim, równym tempem - przede wszystkim precyzyjnie. Ja przede wszystkim interesuję się Bryanem. Ta jazda wystarcza. Powiększamy przewagę, więc jest dobrze. Szybciej, bardziej dynamicznie pojechałem długi odcinek, ale to przede wszystkim dlatego, żeby udowodnić, że jako pierwsze auto wcale nie do końca to jest tylko odkurzacz. Na razie nie myślimy o mecie. Są jeszcze trzy odcinki i myślę o tym, co mnie czeka na tych trzech odcinkach.

Przewaga liderów wynosi 38,7 sekundy. Michał i Grzegorz przeżyli nerwowy moment na pierwszym dzisiejszym odcinku. Po 8 kilometrach uderzyli w kamień lewym tylnym kołem i odpadł kawałek obręczy, ale na szczęście obeszło się bez kapcia.

- Jest OK - informował Bryan Bouffier. - Próbuję dogonić Michała Bębenka, ale jak dotąd nie jest to możliwe. Na drugim oesie było sporo kurzu i uderzyłem w duży kamień. Potem postanowiłem zachować ostrożność. Michał jest ode mnie szybszy, przewaga wzrosła do niemal 40 sekund i nie sądzę, żeby zwycięstwo było możliwe.

- Gdyby nie wczorajszy pech z Krzyśkiem Hołowczycem, to odrabiając dzisiaj 20 sekund do Bouffiera, praktycznie bylibyśmy z nim na zero - mowił Michał Sołowow. - Zobaczymy. Na drugiej pętli będzie troszeczkę inaczej, bo dzisiaj odcinki są bardzo szybkie i ewidentnie Mitsubishi w takich warunkach jest po prostu lepszym pojazdem do jechania. A na drugiej pętli myślę, że jak droga będzie bardziej czysta to będziemy dawać radę. Samochód spisuje się bez zarzutu.

Zbigniew Staniszewski, najszybszy na Paprotkach i Trosie, zbliżył się do Sołowowa na 9,5 sekundy. - Jest super nie tylko dlatego, że założyliśmy miękkie opony - stwierdził "Stanik". - Ta rzecz wpłynęła na nasze tempo, oczywiście, ale myślę, że sedno sprawy leży gdzie indziej. Wczoraj wziąłem troszkę za dużą poprawkę na bezpieczną jazdę i jednak jechałem za wolno. Dzisiaj się nastawiłem na zupełnie inną jazdę, inne hamowanie, agresywne wjeżdżanie w zakręty. Mam nadzieję, że nie zapłacę za tę zmianę taktyki na przykład opuszczeniem drogi. No cóż, nie ma żartów. To jest trudny rajd, są trudni przeciwnicy, dlatego trzeba tak samo jechać w następnej pętli. Podium jest w zasięgu - i nie jest, bo rywale przed nami są blisko, ale z drugiej strony jest to samochód S2000 i szybki kierowca. Zobaczymy...

Kajetan Kajetanowicz traci 8,5 sekundy do Staniszewskiego. - Trudno być optymistą, jak na drodze wyrastają kamienie, wysokie na 50 centymetrów, gdzie ich wcześniej nie było - opowiadał Kajto. - Na wąskiej drodze, na wyjściu z prawego zakrętu, po lewej stronie centralnie, tam gdzie się zacieśnia zakręt i na wyjściu z reguły leciutko ucieka tył, idealnie ktoś postawił kamień. Nie było tego kamienia i nie mógł zostać narzucony na drogę przez poprzednie samochody. On miał pół metra wysokości! To nie jest możliwe. Popatrzcie - mamy drzwi zarysowane do połowy. Uderzyliśmy w kamień jednymi drzwiami, drugimi, później tylnym kołem. Skrzywiliśmy koło, uszkodziliśmy wahacz, nie wiem co jeszcze. To się stało na drugim oesie po 5 kilometrach. Przejechaliśmy tak niemal 20 kilometrów tego oesu i cały trzeci. Czasy są dobre, ale to jest też wynikiem tego, że mamy już odkurzoną drogę. Wahacz też nie jest mocno krzywy. Ale wiecie, mogliśmy urwać w tamtym miejscu koło. Mamy to wszystko na kamerze. Ktoś chciał być sławny. Nie wiem, ktoś chciał komuś pomóc, może nam zaszkodzić. To jest świństwo!

15 sekund dzieli Paweł Dytko od Kajetanowicza. - Było trochę przygód - stwierdził Paweł. - Na początku słabe czasy. Na pierwszym odcinku raz, że tempo nie było za dobre, a dwa, że samochody które jadą z przodu i oczyszczają tę trasę, nie uzyskiwały za dobrych wyników - patrząc, jak mocno przyspieszyły tyły. Na drugim odcinku przestrzeliliśmy skrzyżowanie i kończyliśmy oes bez hamulca, na resztkach płynu. Mam nadzieję, że dotoczymy się jakoś do serwisu. Nie mamy absolutnie żadnego hamulca!

Najszybszy kierowca Subaru, trzeci, ósmy i piąty na oesach, Patrik Flodin zajmuje siódme miejsce w rajdzie. - Nasze czasy są dzisiaj lepsze. Wczoraj wieczorem w serwisie dokonaliśmy paru drobnych zmian i to bardzo pomaga. Mamy lepszą trakcję z tyłu i możemy jechać trochę szybciej - tłumaczył Patrik.