Mówią po Rzeszowskim

nie, 9 sierpnia 2009 godz. 12:51:52 rajdy
Tagi:

Kapłan/Miklaszewski | Fot. MaxxxFotpLESZEK KAPŁAN: - Rajd Rzeszowski, podobnie jak Rajd Świdnicki, to dwie eliminacje, podczas których nie opuszcza nas pech. W zeszłorocznej edycji Rajdu Rzeszowskiego przeszkodą okazał się rów, ale mimo to udało nam się dotrzeć do mety. W tym roku było o wiele gorzej. Zaliczyliśmy dwie wycieczki melioracyjne, przy czym druga była na tyle poważna, że z pułapki nie udało nam się wydostać. Zakładaliśmy z Michałem równe, sprawne tempo od początku. Na pierwszej próbie troszkę straciliśmy, więc na kolejnej zaczęliśmy odrabiać. Na trzecim odcinku wpadliśmy niegroźnie do rowu. Był kłopot z wyjechaniem, ale kibice pomogli nam wrócić na drogę - korzystając z okazji, wielkie dzięki za sprawną akcję. Po tej przygodzie przestaliśmy się liczyć w generalce, a w klasie spadliśmy w okolice 5 miejsca. Obliczyliśmy, że czwarty plac jest w naszym zasięgu i postanowiliśmy atakować na drugiej pętli. Po sprawnie przejechanym czwartym i piątym odcinku nadszedł feralny OS 6 - Korczyna. Na przedostatnim zakręcie przed wyjazdem na trasę wyścigu górskiego wpadliśmy do rowu. W stosunku do pierwszego przejazdu na drodze było naniesione sporo „syfu” i zabrakło nam dosłownie dwóch metrów, aby się dohamować. Wspomniane 2 metry odnalazły się szybko. Taką głębokość miał rów, w którym się zameldowaliśmy. Jest nam smutno, że tak zakończyliśmy występ w Rzeszowie. Mimo wszystko nadal lubimy ten rajd i nie tracimy nadziei, że w przyszłym roku będzie lepiej. Serdecznie gratuluję wyniku Jurkowi Tomaszczykowi. Jechał naprawdę świetnie i zasłużenie wygrał. Dziękuję naszym Sponsorom - firmom: PRESIDENT ELECTRONICS POLSKA, BBK AUTO CZĘŚCI, AUTOSERWIS SANECZNIK, PRZEDSIĘBIORSTWO HANDLOWO-USŁUGOWE KRZYSZTOF ZNISZCZOŁ, ZAKŁAD PRODUKCYJNO USŁUGOWY BŁAŻEJ KACZMARCZYK .

MICHAŁ MIKLASZEWSKI: - Nigdy nie ukrywaliśmy, że aby podjąć naszym autkiem walkę z konkurencją, musimy jechać na maksimum możliwości. Tak było i tym razem. Świadomie podjęliśmy ryzyko zmagań o 4 miejsce w klasie. Tym razem się nie udało. Cieszymy się, że nic nam nie jest. Samochód też strasznie nie ucierpiał, więc „...jest dobrze, jest dobrze, ale nie najgorzej jest”. Szykujemy się do Rajdu Dolnośląskiego i jak zwykle zamierzamy jechać swoje. Dziękujemy Organizatorom za świetne trasy, Kibicom za super doping, Rywalom za wspaniałą walkę i Sponsorom za umożliwienie nam startu (Fot. MaxxxFoto).

Kwaśnik/Buś | Fot. Jacek MazurMAREK KWAŚNIK: - Za nami gorący nie tylko z powodu słonecznej pogody, weekend na Rajdzie Rzeszowskim. Trudna, kręta i bardzo techniczna trasa w okolicach Rzeszowa zapowiadała wiele emocji i oczywiście ich nie zabrakło. Pierwsza pętla przejechana bez większych przygód, pomijając drobną dekoncentrację kierowcy, która zaowocowała cofaniem na jednej z kopert, oraz zwycięstwo w klasie na odcinku rozegranym w centrum miasta, dała nam dobrą pozycję do zaatakowania podium. Niestety, nasza wizyta w pierwszej strefie serwisowej okazała się bardzo nerwowa. Po wstępnych oględzinach serwis stwierdził, że górne mocowanie przedniego lewego amortyzatora wisi już prawie na włosku. Rozpoczęła się heroiczna akcja ratowania naszej rajdówki. Tutaj ogromne podziękowania dla naszej ekipy mechaników z MP MOTO, którzy w niewyobrażalnie krótkim czasie wymienili amortyzator oraz mocowanie kolumny. Udało nam się wyjechać w ostatniej minucie naszego serwisu ale niestety, odległość jaka dzieliła nas od PKC-u była tak duża, że musieliśmy ten dystans przejechać troszkę szybciej a w trosce o bezpieczeństwo znajdujących się tam osób staraliśmy się narobić troszkę hałasu. Udało się bezpiecznie dotrzeć do celu w ostatnich sekundach naszego czasu lecz podjęta przez nas decyzja niestety nie spodobała się ZSS-owi co jak się później okazało, zaowocowało nałożeniem na naszą załogę 30-sekundowej kary. Na drugiej pętli udało nam się zbliżyć na kontaktową odległość do załogi zajmującej drugie miejsce w pucharze Astry ale Marcin skutecznie przyspieszył i pozostaliśmy na wywalczonej wcześniej 3 pozycji. Cały rajd pomimo dramatycznych momentów zakończył się dla nas bardzo szczęśliwie i można powiedzieć, że w iście szampańskich nastrojach! Ewcia, bardzo dziękujemy za strzelające korki na mecie. Więcej o starcie naszej załogi na naszej stronie www.kwasnikm.pl Trzecie miejsce w klasie, które pozwoliło nam awansować w całej klasyfikacji na drugą pozycję oraz bogate doświadczenia wyniesione z tego rajdu dopingują nas do ostrej rywalizacji na trasach Rajdu Kormoran. Podziękowania dla naszych partnerów: Hulakula - Rodzinne Centrum Rozrywki, Blue Club, Klub 5, Chle-buś, Alwar oraz dla całego zespołu za wkład włożony w finalizację naszego startu. Szczególne podziękowania i gratulacje dla całego Automobilklubu Rzeszowskiego za przeprowadzenie jednej z najlepszych eliminacji w tym sezonie! Mamy nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie nam ponownie dane ścigać się po odcinkach w okolicach Rzeszowa (Fot. Jacek Mazur).

