Mówią po Warmińskim
MACIEJ KRZYSZYCHA: - Początkowo czwarta runda Rajdowego Pucharu Polski nie była zbyt szczęśliwa dla naszej załogi. Na pierwszej pętli w uzyskiwaniu dobrych rezultatów przeszkadzały problemy konkurentów, którzy w wyniku błędów i awarii spowalniali tempo samochodów jadących za nimi. Totalną porażką czasową okazał się jednak dopiero OS 4, gdzie po wypadku Hondy prowadzonej przez Jakuba Kaczmarka - trasa była całkowicie zablokowana. W związku z zaistniałą sytuacją konieczne było wystosowanie pisma do ZSS z prośbą o nadanie czasu przejazdu, który zostanie osiągnięty na drugim przejeździe tego OSu. Szczęśliwie ZSS przychylił się częściowo do takiego rozwiązania.
Tempo na drugiej pętli okazało się wystarczające aby wygrać dwa odcinki specjalne i cały rajd w klasyfikacji generalnej Rajdowego Pucharu Polski! Osiągnięcie tak wspaniałego wyniku to jednak zasługa nie tylko kierowcy i pilota, ale również wielu osób, dzięki którym mogliśmy w ogóle stanąć na starcie. Z tego miejsca chcemy serdecznie podziękować sponsorom - w szczególności przedsiębiorstwu transportowo-handlowemu WAPNOPOL, a także sklepowi z asortymentem do aut wyczynowych re5pect.pl.
Ogromne podziękowania należą się również Januszowi Majkowi, który zadbał o perfekcyjne przygotowanie rajdówki (www.majek.pl) . To dzięki wykańczającej pracy jego zespołu auto zdołało wytrzymać mordercze tempo i bez najmniejszych problemów dowieźć zwycięstwo do mety.
Wygrana w domowym rajdzie zawsze smakuje wyjątkowo, jednak satysfakcja jest tym większa, im wyższy poziom prezentuje konkurencja. Porównując stopień przygotowania aut czołówki pucharu choćby ze stanem sprzed roku - nie sposób nie zauważyć postępu. Kłowe skrzynie biegów oraz kolosalnie drogie i zaawansowane technologicznie zawieszenia są tu już na porządku dziennym. Kolejny raz okazało się jednak, że tabuny koni mechanicznych i topowe podzespoły nie są w stanie same wygrać rajdu, a cała ta technika ulega jednak swoją wartością technice jazdy. Nam pozwala to zachować optymizm przed kolejnymi startami i nadzieję, na jeszcze bardziej zaciętą rywalizację w kolejnych rundach. Do zobaczenia na kolejnych eliminacjach! Fot. Maciej Wiśniewski.
ALEKS ZAWADA: - Rajd Warmiński nie okazał się dla nas szczęśliwy. Niestety, nie udało nam się osiągnąć celu, który sobie postawiliśmy przed startem, co nie oznacza, że straciliśmy zapał i wolę walki. Ze względu na moje znikome doświadczenie nie obyło się bez przygód. Kilka wycieczek poza trasę dało nam do myślenia i potwierdziło, że jeszcze sporo nauki przed nami. Po przejechaniu pierwszej pętli zespół zrezygnował z dalszej rywalizacji z przyczyn technicznych. Bardzo nam przykro, ponieważ trasy były szalenie interesujące. Niestety, takie są rajdy a na sukces składa się wiele czynników, które nie zawsze działają jak należy.
Ponieważ do Krakowskiego zostało jeszcze trochę czasu, chcielibyśmy zorganizować kilka sesji treningowych mających na celu sprawdzenie różnych nastawień auta oraz dalsze zapoznawanie się z nim kierowcy, czyli mnie. Myślami już jesteśmy na Krakowskim i liczymy, że tym razem będzie nam dane złapać kilka punktów.
Chciałbym podziękować sponsorowi, firmie Techmatik oraz mojemu dzielnemu pilotowi, który nie tracił zimnej krwi jadąc z osiemnastolatkiem na lewym fotelu - dzięki Grzechu!
