Memoriał J. Kuliga i M. Bublewicza 2016 - Mówią po sobocie

sob, 2 kwietnia 2016 godz. 21:37:10 skomentuj rajdy

Mateusz Lisowski / fot. Marcin Kaliszka

Poniżej przedstawiamy wypowiedzi najszybszych kierowców w klasyfikacji generalnej oraz poszczególnych klas po pierwszym dniu Memoriału Janusza Kuliga i Mariana Bublewicza.

Mateusz Lisowski: - Po przedostatnim odcinku miałem już spory zapas, ale starałem się utrzymać koncentrację i nawet na sekundę nie stracić jej. Te odcinki, które jechaliśmy nocą były bardzo zdradliwe, z dużą ilością podchwytliwych miejsc i z dużą ilością krawężników. Łatwo można było popełnić błąd. Pojechaliśmy dziś fajne zawody. Wszystko poszło po naszej myśli i jesteśmy bardzo zadowoleni. Czekamy na jutro, które pojedziemy dla kibiców i dla Janusza [Kuliga-red.], ponieważ był moim ogromnym idolem i dobrze, że daje nam siłę.

Andrzej Szepieniec: - Mówiąc szczerze nie spodziewaliśmy się takiego rezultatu. Panowała super pogoda i kibice dopisali. Jestem bardzo zadowolony. Znamy ten wieczorny odcinek. Wieliczka jest mi dość bliska, więc znam każdy krawężnik. Może nie tak dobrze jak Mateusz Lisowski. Mój drugi przejazd był jednak trochę zbyt asekuracyjny, ale jutro też jest dzień. Mateusza jutro już nie będziemy w stanie dogonić, ale warto spróbować. 

Damian Łata: - Jestem bardzo zadowolony. Myślałem, że w tym roku będzie ciężko wbić się do pierwszej piątki. Mateusz jedzie wyśmienicie i ciężko go dogonić. Walczymy z Andrzejem i jest bardzo ciekawie. Pierwszy raz jadę tym samochodem. Tak naprawdę wczoraj wsiedliśmy do niego i skrzynia biegów sprawia mi pewne problemy, ale jest pozytywnie. Samochód jest bardzo fajny. Nie jest dużo lepszy od Lancera, ponieważ silnik jest od niego. Pasuje mi styl prowadzenia go, który jest bardziej agresywny. 

Marek Bugajski: - Jesteśmy bardzo zadowoleni. Nawet gdybyśmy nie byli najszybszą ośką to wynik i tak jest dobry. Memoriał jest dla nas szczególną imprezą. Od urodzenia do szesnastego roku życia mieszkałem w Wieliczce, a teraz mieszkam w Łapanowie, dlatego to dla mnie szczególna impreza. Jutro też mamy dzień i jedziemy do przodu. Dziesiąta edycja na pewno jest dużo lepsza niż poprzednie w związku z tym, że mamy więcej kilometrów. Odcinek Brzegi bardziej przypomina oes rajdowy niż te w Wieliczce. Wieczorne przejazdy i te jutrzejsze są typowo techniczne. To dobry krok organizatora.

Jan Chmielewski: - Póki co zaprzyjaźniamy się z nowym autem. Ktoś na Facebooku napisał, że chodziłem na rękach, a teraz mogę chodzić na nogach. Auto jest przebombowe, fantastyczne. Jest bardzo miło jak wszyscy przychodzą i oglądają je z podziwem. Pierwsze kilometry po próbach takich jak te w Wieliczce były trudne. Popełniłem błąd na pierwszym przejeździe beczki i uciekło sporo czasu. Jest bardo dobrze. Jesteśmy tutaj w jasnym celu i cieszymy się, że tak wiele kibiców to ogląda. To był bardzo pozytywny dzień i zdobyliśmy dużo doświadczenia, ale do Elmotu mamy jeszcze dużo czasu. Generalnie Memoriał bardzo podoba mi się. Jestem tutaj dziewiąty raz. Nie za dobra była przerwa między Brzegami, a nocną próbą. Myślę, że w przyszłym roku zostanie to poprawione. Dla widzów i kibiców to nie miało znaczenia. Dla nas to wydłużyło dzień, bo trzeba było wcześnie wstać. Jest bardzo pozytywnie. Niesamowite jest to, że przy trasach w Wieliczce spotyka się tak wielu ludzi i kibiców.


fot. Marcin Kaliszka