Piotr StryjekPIOTR STRYJEK: - Kolejny rajd sezonu za nami - rajd trudny technicznie, wymagający, ale dla nas szczęśliwy. Jedyne problemy techniczne pojawiły się dzień przed rajdem, kiedy „odjechało” nam koło na skutek pęknięcia sworznia wahacza. Zawieszenie udało się naprawić, skrzynię uszczelnić i zameldować na starcie rajdu. W tym miejscu wielkie podziękowania dla Wieśka Ingrama i braci Kurdyś, za pomoc w organizowaniu części zamiennych. Niestety, przespanie odcinka nr 2, a w konsekwencji słaby czas oraz późniejsze kilkukrotne wyhamowanie przez wypadki poprzedzających załóg z A7 spowodowało, że na mecie zameldowaliśmy się na trzecim miejscu w klasie i 10 w klasyfikacji generalnej. Przy tak wyrównanym poziomie w grupie N RPP, niestety nie można popełniać błędów. Z Rzeszowa wyjeżdżamy jako ciągle liderzy grupy N, jednak mamy pełną świadomość, że przy tak silnej konkurencji utrzymanie tej pozycji będzie bardzo trudne. Przed nami blisko dwumiesięczna przerwa w startach. Planujemy wystartować dopiero w październikowym Rajdzie Dolnośląskim, naturalnie dzięki współpracy z Wojskowym Instytutem Techniki Pancernej i Samochodowej oraz firmie Hydromega - hydraulika siłowa.

Karol PiątkowskiKAROL PIĄTKOWSKI: - Ogromne podziękowania dla kibiców – oesy Browar i Podpromie dzięki Waszej obecności, wsparciu i dopingowi zwielokrotniły ekscytujące emocje towarzyszące samej jeździe. Ogromna szkoda z powodu odwołania poszczególnych odcinków – przede wszystkim Lubenii – to już rzeszowski klasyk i każda próba na nim to duże przeżycie zarówno dla kierowców jak i kibiców, także walka na tym oesie nie rzadko przynosi niespodziewane wyniki. Pogoda w tym roku dopisała, co znacznie ułatwiło decyzje odnośnie wyboru ogumienia. Bezchmurne niebo i gorące słońce sprzyjały równie gorącej atmosferze rajdowej. Połączenie eliminacji Polski i Słowacji z pewnością uatrakcyjniło imprezę i dodało pikanterii rajdowej rywalizacji na odcinkach. Jesteśmy zadowoleni z atmosfery panującej w Rzeszowie oraz przebiegu imprezy. Rajd Rzeszowski jest nieprzewidywalny – trudno znaleźć kierowcę, który nie ma w swej biografii specyficznych przeżyć związanych właśnie z tym rajdem – my również od tego roku mamy takie przeżycia – jednak wszystko dobre, co się dobrze kończy... Duże podziękowania dla całego zespołu FIAT JANMOR Rally Team za doskonały weekend rajdowy!

SEBASTIAN BANASIK: - Rajd Rzeszowski był już trzecim rajdem w tym sezonie, w którym propagowaliśmy ideę zlotu gwiaździstego. Zgodnie z tą zasadą przyjechaliśmy na kołach ze stolicy nasza "A-grupową" Asią. Po zapoznaniu już wiedzieliśmy, że ten rajd to nie jest zabawa w klocki lego, ale prawdziwe ściganie w poszukiwaniu granic własnych oraz sprzętu. Ten natomiast po raz pierwszy nam się zepsuł. Awaria 15-letniego wodzika zmiany biegów przyczyniła się do złapania 11-minutowego spóźnienia. Rozsądek podpowiadał by w tym momencie już odpuścić i po prostu dążyć do rampy z napisem META, ale chęć pokąsania rywali w bardziej kolorowych i błyszczących rajdówkach była większa. Na ostatnią pętlę postanowiliśmy wykorzystać naszego asa w postaci dwóch nowych opon TOYO i trochę przycisnąć. Szło nieźle do momentu, w którym nasza rajdówka na ostatnim os'ie poszybowała pod niebo i wykonała pół-salto. Po tym zdarzeniu nasza poczciwa Asia niestety bardziej zaczęła przypominać maszynę śmierci, co również wpłynęło na końcowy wynik. Tam gdzie wszystkim kończył się rajd, my mieliśmy jeszcze do pokonania najdłuższy OS: Rzeszów-Warszawa. Dzięki zespołowi Hula Kula i popularnym Ładziarzom, udało się podprostować auto i pokonać ostatnie 300 km dzielące nas od domu. W tym miejscu serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego sukcesu. Pierwsze dwa odcinki z naszym udziałem, można obejrzeć pod adresem:
http://www.youtube.com/user/SebaGSi

Chuchała/SytyWOJCIECH CHUCHAŁA: - Rajd był fajny. Skrzynia z Transita zrobiła robotę jak należy, nie przypuszczałem jednak, że ma tylko trzy biegi. Przynajmniej nie trzeba było tyle wachlować! Na przedostatnim odcinku cztery załogi pomyliły trasę, a my próbowaliśmy im pomóc i straciliśmy trochę czasu - lecz podobno takie są rajdy. Pozdrawiam cały Silverpants Team!

Hankiewicz/WierzchowskaPAWEŁ HANKIEWICZ: - Rajd Rzeszowski jak zwykle był bardzo emocjonujący. Fantastyczne trasy i świetna organizacja to już standard, dodatkowo pokłony dla nowego sponsora rajdu. To było naprawdę duże przedsięwzięcie i na pewno bardzo udane. Niestety, nie powtórzyliśmy zeszłorocznego sukcesu, ale na pewno mamy duże powody do zadowolenia. Wygraliśmy największą ilość odcinków, cały czas jadąc w czołówce. Jednak na trzecim odcinku opis nie pokleił się z rzeczywistością i zsunęliśmy się z dwumetrowej skarpy. Nic nie uszkodziliśmy, ale było bardzo wysoko i mieliśmy trudności z wyjechaniem. Już samo ruszanie po kapuście na slicku jest trudną sprawą, a co dopiero wjazd pod taką górę. Udało się jednak dzięki sporej ilości kibiców, która jak zwykle dowiodła, że jest bardzo cenną częścią rajdów. Cieszymy się, że jesteśmy na mecie, cieszymy się z 3 miejsca w A7 i jakichś tam punkcików do generalki. A nasi wspaniali sponsorzy, czyli SUPREMIS i Tedex cieszą się, że ich naklejki nie ucierpiały. Teraz szybkie przestawianie na szuter, bo na Kormoranie musimy iść wszystko!

Bolek/KoseckiMICHAŁ BOLEK: - Jak zacząłem jechać szybko, to auto się zepsuło. Pierwszy odcinek pojechaliśmy czujnie, a mimo to czas był wyśmienity. Na drugim zjechałem z trasy jakieś 200 metrów za taśmę i dużo straciłem. Nie wiem, co było przyczyną, źle usłyszałem zakręt. W każdym razie skręciłem w prawo zamiast w lewo. Później już do mety jechałem życiówkę. Trzeci oes - szło, szło i zdechło. Myślę, że na Rajdzie Rzeszowskim przełamałem się do RCa. To jest dobry prognostyk na przyszłość. Chciałbym też pogratulować Wojtkowi Chuchale pięknego wyniku!

Dudek/CiupkaWOJCIECH DUDEK: - Bardzo żałuję, że tak skończyliśmy Rajd Rzeszowski. Cieszę się, że zarówno Ryśkowi, jak i mnie nic się nie stało. Liczę na lepsze występy w przyszłości i dziękuję firmom Masterlease i Castrol, które wsparły nasz start.