MATEUSZ TUTAJ: - Dawno nie byłem taki zadowolony po rajdzie. Miałem taką frajdę z jazdy, że chwilami czułem się jak dziesięć lat temu, również przejeżdżając oesy, tyle że zamiast kierownicy miałem wtedy klawiaturę. Przed startem, gdyby ktoś mi dawał zwycięstwo w N-ce i piąte miejsce w generalce to brałbym je w ciemno. A tu od pierwszego oesu okazuje się, że możemy realnie walczyć o generalkę w rajdzie. Oesy były trudne technicznie i miejscami bardzo zdradliwe. Ja starałem się nie szarżować, tylko jak najpłynniej zmierzać do mety, co i tak sprawiało mi masę frajdy. Honda była mniej zadowolona, bo dostała trochę w kość, ale na moje szczęście wytrzymała. OS 4 w ogóle mi nie leżał, co widać było po czasach. Nie wiem, skąd się to brało i strasznie mnie to zastanawia. Podsumowując, gdyby nie te kilka dziurawych miejsc, w których rajdówka dostaje mocne lanie i po prostu się nadmiernie zużywa, to mógłbym do końca sezonu jeździć tylko po szutrze. Dziękuję oczywiście sponsorowi, czyli Hurtowni Elektrotechnicznej Elektro-Jarex z Kielc oraz Automobilklubowi Kieleckiemu.
ŁUKASZ LEWANDOWSKI: - Warmiński to wspaniały i udany rajd dla naszej załogi. Po raz drugi w tym roku udało nam się ukończyć rajd na 2 miejscu w klasie Astra i 16 miejscu w klasyfikacji generalnej. Najistotniejsze jednak jest to, że nadal jedziemy z bardzo dużym zapasem i dokładnie wiemy, z czego wynikają nasze straty do bardziej doświadczonych zawodników. Warto było zainwestować w gruntowne przygotowanie samochodu oraz we współpracę z Grzesiem Baranem, bo teraz procentuje to całkowicie bezawaryjną jazdą i wielkim spokojem na serwisie. Moim największym odkryciem w tym debiutanckim sezonie jest to, że wcale nie trzeba jechać na limicie, aby osiągnąć przyzwoite wyniki. Natomiast to co mnie dziwi to ilość dzwonów, awarii, a co za tym idzie, mała ilość załóg na mecie w stosunku do ilości załóg na starcie. Stare rajdowe przysłowie mówi przecież, że zwycięzcy są na mecie. Mamy teraz bardzo ciekawą sytuację w klasie i musimy dobrze się zastanowić, jak rozegrać dalszą część sezonu. Nasze 3 miejsce w klasyfikacji pucharu Astry oraz 1 miejsce w szuter cup w Astrze, to zdecydowanie więcej niż zakładaliśmy. Trzeba się będzie zastanowić, jak mądrze gospodarować budżetem i czasem, aby przekuć to na końcowy sukces. Tymczasem czeka mnie mała przerwa w startach, gdyż niedługo przychodzi na świat moja wymarzona córeczka. Fot. Mateusz Senko.
MACIEJ RZEŹNIK: - Jesteśmy na mecie Rajdu Warmińskiego i to bardzo cieszy. Przed startem przejechałem zaledwie kilkanaście kilometrów, bo to właśnie ten rajd potraktowaliśmy jako trening przed niezwykle ważnym startem w Rajdzie Polski. Cały czas poznaję technikę jazdy po luźnych nawierzchniach, a to był dopiero nasz drugi prawdziwy start w takim rajdzie. Nie jest łatwo, ale odnotowaliśmy bardzo duży postęp. W porównaniu do Rajdu Lotos udało nam się znacząco zredukować straty do zwycięzców poszczególnych odcinków specjalnych. Na pewno wynika to z większej świadomości tego, w których miejscach tracimy cenne sekundy i gdzie możemy się najbardziej poprawić. Uważam start w tym rajdzie za bardzo udany. To kolejne cenne kilometry, a obecność Krzysztofa Hołowczyca, czy też Zbigniewa Staniszewskiego daje dobry punkt odniesienia do tego, w którym miejscu się znajdujemy i jakie postępy w jeździe po szutrowej nawierzchni musimy jeszcze poczynić. Chciałbym, aby progres w naszej jeździe był zauważalny również podczas Rajdu Polski.
Dziękuję wszystkim kibicom, którzy dopingowali nas podczas tego startu i trzymali za nas kciuki. Chciałbym także podziękować całemu zespołowi za świetną atmosferę i umożliwienie nam tego startu. Do zobaczenia na trasach Rajdu Polski w Mikołajkach! Fot. Łukasz Iwaniak.
ADAM BINIĘDA: - Rajd Warmiński to taki nasz domowy rajd, ładne odcinki, wielu kibiców, znajomi przy trasie, dlatego chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony. Z rajdu jesteśmy zadowoleni, zrobiliśmy fajny wynik, mieliśmy dużo frajdy z jazdy i po raz kolejny meldujemy się na mecie. Nie obyło się bez przygód, zaczynając od urwanej miski olejowej na zapoznaniu a skończywszy na przegrzewającym się silniku pod koniec zawodów,ale to już chyba taka nasza tradycja, że nigdy nie jest spokojnie... Podziękowania należą się oczywiście sponsorowi: CE Maximus-Bartoszyckie Studium Języków Obcych!
