Rajd Kormoran 2018 - Mówią przed Rajdem Kormoran

śro, 20 czerwca 2018 godz. 12:36:50 skomentuj rajdy

Bartosz Grygorowicz

BARTOSZ GRYGOROWICZ: - Przed nami kolejny rajd oraz kolejne, kluczowe nowości w naszym zespole. Na fotelu pilota zasiądzie utytułowany i doświadczony pilot – Marcin Szeja, nazwisko z pewnością nie obce rajdowym fanom. Marcin wraz ze swoim bratem Jarkiem z powodzeniem startują Fiestą R5 w Mistrzostwach Czech. Bardzo się cieszę, że ktoś taki zdecydował się mnie pilotować, chciałbym jak najwięcej wynieść z naszego wspólnego startu, z pewnością będę się w stanie sporo nauczyć od Marcina. Dobrą informacją jest fakt, że drugi raz na starcie (podobnie jak podczas Rajdu Podlaskiego) pojawimy się Subaru Imprezą N12, a więc bardziej zaawansowanym technicznie autem niż Subaru, którym do tej pory mieliśmy okazję jeździć. Co prawda w aucie jak i w mojej jeździe drzemią jeszcze spore rezerwy, ale kluczowe z pewnością będzie zachowanie chłodnej głowy i stopniowe poprawianie tempa. Naszym nadrzędnym celem będzie ponowne zwycięstwo w klasie Open, chociaż konkurencja będzie mocniejsza niż podczas ostatnich zawodów więc rywalizacja zapowiada się niezwykle emocjonująco.

MARCIN SZEJA: - Bardzo się cieszę na start w Rajdzie Kormoran, ponieważ jest to kultowa impreza, której trasa pokrywa się z Rajdem Polski . Mam na koncie ponad 100 rajdów, ale brakuje mi doświadczenia na nawierzchni szutrowej, więc kiedy pojawiła się możliwość startu, to od razu się zgodziłem. Tym bardziej, że Bartosz to lider w klasie Open i na pewno ma ambitne cele. Jestem przekonany, że w rajdówce znajdziemy wspólny język i wymienimy się cennymi doświadczeniami. Trasa rajdu nie jest długa, ma 55km podzielonych na 9 odcinków specjalnych, więc nie ma miejsca na błąd, trzeba jechać czysto i skutecznie bo trudno odrobić ewentualne straty. Krąży wiele pozytywnych opinii na temat cyklu Szuter Cup i nie mogę doczekać się startu w Mikołajkach.

Rozwadowski & StaniszewskiZBIGNIEW STANISZEWSKI: - Już na samą myśl o Rajdzie Kormoran czuję ekscytację. Piękna tradycja, znakomite wspomnienia, kawał historii polskich i olsztyńskich rajdów. Gdy miałem 12 lat wujek zabrał mnie na trening Mariana Bublewicza. Miałem tą przyjemność że już za pierwszym razem usiadłem na prawym fotelu żółtego Poloneza 2000. Co to była za maszyna. Piorunujące przeżycie. Po dwóch tygodniach stałem już na odcinkach Kormorana jako kibic. Z mapą i zegarkiem poruszaliśmy się z wujkiem po trasie rajdu aby zobaczyć jak najwięcej przejazdów. Teraz mimo że w niższej randze Kormoran nadal wywołuje duże emocje. Uwielbiam ten rajd i takie próby jak super oes. Im więcej widzów na torze tym szybciej krew płynie w żyłach. Chce się jechać szybciej i jeszcze bardziej widowiskowo. A jestem w dobrej dyspozycji bo przygotowania odbywały się w komfortowych warunkach. Wreszcie mamy dwa identyczne samochody. Przejechałem kilkadziesiąt kilometrów za kierownicą treningowej Fiesty. Teraz przesiadam się do rajdówki i nie ma potrzeby adoptowania się do innego samochodu. A to ważne choćby w kwestii pola widzenia i pozycji za kierownicą. Podobnie z zespołem mechaników. Widzę jak pozytywnie są nakręceni. To nasz drugi rajd w tym roku, w żargonie sportowym drugi mikrocykl treningowy i wszyscy są w dobrej formie.

SEBASTIAN ROZWADOWSKI: - Od Rajdu Dakar nie siedziałem w rajdówce więc tym bardziej cieszę się z powrotu do ścigania. Potrzebuję tych emocji i adrenaliny niczym tlenu. Potrzebujemy również punktów w Szuter Cup więc pojedziemy swoje maximum. Zapraszam wszystkich kibiców na niezwykle wymagające odcinki znane z mistrzostw świata i Europy. Mimo że znane i wielokrotnie przejeżdżane rok rocznie bardzo wymagające. Tu nie ma miejsce na błędy, trzeba się wykazać dużym sprytem aby szybko i bezpiecznie znaleźć się na mecie. Rozpoczynają się wakacje więc być może zainteresujemy motorsportem urlopowiczów, w tym miłośników fotografowania. Moje wspomnienia z pierwszym Kormoranem w roli kibica są właśnie z tym związane. Rok 1986. Kolejowy wiadukt na drodze z olsztyńskich Dajtek do Gronit. W ręku Zenit 12XP otrzymany w czasie pierwszej komunii świętej i moje pierwsze zdjęcia składającej się do zakrętu rajdówki Mariana Bublewicza. Pamiętam to jak dziś.

fot. Tomasz Filipiak