Bouffier/Panseri | Fot. Rallyfoto.plBRYAN BOUFFIER: - Odczuwamy ulgę, poniewaz udało się "uratować meble" w tym rajdzie, który zapowiadał się katastrofalnie. Drugiego dnia mogliśmy wystartować dzięki niesamowitej pracy ekipy Wiesława Steca, która spędziła całą noc przy samochodzie, naprawiając silnik. Naprawdę im za to dziękujemy! Dziękujemy także technikom BFGoodrich, których rady okazały się szczególnie cenne w ten weekend, na wyjątkowo wymagającej trasie. W wysokiej temperaturze, opony zachowywały się perfekcyjnie. Pozostała część sezonu zapowiada się ekscytująco i stresująco, bo naprawdę chcemy zdobyć trzeci tytuł mistrzowski, który bardzo wiele dla nas znaczy. Wiemy jednak, że będzie trudno, ponieważ nie możemy już sobie pozwolić na błąd (Fot. Marcin Kaliszka).

Butruk/Wilk | Fot. Rallyfoto.plKAMIL BUTRUK: - Ten rajd był dla nas bardzo udany. Podium w grupie N to rewelacyjny wynik. Przez dwa, bardzo trudne etapy nie mieliśmy żadnych problemów z naszym samochodem, no i sami nie popełnialiśmy błędów. Impreza bardzo dobrze przeprowadzona, z dwoma widowiskowymi odcinkami miejskimi, rekordowa frekwencja zawodników ze względu na udział także mistrzostw Słowacji i Pucharu Polski, pogoda zamówiona dla kibiców - czego można chcieć więcej? Chciałem podziękować całemu swojemu zespołowi za idealne przygotowanie naszej rajdówki i za cały trud poniesiony podczas trwania rajdu. Do zobaczenia na Rajdzie Orlen.
Podziękowania dla: Agencja Reklamowa PLUS - wielkoformatowe reklamy na budynkach, Motul - oleje i smary, RallyTechnology, MotoSport Marczukiewicz, Mebart, Miasto Białystok, Automobilklub Podlaski.

Krzysztof BubikKRZYSZTOF BUBIK: - Niestety, nie dane nam było powalczyć choćby na jednym odcinku specjalnym. Na pierwszym oesie dogoniliśmy poprzedzającą nas załogę i przez pół odcinka musieliśmy w zdecydowanie wolniejszym tempie podążać za nimi. Nasza nadzieja na sportową walkę na kolejnym odcinku została ostudzona przez problemy z silnikiem. Musieliśmy podjąć niemiłą dla nas decyzję o wycofaniu się z rajdu po pierwszej pętli. Naszym kolejnym startem będzie domowy Rajd Kormoran. Mam nadzieję, że na mojej ulubionej szutrowej nawierzchni odrobimy straty poniesione na Podkarpaciu.
Załogę wspierają: OCTIM, A-KOP Rozpuszczalniki, BIO-POINT i wypożyczalnia aut rajdowych SportGarage.pl.

Bełtowski/Drahan | Fot. Dominik KalamusMARCIN BEŁTOWSKI: - Bardzo ciekawy rajd, świetne oesy, bardzo silna konkurencja. Walczyliśmy w tym rajdzie o punkty do Mistrzostw Słowacji i to się udało. Na początku notowaliśmy niezłe czasy w okolicach pierwszej dziesiątki. Niestety, na jednym z oesów złapaliśmy kapcia i sporo tam straciliśmy. Zmiana koła na oesie przyniosłaby jeszcze większą stratę, więc zdecydowaliśmy się kontynuować jazdę na przebitej oponie. Gdyby nie ta przygoda, miejsce na mecie mogło być wyższe. Dziękuję całemu zespołowi za prace, jaką wykonali w czasie zawodów, jak i przed nimi. Dziękuję mojemu głównemu sponsorowi, firmie Profit, producentowi Sądeckiej Wody Życia. Przed nami kolejne starty i walka o punkty. Pozdrawiam i do zobaczenia na oesach.

PAWEŁ DRAHAN: - Tak jak przypuszczałem, połączone eliminacje zgromadziły mnóstwo kibiców przy trasie. Pierwszy raz od kiedy pamiętam, w Rzeszowie nie padał deszcz i jechaliśmy wyłącznie po suchym. Tak jak wspomniał już Marcin, mamy kolejne zdobyte punkty do Mistrzostw Słowacji, co bardzo cieszy, ale pozostał także lekki niedosyt, że mogło być troszkę lepiej. Jednak takie są rajdy, jedni jadą bez przygód i różnego rodzaju awarii, drudzy mają mniej szczęścia. Mam nadzieję, ze kolejny start pojedziemy bez przygód (Fot. Dominik Kalamus).

Sławomir KurdyśSŁAWOMIR KURDYŚ: - Z Rajdu Rzeszowskiego wracamy z mieszanymi uczuciami, bo choć zajęliśmy 4 miejsce w tak doborowej stawce to jednak mamy świadomość, że zawdzięczamy ten wynik bardziej pechowi konkurentów niż naszej szybkiej jeździe. Odcinki specjalne były naprawdę super - bardzo zróżnicowane i wymagające. Od razu dało się odczuć, że przez miesiąc nie siedzieliśmy w rajdówce. Generalnie nie było większych problemów. Na odcinku 1 mały błąd na hamowaniu z szybkiej partii ale na szczęście bez konsekwencji. Straciliśmy też trochę czasu na przedostatnim odcinku, gdzie najechaliśmy na dwa wypadki i zostaliśmy wyhamowani. Na ostatnim dogoniliśmy wcześniejszą załogę i choć chłopaki zjechali dość sprawnie to tam też parę sekund uciekło. Najważniejsze, że załoga cała, auto całe i spokojnie można przygotowywać się do kolejnego rajdu. Nasz start możliwy był dzięki: AIR-TECH-BUD, EKF (Europejskie Konsorcjum Finansowe), AQUER, MARCIN S.C. , AUTO-GEO-TEST, CONTIMAX. Patronat medialny: Radio ESKA, portale: interMAKS.pl, rajdowypuchar.pl, Bochni@nin.pl.