PIOTR CZAPSKI: - Po raz kolejny jesteśmy na mecie. W tym roku 100% skuteczności. W tym miesiącu przejechaliśmy ponad 200 km po szutrze i zaczyna to dawac efekty. Nasze tempo z rajdu na rajd jest coraz lepsze. Szkoda, że podczas Rajdu Warmińskiego aż tyle kilometrów walki nam uciekło i na 3 oesach mamy nadane czasy przez ZSS (wypadek BMW i procedura wypadkowa na OS 3, odwołanie OS 4, zablokowana droga przez załogę, która się zakopała w wąwozie na OS 6). Teraz przed nami dłuższa przerwa i wracamy przy okazji rajdów Nowomiejskie Szutry i Kormoran. Do zobaczenia! Fot. Marcin Hinz.
BARTEK WYSZKOWSKI: - Rajdowe święto w Olsztynie już za nami. Bardziej doświadczeni koledzy zawsze mówili mi, że oesy Warmii są najlepsze w Polsce. I rzeczywiście, dziesiątki zakrętów przechodzących przez szczyty i przejeżdżanie ich bardziej w powietrzu to kwintesencja tego sportu. Rajd był bardzo trudny, jednak nasze koreańskie Subaru nie poddało się. Nie jestem tylko zachwycony swoją jazdą. Na początku rajdu strata do konkurencji po prostu mnie załamała, na szczęście z kolejnymi kilometrami było lepiej. Wynik na mecie mógł być znacznie lepszy gdyby nie to, że zatrzymaliśmy się na oesie za zakopanym Kubą Żebrowskim. Po dłuższej chwili walki udało mu się ruszyć, wtedy okazało się, że i my utknęliśmy w koleinie. Kosztowało nas to ponad 6 minut. Niestety ZSS nie rozpatrzył pozytywnie prośby o nadanie nowego czasu. Trudno mieć do kogokolwiek pretensje, jednak uciekło nam jedno oczko w wynikach w grupie N.
ROBERT PODLECKI: - Mój pierwszy start w Rajdowym Pucharze Polski mogę zaliczyć do udanych. Dobra pogoda, przepiękne trasy - wiele hop, zakrętów przez szczyty, czyli to co lubimy najbardziej. Współpraca z Bartkiem układała się bardzo dobrze. Zebraliśmy mnóstwo nowych doświadczeń na szutrowej nawierzchni, co na pewno zaprocentuje na Rajdzie Kormoran, na który już teraz zapraszamy. Dziękujemy również firmom JAWA, TGauto oraz hodowli Baba Hatim za wsparcie. Naszym nowym patronem medialnym jest Rajdowy Puchar.
PRZEMYSŁAW ŻABKA: - Pech, pech, pech... Wystartowaliśmy do pierwszego odcinka z bojowym nastawieniem i przekonaniem, że ten rajd będzie świetną zabawą. Pokonaliśmy go w szybkim tempie, plasując sie na 3 miejscu w klasyfikacji generalnej. Na dojazdówce do drugiego odcinka tuż przed przejazdem kolejowym nagle straciłem wszystkie biegi w naszym Lancerze i nie byłem w stanie dalej jechać. Sprawdziliśmy wszystkie cięgna i linki, ale na nasze nieszczęście okazało się, że pękł nam wałek w skrzyni biegów i dalsza jazda jest niemożliwa. Cóż, takie są rajdy i na złośliwość rzeczy martwych nikt nie ma wpływu. Mamy dalszy plan co do startów i dzięki naszym wspaniałym sponsorom: Schomburg Polska, Inter-Truck, EXPOM Krośniewice i LIPINSKI Transport-Spedycja, Radio Victoria oraz Gazecie Lokalnej Kutna i Regionu z pewnością pojawimy sie odcinkach kolejnych rajdów.
NORBERT KACPRZAK: - Bardzo żałujemy, że nasz występ w Rajdzie Warmińskim trwał tak krótko, bo trasy były naprawdę super. Dużo szczytów, fajne sekwencje zakrętów, raczej twarde szutry. Niestety wyeliminowała nas z walki awaria jednego z elementów skrzyni biegów. Sam samochód był jednak świetnie przygotowany, więc dziękujemy Zbyszkowi Stecowi za profesjonalne podejście. Przed rajdem odbyliśmy też testy, więc Lancer był dobrze ustawiony, a sportowe paliwo i agresywniejsze podtrzymanie sprawiły, że różnice w mocy nie były odczuwalne. Ten krótki występ dał nam także dużo do myślenia, jeżeli chodzi o strategię i taktykę, mamy więc nadzieję, że zaprocentuje w kolejnych rajdach.
RAFAŁ MALIŃSKI: - Rajd Warmiński nie był dla mnie udany. Zaraz po starcie zorientowałem się, że z samochodem coś jest nie tak. Nie działał prędkościomierz, a co za tym idzie, na wyższych obrotach nie włączał się V-tec. Samochód miał przez to 50 koni mniej. Rajd zapowiadał się więc niezbyt wesoło. Brak mocy trzeba było nadrabiać na zakrętach. Założenie było takie: na pierwszej pętli stracić jak najmniej, a na drugą pętlę naprawić samochód i odrobić straty. Szybko rozwiązał się też problem skąd wziąć brakujący czujnik. Pożyczyłem go z Hondy Pawła Hankiewicza. Mimo cofania na OS 1 i kapcia na OS 2, traciłem do lidera tylko 6 sekund. Jazda skończyła się jednak na OS 3, kiedy na prawym zakręcie wypadłem do zewnętrznego rowu i dachowałem. Samochód nie nadawał się do dalszej jazdy. Szkoda, bo rywale też mieli pecha i mimo awarii silnika można było z nimi wygrać. Jeszcze nie wiem co z dalszą częścią sezonu. Do następnego rajdu jest jednak dużo czasu. Fot. Maciej Wiśniewski.
KRZYSZTOF SZESZKO: - Fajny rajd, piękne trasy i jak zawsze niezawodna, 24-letnia Toyota. Na drugim odcinku zostaliśmy zablokowani w wąskim wąwozie przez załogę, która miała awarię. Musieliśmy zatrzymać auta nadjeżdżające za nami. ZSS nadał nam czasy z drugiego przejazdu tego OSu, co nie było dla nas zbyt korzystne. W ten sposób uciekło kilkadziesiąt sekund i zwycięstwo w RWD. Ale żeby było jasne - nie mamy do nikogo pretensji, zdarza się, takie są rajdy. Jak już jechaliśmy to jechało się świetnie. Miło było pokazać się przed własną publicznością. Przed rajdem obiecywaliśmy, że będziemy bronić honoru Warmii. Nam się to nie udało, ale RWD wygrał inny olsztynianin - Przemek Kastyak więc myślę, że Kopernik będzie zadowolony. Przemkowi serdecznie gratulujemy. Rośnie liczebność i poziom kierowców w tylnonapędówkach co nas bardzo cieszy. Dziękujemy oczywiście Warmińskiemu Kopernikowi, firmie Auto-Land, Profil Sport, Seatbelt Service i Interduo.
KRZYSZTOF HOŁOWCZYC: - Poziom jaki zaprezentował Zbyszek Staniszewski, był naprawdę wysoki. To bardzo dobrze, dzięki temu doszło do zaciekłej rywalizacji. Rajd Warmiński był świetnym treningiem przed zbliżającym się Rajdem Polski. Bez względu na liczbę przejechanych kilometrów na testach, bezpośrednia konfrontacja zawsze daje znacznie więcej. Trzeba się bardzo pilnować, jechać czysto i dbać o to żeby nie uszkodzić samochodu. Przed rajdem rozmawiałem z Szymonem, który debiutował dzisiaj w ORLEN Team. Ustaliliśmy, że priorytetem jest czysta jazda i znalezienie odpowiedniego tempa. Bardzo się cieszę, że taka jazda przyniosła zwycięstwo naszej załodze. Zdaję sobie sprawę, że można było pojechać trochę szybciej, że było na trasie kilka miejsc, gdzie można było urwać kilka sekund, ale na to przyjdzie jeszcze czas podczas Rajdu Polski.
SZYMON RUTA: - Spełniliśmy wszystkie postawione przed rajdem założenia. Jechaliśmy idealnym tempem. Mieliśmy sporą rezerwę, chcieliśmy jednak znaleźć optymalny tor jazdy. W swojej rajdowej karierze doszedłem do momentu, w którym bardzo było mi trudno szybciej jechać. Teraz dzięki wskazówkom Krzysztofa Hołowczyca mogę wyeliminować złe nawyki i zacząć przyspieszać. Auto jest całe, sprawowało się idealnie i wydaje mi się, że ustawiliśmy najlepszy z możliwych setupów. Można było samochód zestroić trochę bardziej agresywnie, natomiast na to przyjdzie jeszcze czas. Cały rajd przejechaliśmy bardzo czysto i z tego się cieszę.