PIOTR KLEMENTOWICZ: - Niestety, pech nas nie opuszcza! Po dotychczasowych awariach oraz wyczekanym sukcesie w Rajdzie Karkonoskim myśleliśmy, że najgorsze mamy za sobą. Po pierwszym oesie samochód zaczął tracić moc. Do tego zostaliśmy spowolnieni przez wypadek Mateusza Tutaja. Pomimo to 0,5 sekundy straty do lidera napawało nas optymizmem przed dalszą częścią rajdu. Na następnym odcinku rajdówka zdecydowanie osłabła, aż w konsekwencji stanęła. Jesteśmy bardzo zawiedzeni, ponieważ jest to kolejny rajd, w którym z walki eliminuje nas awaria silnika. Przede wszystkim jest nam przykro, że znowu zawiedliśmy sponsorów oraz naszych kibiców. Mamy nadzieję, że w ostatnich rajdach w sezonie opuści nas pech i będziemy mogli pokazać w pełni nasze możliwości. Dziękujemy za cierpliwość oraz wyrozumiałość naszym sponsorom: Ocynkowni Śląsk oraz firmie Kamico. Patronat medialny nad załogą sprawuje rajdowypuchar.pl

Ingram/JanikWIESŁAW INGRAM: - Rajd Rzeszowski okazał się bardzo wymagający. Wąska droga nie wybaczała błędów, wymagała skupienia. Potrzebne było też wiele szczęścia aby ją przejechać bezproblemowo. Mnie tego szczęścia troszkę brakło. Pierwsza pętla była całkiem udana. Notowałem dobre czasy, choć nie chciałem przesadzić bo było kilka zdradliwych, zabrudzonych miejsc. Na drugiej pętli zamierzałem przyspieszyć. Niestety, dwa defekty opon spowodowały stratę, której już nie dało się odrobić. Jednak generalnie jestem zadowolony z swojej jazdy. Kolejne zaliczone kilometry, samochód w stanie nienaruszonym. Komunikacja na linii kierowca - pilot bez zarzutu. Naprawdę świetnie się współpracuje z Krzyśkiem. Chciałem serdecznie podziękować za gorący doping na trasie - naszym mechanikom za ofiarną pracę, braciom Mańko za pomoc oraz oczywiście Sponsorom za wsparcie. Starałem się w kilku miejscach dać troszkę frajdy kibicom, mam nadzieję, że skutecznie. Start w Rajdzie Rzeszowskim był możliwy dzięki: EKF (Europejskie Konsorcjum Finansowe), PIZZERIA TORINO, AQUER, AIR-TECH-BUD, AUTO-HAL, GEREX, FIVESTAR. Patronat medialny objęło Radio ESKA oraz portale: interMAKS.pl, rajdowypuchar.pl, Bochni@nin.pl.

KRZYSZTOF JANIK: - Pierwsza pętla poszła po naszej myśli. Jechaliśmy swoje, stopniowo się rozkręcając, aż do feralnego odcinka nr 6 Korczyna, który został wstrzymany na ponad pół godziny! Do tego nałożył się kapeć oraz niefrasobliwa i nieprzemyślana postawa kibiców i co gorsza "safeciarzy", którzy w połowie odcinka zatrzymali nas sugerując wypadek i nieprzejezdną drogę! To wszystko kosztowało nas dobre 1,5 minuty. Trochę szkoda, bo była szansa nawet na 15 miejsce w generalce i być może walkę o podium w klasie. Niemniej jesteśmy w pozytywnych nastrojach przed kolejnymi eliminacjami. Spokojnie zgrywamy się, budujemy zespół i jeździ się nam coraz lepiej.

Ryszard KiewrelRYSZARD KIEWREL: - Zaliczyliśmy kolejny rajd i zdobyliśmy 7 punktów do licencji, a to było naszym celem. Trasy Rajdu Rzeszowskiego były naprawdę trudne. Były partie bardzo szybkie, ale były też bardzo techniczne. Do pierwszego odcinka jechaliśmy nastawieni bardzo bojowo - szczególnie, że doświadczenie z Rajdu Karkonoskiego dawało nam pewność jazdy i zaufanie do naszych umiejętności. Jednakże po zobaczeniu kilku „Okejek” zaraz na początku, naszym głównym celem stało się osiągnięcie mety. Przeszliśmy zatem do planu „B”, czyli doskonalenia opisu i komunikacji. To zadziałało o tyle, że bazując na własnych pomiarach czasu przejazdu wiemy, że nie bylibyśmy ostatni, a to już dla nas sukces . Dziękujemy naszym mechanikom za perfekcyjną opiekę na serwisie (Marcin, Jubi, Radar, Kasza - DZIĘKI !) oraz kolegom z ESKA Drive za wspaniałą atmosferę i cenne podpowiedzi. Fajnie było też zobaczyć wielu znajomych, którzy nas dopingowali i motywowali do szybszej jazdy, za co dziękujemy!!!. Zostało nam do zdobycia jeszcze 7 punktów i mamy nadzieję, że na Rajdzie Dolnośląskim zdobędziemy oczko i… licencję!

Sójka/LewandowskiWOJCIECH SÓJKA: - Rajd Rzeszowski przyniósł nam sporo wrażeń, chyba więcej niż przez wszystkie poprzednie rajdy. Począwszy od żle opisanego pierwszego odcinka, poprzez uszkodzenie wahacza i jego "szaleńczą" wymianę na strefie i spóżnienie, przez wyskoczenie wodzika od skrzyni biegów i jazdę na trójce całego odcinka Korczyna, skończywszy na zdemolowaniu podwozia po rozjechaniu około 20-centymetrowego głazu lecącego na środku drogi na kolejnym odcinku. Wziąwszy pod uwagę okoliczności, cieszymy się, że w ogóle dojechaliśmy do mety, ponieważ nie mieliśmy na serwisie zapasowego wahacza i gdyby nie ekipa Sport Garage, która nam pożyczyła to żelastwo, nie pojechalibyśmy dalej. W tym miejscu chciałem podziękować zespołowi Sport Garage i koledze Bubikowi za sportową postawę. Szczególne podziękowania chciałem też złożyć na ręce teamu STT Racing Leszka Kuzaja, który pomógł nam zmienić oponę (został nam tylko jeden dobry slik na uszkodzonej feldze). Podziękować też chciałbym mojemu serwisowi za poświęcenie przy zmianie wahacza (dwom mechanikom zostały trwałe ślady po rozgrzanej tarczy) - Rafałowi, Adamowi, Kubie i Łukaszowi z teamu Dywana. Teraz już myślami jesteśmy przy Rajdzie Dolnośląskim i przygotowaniach do niego. Nasze starty wspierają firmy FIONA.PL - PLATFORMY DLA NIEPEŁNOSPRAWNYCH, PRINCE , OPONYMAX.PL ORAZ PATRON MEDIALNY ECHOPOZNANIA.PL

Piotrowski/WódkiewiczARIEL PIOTROWSKI: - Bardzo się cieszymy z zajętego na Rajdzie Rzeszowskim miejsca. Odcinki były trudne i bardzo wymagające. Na niektórych partiach widać było przewagę naszych kolegów z klasy. Momentami jechaliśmy wszystko co się da naszym Citroenem, ale jednak trochę sekund brakowało. Myślę, że jak na pierwszy mój start w Rzeszowie to było przyzwoicie. Najważniejsze, że dowieźliśmy 3 miejsce do mety i na tym samym miejscu zakończyliśmy pierwszy oraz drugi dzień zmagań. Cieszymy się że pomimo wysokiej frekwencji na rajdzie udało się dowieźć 12 miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu. Przed nami ostatnie dwa rajdy, Orlen i Dolnośląski na których musimy dać z siebie wszystko i powalczyć o jak najlepszy wynik.

ANNA WÓDKIEWICZ: - Rajd Rzeszowski był dla nas przełomowym rajdem. Wreszcie udało się wskoczyć na 3. miejsce w klasyfikacji R2B i A6 tegorocznego sezonu. Dodając do tego trudne technicznie oesy, to jeszcze bardziej cieszymy się z zajętego miejsca. Cały zespół wykonał świetną pracę w przygotowaniach do rajdu. Mieliśmy tylko jedną przygodę na tym rajdzie - na starcie do odcinka Browar okazało się, że zabrakło nam hamulców. Jedyną opcją było podpieranie się na ręcznym ku uciesze rzeszy kibiców. Na szczęście była to jedyna tego typu sytuacja w całym rajdzie. Ogólne wrażenia z rajdu jak najbardziej pozytywne, przejechane kolejne kilometry i w coraz to szybszym tempie. Myślami jesteśmy już na kolejnym rajdzie, w którym miejmy nadzieję, uda się wystąpić. Dziękujemy naszym sponsorom, bez których tegoroczne starty i sukcesy nie byłyby możliwe: Mares, PHU ADA, MAR-KOP. Patronat Medialny nad zespołem objął Internetowy Serwis Rajdowy www.toprally.pl oraz OS - odcinekspecjalny.pl

Kajetanowicz/BaranKAJETAN KAJETANOWICZ: - Samochód Subaru, którym startowaliśmy w tym rajdzie, był jak zwykle perfekcyjnie przygotowany, a podczas tej rundy poczułem się w nim jeszcze lepiej. Wprowadziliśmy drobne zmiany, które jak się okazało, miały duży wpływ na osiągane przez nas czasy, a ja dzięki nim mogłem czerpać wiele radości z jazdy po pięknych trasach Podkarpacia. Dziękuję Jarkowi i wszystkim członkom zespołu za zaangażowanie oraz ciężką pracę, która przyniosła znakomity efekt - trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu oraz zwycięstwo w grupie N. Duże brawa dla pomysłodawcy zgłoszenia naszej załogi do mistrzostw Słowacji - to było naprawdę dobre posunięcie, udało nam się zwyciężyć w ich rozgrywkach. Ogromne podziękowania należą się naszym sponsorom, których zaangażowanie wyraża się nie tylko za pośrednictwem przelewów bankowych, ale również dopingiem podczas praktycznie każdej eliminacji. To dla nas bardzo ważne. Cieszę się także, że w połowie sezonu jesteśmy tak wysoko w klasyfikacji generalnej, a mamy szanse na jeszcze lepsze miejsce. Przed nami ponad miesiąc przerwy, którą poświęcimy na przygotowywanie się do szutrowego Rajdu Orlen, rozgrywanego w dniach 19-20 września w okolicach Płocka.

Mateusz Tutaj | Fot. Jacek MazurMATEUSZ TUTAJ: - Rajd Rzeszowski zapowiadał się fantastycznie dla naszej załogi. Samochód był dobrze przygotowany, piękna trasa, którą chyba wreszcie dobrze opisaliśmy. Strasznie zależało nam na dobrym występie i dlatego od pierwszych metrów jechaliśmy na 100%. Wydawało mi się, że jedziemy szybko i pewnie, aż do momentu, kiedy pokonując prawy 5 do lewy 4 postawiło nas bokiem i wpadliśmy pod katem w niegłęboki rów. Wpadając w niego trzymałem gaz licząc, że wyjedziemy. Po kilku metrach już prostowałem samochód ale na naszej drodze stanął betonowy przepust. Impet uderzenia był tak duży, że uderzając w niego centralnie, poszybowaliśmy w powietrze, obróciliśmy się i spadliśmy na dach a dopiero później na koła, bokiem do kierunku jazdy. Z nami jest nienajgorzej, czego nie można powiedzieć o rajdówce, która mocno ucierpiała. Strasznie byłym zły, że nie ukończyliśmy nawet jednego oesu, że ten przepust nie był 20 metrów dalej bo byśmy z pewnością wyjechali z rowu - ale ktoś mądry kiedyś powiedział, że takie są rajdy. (Fot. Jacek Mazur)

Tomaszczyk/Martynek | Fot. Tomasz FilipiakJERZY TOMASZCZYK: - Rajd Rzeszowski zakończył się dla naszej załogi pełnym sukcesem. Wygrana w klasie A6 oraz 4 pozycja w klasyfikacji generalnej pozwoliły nam zwiększyć przewagę punktową nad rywalami z klasy, oraz awans na 3 miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Polski. Nie obyło się bez przygód oraz drobnych problemów technicznych. Na 2 odcinku specjalnym Korczyna zahaczyliśmy o betonowy murek uszkadzając dolot powietrza do silnika. Usterka była wyjątkowo odczuwalna podczas pokonywania fragmentu odcinka znanego z wyścigów górskich. Wypracowana na OS 1 przewaga nad pozostałymi załogami z A6 nieco stopniała. Po OS 4 straciliśmy prowadzenie na rzecz Michała Kochanowskiego-Larena. Analizując sytuację postanowiłem przyspieszyć na drugiej pętli. OS 5 w minimalnym stopniu zmniejszył naszą stratę do Michała. Przed startem do odcinka 6 byłem niemal pewien kolejnych strat czasowych, ponieważ różnica sprzętowa pomiędzy Hondą, a Citroenem była znaczna. Korczynę pojechałem na 100 % możliwości swoich i samochodu, podobnie jak OS 7, gubiąc jednak po drodze układ wydechowy. Mimo sporego huku i związanych z nim problemów z łącznością, nadrobiliśmy na tych odcinkach 17.4 sekundy, co pozwoliło nam na wygraną w klasie z przewagą 15 sekund. Trasa Rajdu Rzeszowskiego była bez wątpienia najtrudniejszym sprawdzianem kierowców i samochodów w tegorocznych rozgrywkach. Dziękujemy naszym sponsorom: DARMA Auto Części, ULTER Sport, AGINEX, NOBES oraz dealerowi HONDA KEMAG za wsparcie oraz kibicom za doping. Zbliżający się Rajd Kormoran odpuszczamy z przyczyn technicznych, natomiast w październikowym Rajdzie Dolnośląskim wystartujemy już własną, bardziej zaawansowaną technicznie Hondą Civic VTi, która miejmy nadzieję, spisze się równie dobrze jak dotychczasowy pojazd. (Fot. Tomasz Filipiak)

Kozdroń/Heller | Fot. Jakub BorowyŁUKASZ KOZDROŃ: - Przed startem byłem pełen obaw, w końcu pauzowałem przez ostatnie 11 miesięcy, a odcinki specjalne w okolicach Rzeszowa mają bardzo wiele chytrych miejsc, przez które można nie dostąpić zaszczytu obecności na mecie. Niemniej jednak, na pierwszym oesie cały stres minął i razem z Kamilem świetnie się bawiliśmy, pokonując kolejne kilometry. Jestem pewien, że gdyby nie problemy z zawieszeniem to bylibyśmy wyżej w klasyfikacji generalnej, a w klasie może by się nawet udało wskoczyć na podium. Wielkie słowa uznania dla organizatorów 18. Rajdu Rzeszowskiego! Wszystko było przygotowane perfekcyjnie! Mam nadzieję, że wrócimy tu w przyszłym roku, by powalczyć o wyższe lokaty.

KAMIL HELLER: - Jak większość zawodników, tak i my zdawaliśmy sobie sprawę, że odcinki specjalne Rajdu Rzeszowskiego należą do najtrudniejszych w Polsce. Z naszej strony założenie było więc proste - pojechać „z głową”, by znaleźć się na mecie. Patrząc na błędy rywali, strategia ta była chyba jedną z rozsądniejszych i opłacalnych. Ostatecznie udało się dojechać na 4 miejscu w mocno obsadzonej klasie N2, z czego wspólnie z Łukaszem jesteśmy zadowoleni! Ogromne podziękowania dla kibiców, którzy dopingowali nas w Rzeszowie, jak i tych przed monitorami komputerów, śledzących wyniki rajdu na żywo!

Fot. Jakub Borowy

Porębski/SpurekTOMASZ PORĘBSKI: - Nie był to łatwy rajd, gdyż od pierwszego odcinka specjalnego mieliśmy poważne problemy ze skrzynią biegów. Za każdym razem gdy wbijaliśmy piąty bieg, skrzynia się zakleszczała i nie można było zbijać biegów w dół. Na każdym oesie mieliśmy kilka takich sytuacji, gdzie np. nawroty jechaliśmy na piątce, bo skrzynia się zablokowała. Wskutek tych problemów było także kilka mocno stresujących sytuacji i miejsc, w których mogliśmy przedwcześnie zakończyć rajd. Finisz jednak okazał się dla nas szczęśliwy i po zaciętej walce z braćmi Dobrowolskimi osiągnęliśmy metę zwyciężając w Citroen Racing Trophy. Ogromne podziękowania kieruję w stronę całego zespołu, który wykonał wielką pracę. Podziękowania także dla naszych sponsorów, firm Bieltor, Modifikator Plus, WizjaNet i ABC.

MARCIN DOBROWOLSKI: - Fajnie się walczyło - Tomek Porębski był drugiego dnia w lepszej formie, wygrał i za to gratulacje dla niego. My tanio skóry nie sprzedaliśmy, ale tak wyszło, że nie wygraliśmy. Wydaje mi się, że poziom rywalizacji jest w tym roku dużo wyższy. Myślę, że dzięki takim właśnie sytuacjom jak na tym rajdzie, wszyscy dojeżdżamy wyżej i podnosimy wartość tego małego przednionapędowego samochodu, jakim jest C2-R2 MAX.

SZYMON KORNICKI: - Jest OK, mnóstwo nauki, kolejne przejechane kilometry i zebrane doświadczenia, ale przygód też nie zabrakło. Drugi dzieñ przejechaliśmy już typowo treningowo. Udało się dojechać do mety całym autem, więc jesteśmy bardzo zadowoleni. Z rajdu na rajd powinno być coraz szybciej. Był to mój dopiero drugi asfaltowy rajd w Mistrzostwach Polski i w porównaniu z Elmotem było dużo lepiej. Nie mogę od siebie zbyt dużo wymagać, ale staramy się, żeby było jak najlepiej.

TOMASZ GRYC: - Zaczęliśmy bardzo szybko, bo po pierwszej pętli byliśmy na prowadzeniu. Niestety, wyszedł mój brak doświadczenia. Niezbyt mocno zaznaczyłem na zapoznaniu moment hamowania za szczytem po bardzo długiej prostej. Gdy zorientowałem się, że jest tam zakręt, było już za późno. Wycieczka w pole uszkodziła chłodnicę i nie chcieliśmy ryzykować uszkodzenia silnika, więc trzeba było się zatrzymać. Drugiego dnia nie było tak szybko, ale jechaliśmy bez przygód. Myślę, że odpowiednie tempo odzyskaliśmy dopiero na ostatnim oesie. Nasze starty w RSMP nie byłyby możliwe bez wsparcia firm Faza - zabudowy szklane, GCC - okucia do szkła hartowanego, Print&Copy oraz Franco Feruzzi.

LAURENT VIANA: - Niestety, nie udało się dojechać do koñca rajdu. Walka z uczestnikami CRT Polska była bardzo pasjonująca, jednak czasami tak się zdarza. Po raz pierwszy startowaliśmy w Polsce i było to dla nas duże doświadczenie. Mamy nadzieję, że pojawimy się na kolejnych eliminacjach w waszym kraju, aby powalczyć z najlepszymi o zwycięstwo.

Emil Leszczyński | Fot. Tomasz FilipiakEMIL LESZCZYŃSKI: - Rajd Rzeszowskim był dla mnie przełomowy pod wieloma względami. Ze względu na chęć podniesienia średnich prędkości na odcinkach specjalnych, po raz pierwszy zdecydowałem się pojechać na slickach wyczynowych. I w sumie przez kilkanaście pierwszych zakrętów odcinka Pasieki bardzo ładnie żarło. Auto wjeżdżało w zakręty powyżej opisu. Niestety, na partii zwalniającej poszedłem za szybko i slick puścił. Złapaliśmy uślizg osi tylnej i na kontrze zjechaliśmy do metrowego rowu - na szczęście tuż obok kibiców, którzy pomogli wydostać się z rowu i pojechać dalej. Niestety, po kilku metrach koło zaczęło mocno uderzać i myśląc, że jest wygięte, dotoczyliśmy się do końca odcinka na awarii. Sporo straciliśmy czasu na tym pierwszym odcinku, więc marzenia o dobrym wyniku przepadły i pozostało do zrealizowania zadanie priorytetowe, czyli dotarcie do mety i zaliczenie puntków do licencji R. Cel udało się osiągnąć. Zyskałem kolejną masę rajdowego doświadczenia i moc adrenaliny. Na mecie czekała nas podwójna radość w postaci pucharu za klasę RWD-3 oraz świadomość, że do mety 18 Rajdu Rzeszowskiego dojechaliśmy jako jedyna załoga tylnonapędowa. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla kibiców na odcinku Pasieki, bez których pomocy nie udałoby się ukończyć rajdu. Na przepięknych trasach 18 Rajdu Rzeszowskiego towarzyszyła nam firma Display Flash Poland - producent automatycznych standów reklamowych - www.displayflash.pl. (Fot. Tomasz Filipiak).

Radek TypaRADEK TYPA: - W marcu zakładaliśmy, że w 2009 roku jeździmy treningowo i uczymy się nowego auta. Jednak na tym rajdzie nasze testowe tempo przestało mi odpowiadać i próbowałem przyspieszyć. Skończyło się to wizytą poza drogą. Cóż, nauka w tym sporcie jest okupiona różnymi błędami. Z jednej strony powinienem się cieszyć z kolejnych kilometrów w Lancerze i tego, że jesteśmy na mecie. Z drugiej strony jako sportowiec nie jestem zadowolony bo wiem, że mogliśmy zająć tu dużo lepsze miejsce. Dziękuję oczywiście sponsorom; Primaverze, Unimilowi, Makicie, Mitsubishi Motors Poland, Vitabri, Radexowi, władzom województwa warmińsko-mazurskiego i Ornety.

MACIEK WISŁAWSKI: - Dobrze, że po opuszczeniu drogi mogliśmy pojechać dalej. Dla Radka najważniejsze teraz to jeździć, jeździć i jeździć. Gdy startował Citroenem, wykorzystywał możliwości auta w stu procentach. Aby tak dobrze opanować Lancera, potrzebuje wielu kilometrów i doświadczeń. Również przygoda, która przytrafiła nam się w Rzeszowie, będzie dobrze owocowała w przyszłości, jeśli Radek wyciągnie z niej wnioski (Fot. Dominik Kalamus).

Trembicki/GołdaTOMASZ TREMBICKI: - To był bardzo udany weekend i z całym zespołem ogromnie się cieszymy. Rajd okazał się być bardzo pracowity, zarówno dla mnie jako kierowcy, jak i dla mechaników. Mieliśmy masę przygód, począwszy od tego, że pękła nam szyba na odcinku testowym, poprzez awarię pompy paliwa aż po ślizgające się sprzęgło, lecz ze wszystkim sobie poradziliśmy. W pewnym momencie sądziliśmy, że zakończymy udział w rajdzie po tym, jak ustępując przed PKC miejsca spóźnionej załodze wjechaliśmy na pół metra do rowu w miejscu, gdzie nie było kibiców. Ale dzięki pomocy pilota, który biegł chyba kilometr po posiłki, obsługi PKC, która go przesunęła oraz sympatycznej słowackiej załogi Chvála/Lieskovcová, wróciliśmy na drogę, oddaliśmy kartę na czas i teraz wspominamy tę przygodę z uśmiechem. Moim celem od początku było dotarcie do mety, aby umocnić się na pierwszej pozycji w grupie Open. Jechałem bardzo spokojnie, bowiem asfalty nadal są dla mnie wielką zagadką. Nie mam jeszcze szczególnego pojęcia o tym, jak na nich atakować, dlatego nie starałem się przyspieszać, tym bardziej, że nie było potrzeby. Zawsze wyobrażałem sobie, że Rzeszów to bardzo prosty rajd, bez szczytów i pagórków i zostałem mile zaskoczony. Hopy i przejście przez szczyty na tym wąskim asfalcie wymagały ogromnie dużej precyzji. Chciałem podziękować naszym kibicom i sponsorom - firmom Gulf Polska, Harispal - techniki spawania, Olpol Wawrzyn, DziałkiwPolsce.pl, Kross i Ambi Pur. Do zobaczenia na Rajdzie Orlen. Tam postaram się pojechać szybciej, bowiem lepiej czuję tę nawierzchnię.

GRZEGORZ GOŁDA: - Najważniejsze, że jesteśmy na mecie i Tomek zdobył punkty. Rajd przebiegał spokojnie, nieco nas martwiły ostatnie odcinki, bowiem sprzęgło było na wykończeniu, ale udało się dotrzeć do mety. Z moim zdrowiem na razie wszystko jest w porządku, teraz czeka mnie kontrola u lekarza. Jeśli wypadnie pomyślnie, nadal będę mógł startować z Tomkiem.

Kuchar/Dymurski | Fot. Maciej NiechwiadowiczTOMASZ KUCHAR: - Jak zawsze w Rzeszowie, organizacja była perfekcyjna. Zawody odbywają się tradycyjnie w miłej, przyjaznej atmosferze: uśmiech na twarzach osób funkcyjnych stał się już symbolem tego rajdu! Tu nie ma rzeczy niemożliwych, wszyscy sobie pomagają. Do tego niezwykle trudne, szybkie, wąskie odcinki specjalne sprawiają, że rywalizacja na trasie jest zawsze emocjonująca. Jeśli chodzi o sam wynik sportowy to jesteśmy oczywiście zadowoleni: uzyskaliśmy, bowiem najwięcej punktów ze wszystkich załóg. A to w tej części sezonu jest rzeczą zasadniczą. Niestety z przykrością musimy jednak stwierdzić, że ten rajd zanim się dla nas rozpoczął, to tak naprawdę już był rozstrzygnięty. Pierwszy odcinek zawsze ma duże znaczenie, układa bowiem klasyfikację, daje wyobrażenie, jaką kto szybkością dysponuje. Jednocześnie jest czysty - nie ma na nim naniesionego brudu... Tymczasem dla nas został on odwołany. Można spekulować, czy decyzja o odwołaniu była słuszna, czy nie. Jednak czas, który został nam nadany - o trzydzieści dziewięć sekund gorszy od konkurentów - przesądził sprawę. Oczywiście odwołaliśmy się od decyzji sędziów, ale korekcja czasu na naszą korzyść wyniosła tylko niespełna cztery sekundy. Zespół zaakceptował decyzję ZSS, chociaż się z nią do końca nie zgodził. Jako ciekawostkę mogę podać tylko, że po południu, podczas drugiego przejazdu OS-u, uzyskaliśmy wynik o ponad trzydzieści sekund lepszy niż ten nam nadany, a przecież próbę pokonywaliśmy po raz pierwszy. Najważniejsze jednak, że nadal jesteśmy w grze i walczymy o tytuł! (Fot. Maciej Niechwiadowicz).

Grzyb.Mazur | Fot. rufa-sport.skGRZEGORZ GRZYB: - Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani. Konkurencja była wyjątkowo mocna i dlatego nasze zwycięstwo jest cenniejsze. Choć z zewnątrz wygladało na to, że jedziemy bez problemów, był to bardzo ciężki weekend. Po pierwsze, jechaliśmy Peugeotem i trzeba było się do niego przyzwyczaić. Pierwszego dnia samochód pracował bardzo dobrze, ale drugiego oesy były trochę inne i ujawniły się błędy w set-upie. Dlatego wybraliśmy taką taktykę, żeby utrzymać prowadzenie, co nam się udało. Cieszę się, że zdobyliśmy wystarczającą liczbę punktów, które otwierają przed nami możliwość walki o najwyższe miejsca w mistrzostwach Słowacji (Fot. rufa-sport.sk).

Szeja/Szeja | Fot. Jacek MazurJAROSŁAW SZEJA: - Jestem bardzo zadowolony. Udało nam się ukończyć rywalizację na pierwszym miejscu i zdobyć komplet punktów! Na samym początku mieliśmy co prawda, drobne problemy z zawieszeniem, lecz po jego skorygowaniu samochód prowadził się naprawdę dobrze. Po trzecim odcinku byliśmy już na czele stawki i od tego momentu staraliśmy się kontrolować przebieg zawodów, choć trzeba przyznać, że konkurencja naprawdę mocno nas naciskała. Ogólnie rajd był bardzo „kontaktowy”, czego najlepszym dowodem są małe różnice w czasach na poszczególnych oesach. Korzystając z okazji chciałbym bardzo podziękować mechanikom, którzy do późnych godzin nocnych wymieniali nam wahacz po „drobnej przygodzie” w trakcie krótkich testów przed rajdem. Cieszę się również, że udało nam się pokazać z dobrej strony nowemu sponsorowi - firmie URZĘDOWSKI, a także innym naszym partnerom: głównemu sponsorowi AVANS POŁUDNIE oraz H&P AUTO SPORT, TELEWIZJI SILESIA i TWA GROUP POLSKA.

Solowow/Baran | Fot. cersanitrally.plMICHAŁ SOŁOWOW: - Walka była jak zwykle twarda, bo konkurencja w Mistrzostwach Polski jest bardzo mocna. Siedmiu zawodników jechało naprawdę ekstremalnie szybko i znowu mieliśmy wspaniałą walkę o sekundy. My byliśmy w tym rajdzie drudzy, potem trzeci, w końcu wylądowaliśmy na czwartym miejscu. Na pierwszą pętlę założyliśmy zbyt miękkie opony, pojawiły się kłopoty ze skrzynią biegów. Potem dwukrotnie traciliśmy na błędach, a konkurenci to wykorzystali. Ale w sumie jest OK. Jesteśmy na mecie, zdobyliśmy punkty do klasyfikacji RSMP, choć mniej niż chcieliśmy.

MACIEK BARAN: - Każdy na tym rajdzie miał swoje kłopoty, niektórzy większe niż my, więc trzeba się cieszyć z wyniku. Jestem zadowolony z naszej jazdy, setupu samochodu, mieliśmy dużo radości z jazdy. Błędy zdarzają sie każdemu, przynajmniej jest co poprawiać na następne rajdy, mamy gdzie szukać sekund.

Rafał Maliński | Fot. Krzysztof BabiszRAFAŁ MALIŃSKI: - Na ten rajd założyłem zupełnie nową skrzynię biegów. Przyjechała do mnie ze Skandynawii, a tamtejsi mechanicy nie znają innego set-upu dyfra niż spięty na maxa. Tam nie wiedzą o istnieniu rajdów asfaltowych. Przez cały czas musiałem siłować się z kierownicą, a na jednym z zakrętów coś strzeliło mi w barku. Na wyboistych fragmentach Honda skręcała w nieprzewidywalnym kierunku. Musiałem tam zdejmować nogę z gazu. OS-y były bardzo wąskie, więc nie było dużo miejsca na korygowanie toru jazdy. Straty odrabiałem na szerokim fragmencie trasy wyścigu górskiego. Tam mogłem jechać na większym luzie. Nie miałem żadnych przygód na trasie. Cieszę się z 5 punktów w generalce, drugiego miejsca w klasie i zwycięstwa w klasyfikacji klubowej, które wywalczyliśmy razem z Markiem Kwaśnikiem i Łukaszem Złotnickim. W moim zasięgu było najwyżej czwarte miejsce, ale nie udało mi się na nie wskoczyć. Rywale jechali bardzo szybko. Wprawdzie awansowałem na 4 miejsce w punktacji, ale moja sytuacja się pogorszyła. Z założenia walczę o tytuł, a strata do Szejów urosła o kolejne 10 punktów. Liczę jednak, że na Kormoranie uda mi się wygrać, a lokalni matadorzy zabiorą konkurentom trochę punktów. Będzie ciężko, ale ja lubię wyzwania. Mój samochód był z założeniu budowany z myślą o rajdach szutrowych, więc w Braniewie będzie mi na pewno łatwiej (Foto: Krzysztof Babisz).

Sawicki/KuśnierzSŁAWOMIR SAWICKI: - Nareszcie przejechałem cały rajd bez awarii i bez przygód. Hamulce, które tak bardzo szwankowały od początku sezonu, tym razem spisywały się rewelacyjnie, jak zresztą cały samochód. Najwyraźniej zaowocowała zmiana ekipy serwisowej, dokonana przed rajdem. Rajd Rzeszowski był dla mnie próbą odbudowy zaufania do samochodu i myślę, że próbą udaną. Z kilometra na kilometr jechało mi się lepiej. Mam nadzieję, że utrzymam ten progres już do końca sezonu.

MICHAŁ KUŚNIERZ: - To nasz najlepszy start w tym roku. W naszej jeździe widoczna była rosnąca wraz z upływem pokonanych kilometrów pewność siebie. Oby tak dalej. Samochód spisał się perfekcyjnie. Nie stwierdziliśmy ani jednej, najdrobniejszej nawet awarii. Wygląda na to, że opuścił nas pech.

Bębenek/Bębenek | Fot. Marcin KaliszkaMICHAŁ BĘBENEK: - Rajd rozpoczął się dla nas dobrze, jechaliśmy swoim tempem, co zaowocowało czwartym miejscem w klasyfikacji generalnej zawodów po pierwszej piątkowej pętli. Walka z samochodami S2000 była bardzo ciężka, dlatego swoje wysilki skoncentrowaliśmy przede wszystkim na nawiązaniu walki z czołówką grupy N. Przyjęta strategia pozwoliła na zakończenie pierwszego dnia zmagań na dobrej, piątej pozycji w rajdzie. Sobota nie była dla nas już tak łaskawa. Na drugim zakręcie pierwszego odcinka specjalnego ukręciła nam się półoś napędowa i pierwszą pętlę rajdu podróżowaliśmy z napędem tylko na trzy koła. Kolejne odcinki specjalne to już odrabianie strat i walka o jak najlepszą pozycję w grupie N i rajdzie. Udało się nam odrobić część strat i zajęliśmy szóste miejsce w klasyfikacji generalnej 18. Rajdu Rzeszowskiego. Cieszy mnie osiągnięcie mety i awans w klasyfikacji Mistrzostw Polski o dwie pozycje.
Wsparcia podczas startu w 18. Rajdzie Rzeszowskim udzielily nam firmy: Tedex, Ponzio, Sonax, Igloo, Recaro, Imex, AQQ i Makton. Patronat medialny nad załogą objęły: portal Wirtualna Polska, Radio ESKA oraz portal Intermaks.pl. Nad oprawą zdjęciową czuwa www.RallyFoto.pl

Oleksowicz/Obrębowski | Fot. Dominik KalamusMACIEJ OLEKSOWICZ: - Rajd Rzeszowski to nasza ulubiona eliminacja. Trasy są naprawdę fantastyczne - odcinki niezwykle kręte, śliskie i podstępne. Taka konfiguracja najbardziej mi odpowiada. W tym roku było cały czas sucho, co jeszcze bardziej było po naszej myśli. Piąte miejsce świadczy o tym, że jesteśmy coraz szybsi i możemy się cieszyć, że nawiązujemy już walkę ze ścisłą czołówką, która naprawdę jest piekielnie szybka. Na widowiskowym odcinku Browar byliśmy blisko zwycięstwa i ulegliśmy tylko Tomkowi Kucharowi, który na takich próbach jest nie do pobicia. Jeszcze trochę nam brakuje aby wygrywać odcinki ale myślę, że ten etap jeszcze przed nami. Wiem gdzie popełniam błędy i gdzie mógłbym pojechać jeszcze szybciej lecz to wymaga jeszcze trochę pracy i treningów. Tak czy inaczej, jesteśmy bardzo zadowoleni z naszego wyniku, bo dzięki temu awansowaliśmy w punktacji RSMP na szóste miejsce. Nie osiągnęlibyśmy jednak tego bez świetnie przygotowanego samochodu i ciężkiej pracy całego naszego zespołu, któremu bardzo chciałbym podziękować.

sponsor relacji:

Dodaj do: