Rajd Rzeszowski 2017 - Mówią po Rajdzie Rzeszowskim

sob, 5 sierpnia 2017 godz. 21:52:57 skomentuj rajdy

Łukasz Habaj

JAKUB WYSOCKI (MSZ Racing): - Są takie rajdy, o których długo się nie zapomina, a tego rajdu nie zapomnimy chyba nigdy. Już samo osiągnięcie mety w Rzeszowie byłoby niezwykłym sukcesem, a my wspięliśmy się jeszcze wyżej, wywalczając przy tym miejsca na podium! Nasi zawodnicy oraz mechanicy wykonali kawał rewelacyjnej roboty, za co należy im się wielki szacunek. Tworzymy zgrany zespół, który jeszcze nieraz pokaże swój potencjał! fot. Maciej Niechwiadowicz

ROBERT GABRYSZEWSKI (Rallytechnology): - Ciężko ubrać w słowa wszystko, co działo się w tym rajdzie. Przez odwoływane odcinki chyba najważniejszą rzeczą było utrzymanie koncentracji, co nie jest łatwe, kiedy czeka się na starcie tak trudnego rajdu. Trasy były niezwykle podstępne i naprawdę trudno było tam o bezbłędną jazdę. Niestety na mecie nie mogliśmy zobaczyć Zbigniewa Gabrysia z Arturem Natkańcem oraz Darka Polońskiego z Balbiną Gryczyńską. Najważniejsze, że nic poważnego im się nie stało i że będą gotowi do następnych startów. Wielkie gratulacje należą się naszym pozostałym załogom, którym udało się ukończyć ten rajd. Każdy, kto wjechał na metę Rajdu Rzeszowskiego, może nazwać się zwycięzcą!

Dariusz LamotDARIUSZ LAMOT: - Rajd Rzeszowski w trzecim podejściu nareszcie ukończony! Mamy to! I tutaj zdecydowanie przydała się  wiara w końcowy sukces, ale też fachowa obsługa ekipy Rallylab. Zespół mechaników miał co robić już po odcinku testowym, a gdyby nie zapał kibiców na odcinku Korczyna i Wysoka nie byłoby punktów na mecie. Wielkie dzięki! Generalnie jestem bardzo zadowolony z debiutu w cyklu ERC i szczere ukłony w kierunku naszych Partnerów. Sezon jest na półmetku i już dzisiaj szczegółowo planujemy jego dalszą część.

Łukasz ByśkiniewiczŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - To był szalony i nerwowy rajd. Dużo niepokoju spowodowały liczne wypadki i odwoływane odcinki specjalne, na które musiały wjeżdżać karetki. Aż 4 razy, gdy staliśmy na starcie zapięci w pasy byliśmy proszeni o zawrócenie i pojechanie drogą alternatywną. To bardzo wybija z rytmu. Dlatego cieszę się, że zachowaliśmy zimną krew i na sobotnim etapie pokazaliśmy dobre tempo wygrywając odcinki w Mistrzostwach Polski, a w Mistrzostwach Europy ustępowaliśmy tylko kierowcom fabrycznym. Kiedy rozkręcaliśmy się dopadł nas pech. Awarii uległo wspomaganie kierownicy. Aż 4 kręte odcinki specjalne jechaliśmy bez „wspomy”. To było niesamowite. Najgorsze były nawroty i szybkie partie, gdzie bardzo wyrywało kierownice. Sporo ryzykowaliśmy bo trudno bez wspomagania kontrować i utrzymywać linię jazdy. Daliśmy rade i bardzo cieszymy się z 3. miejsca w naszej klasie, a dzięki zdobytym punktom awansowaliśmy na 2. miejsce w punktacji sezonu.
 
TOMASZ BORKO:
- Tegoroczna edycja Rajdu Rzeszowskiego w moim odczuciu była bardzo specyficzna. Wiele załóg nie poradziło sobie z arcytrudnymi odcinkami specjalnymi i poważnie uszkodziło swoje samochody. Mimo awarii jestem bardzo zadowolony z wyniku i bardzo dziękuję za gorący doping.

Partnerami TVN TURBO Rally Team'u są: NOVOL, TEDEX oleje i smary, TEKOM Technologie, I Planet Radom, Modesto s.c., producent resoraków Majorette, AMA Poland, Opel Auto Żoliborz. Patronat medialny zapewnia TVN TURBO.

Dominik ButvilasDOMINIK BUTVILAS: - Rajd Rzeszowski był dla nas mieszanką pozytywnych i negatywnych uczuć. Trasa były ekstremalnie trudna, techniczna, wymagająca i niezostawiającą kierowcom jakiegokolwiek miejsca na błąd. Szczęśliwie dla nas takiego nie popełniliśmy i cały czas pozostawaliśmy na drodze. Niestety po czwartym odcinku, który był dla nas jedynym przejechanym w piątek, zatrzymaliśmy się na dojazdówce i nie ukończyliśmy etapu z powodu problemów z ciśnieniem paliwa. Auto Partner Rally Team zdecydował się nie poddawać i wróciliśmy do zmagań na sobotnim etapie. Jestem bardzo zadowolony z wyników i prędkości, którą zbudowaliśmy. Odcinek po odcinku poprawialiśmy swoją pewność i wyczucie w samochodzie, kręcąc się w okolicy topowej „10” kierowców rywalizujących w ERC. Powtarzalność i dobra szybkość osiągnięte w Rzeszowie pozwalają z optymizmem patrzeć na kolejne rundy RSMP. Wierzę, że będziemy w czołówce już podczas zbliżającego się Rajdu Dolnośląskiego. Chciałbym podziękować całemu Zespołowi, firmie Auto Partner Rally Team, producentowi marki Maxgear oraz wszystkich kibicom, wspierającym nasz na trasach.

Jan ChmielewskiJAN CHMIELEWSKI: - Wynik osiągnięty w Rajdzie Rzeszowskim, drugiej po Rajdzie Polski najważniejszej imprezie rajdowej w naszym kraju przyniósł mi ogromną satysfakcję. Plan, który mieliśmy przed startem, zrealizowaliśmy w 100%. Wygrana w „ośce” RSMP i wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej to dla mnie duży sukces, zwłaszcza, że był to wymagający rajd, zarówno dla załogi, jak i samochodu. Start w upale i przy ekstremalnie wysokich temperaturach panujących w rajdówce wymagał większej koncentracji niż zwykle. Przed startem cały zespół włożył dużo pracy i wysiłku w przygotowania i żadne ogniwo nas nie zawiodło. Dziękuję wszystkim, którzy we mnie wierzą, począwszy od sponsorów, bez których nie byłoby mowy o zdobywaniu kolejnych tytułów, przez moją rodzinę i przyjaciół, aż po wspaniałych kibiców wspierających nas na odcinkach i tych trzymających za nas „wirtualne kciuki”. Dziękuję mechanikom za ich ciężką pracę przy rajdówce podczas przygotowań przed oraz w trakcie rajdu, a także Michałowi za jego wkład w nasz sukces. Ze stolicy Podkarpacia wyjeżdżamy umocnieni na pozycji liderów klasyfikacji 2WD oraz OPEN 2WD, ale bądźcie spokojni - nie zamierzamy spocząć na laurach.
 
MICHAŁ MAJEWSKI:
- Skłamałbym mówiąc, że 26. Rajd Rzeszowski był łatwy. To zdecydowanie jedna z najtrudniejszych imprez, w których brałem udział, o czym świadczy liczba załóg, która nie dotarła do mety z powodu wypadków i awarii. Praca, jaką wykonaliśmy z Jankiem na zapoznaniu z trasą zaprocentowała znakomitym wynikiem na mecie. Lepszego scenariusza niż ósma pozycja w generalce RSMP i wygrana w 2WD i OPEN 2WD nie mogłem sobie wymarzyć. Ten wspaniały rezultat dedykuję Michałowi „Hołkowi” Grudzińskiemu – wracaj do nas szybko przyjacielu!

Partnerami zespołu są: Caffaro, Fuchs Oil, KRAUSE, MOTOMI, NEO tools, a także Pirelli, a patronat medialny sprawują Radio RMF-FM, TVP 3 Kraków i wydawnictwo FENIKS MEDIA.

Jacek JureckiJACEK JURECKI: - Mocno przygotowywaliśmy się do tego startu. Silna obsada, trudne trasy i żal lejący się z nieba okazał się jednak mieszanką, która mocno zakłóciła przebieg rajdu. Zanim jeszcze przejechaliśmy na sportowo jakiś odcinek, to po zatrzymaniu do kontroli policyjnej mieliśmy doliczone 30 sekund kary za spóźnienie na PKC. To nie były okoliczności sprzyjające dla skupienia i zachowania koncentracji. Tym bardziej jednak jestem zadowolony z tempa na czwartym odcinku. Na odcinku miejskim stać nas było na lepszy czas, ale zaważyły źle dobrane opony. Na starcie do Lubeni byliśmy naprawdę mocno zmotywowani. Niestety po ponad 20 km opony były bardzo rozgrzane i w pewnej chwili straciły przyczepność. Uderzenie było tak mocne, że urwaliśmy koło i to był koniec. Naprawdę szkoda tego weekendu i całej pracy i tego, że nie mogliśmy walczyć dalej. Partnerzy i kibice mocno na nas liczyli, więc tym trudniej się z tym pogodzić. Dziękujemy za wsparcie kibiców i pomoc wszystkich partnerów: Blachdom Plus, Eko-Wtór Jakubiec, EvoTech, Albud Okna i Drzwi, Iwonex-Bud, ASC, Pokrycia Dachowe Pniok Sylwester, Buchti.pl Promotion. Do zobaczenia na trasach wrześniowego Rajdu Dolnośląskiego.

Filip NivetteFILIP NIVETTE: - Jesteśmy na mecie arcytrudnego Rajdu Rzeszowskiego – trzeciej rundy mistrzostw Polski, gdzie dziś musieliśmy zadowolić się 6. pozycją. W ERC zakończyliśmy tuż za pierwszą dziesiątką, jednak na trasie aż dwukrotnie łapaliśmy kapcia, które kosztowały nas około minutę. Straciliśmy też sporo czasu zabierając aż dwa zapasowe koła na deszcz, który ostatecznie się nie pojawił. Nie przepadam za kalkulacjami, ale z pewnością mogliśmy być wyżej. Jestem jednak zadowolony, ponieważ rok temu traciłem sekundę na kilometrze do Kajetanowicza, a teraz było to już tylko 0,3 sekundy, co jest dobrym wynikiem. Wykonaliśmy plan, jakim było utrzymanie przewagi w mistrzostwach Polski, więc jestem szczęśliwy.

Marcin GagackiMARCIN GAGACKI: - To był trudny rajd. Na tle konkurentów może nie wypadliśmy najlepiej, ale biorąc pod uwagę szarpany przebieg rywalizacji, to 7. miejsce w klasyfikacji generalnej mistrzostw Polski cieszy. Jestem zadowolony z pierwszego przejazdu Lubeni, na której trzymaliśmy dobre równe tempo. Najważniejsze jest to, że w całym rajdzie nie popełniliśmy żadnego dużego błędu i tylko w jednym miejscu, na cięciu, przebiliśmy oponę. Wszystkie kilometry przejechaliśmy więc na czysto, a cenne doświadczenie zebraliśmy wraz z metą i punktami.

Maciej Lubiak i Maciej WisławskiMACIEJ LUBIAK: - Muszę przyznać, że namęczyłem się na tym rajdzie. Było bardzo ślisko i strasznie gorąco. To był naprawdę trudny rajd. Wczoraj za dużo nie pojeździliśmy, ale dziś wszystko szło zgodnie z planem i zaliczyliśmy komplet kilometrów. Nasza taktyka polegająca na spokojnej jeździe przyniosła dobre efekty. Czuję jednak niedosyt prędkości i dynamiki. Mam nadzieję, że pod koniec roku uda się to poprawić. Na razie jest to cały czas nauka. Wielki Wiślak bardzo pomógł mi w tym powrocie, ponieważ był całkowicie bezbłędny. Wspólnie poradziliśmy sobie bardzo dobrze i przejechaliśmy bardzo cenne kilometry. Musimy teraz przeanalizować te zawody i wyciągnąć wnioski z błędów, których było dość dużo w ten weekend. Podczas najbliższych testów popracujemy nad ich wyeliminowaniem. Przed nami mój ulubiony Rajd Dolnośląski, na którym postaram się jechać szybciej.

MACIEJ WISŁAWSKI: - Jestem pełen podziwu dla konsekwencji Maćka. Na ten rajd wrócił przecież prawie po dziesięciu latach przerwy. Jestem bardzo zadowolony, że dojechaliśmy do mety i utrzymywaliśmy się na drodze bez żadnych sensacji oraz problemów. Ten sport jest wybitnie trudny i ekstremalny, bardzo łatwo tu o błąd. Jednak Maciek przez ponad 200 kilometrów większych błędów nie popełniał. Bardzo się cieszę, że jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy i oby tak dalej.

Tomasz GrycTOMASZ GRYC: - Nareszcie odczarowaliśmy Rajd Rzeszowski. Myślę, że był to najtrudniejszy rajd w mojej karierze. Trudniejszy nawet niż Monte Carlo. Patrząc na liczbę załóg, które skończyły poza trasą i na to jak trudne były te odcinki, naprawdę jesteśmy szczęśliwi z osiągnięcia mety na drugiej pozycji. Jesteśmy bardzo zadowoleni z miejsca, a plan minimum został zrealizowany. Myślami jednak jestem już na następnym rajdzie w Kotlinie Kłodzkiej.

Jarosław SzejaJAREK SZEJA: - Niestety, po raz pierwszy w tym sezonie, zabraknie nas na mecie. Na odcinku Lubenia załoga jadąca przed nami wypadła z trasy. Ich rozbity samochód wystawał na drogę, ale mogliśmy go zauważyć dopiero wyjeżdżając z dużą prędkością z zakrętu. W tym momencie nie było już szansy na uniknięcie zderzenia i sami zakończyliśmy jazdę na poboczu z rozbitym przodem. Jak widać w ferworze walki na odcinku nie wszystko można przewidzieć. Najważniejsze, że ucierpiały tylko samochody, a nikomu z nas nic się nie stało. Szkoda mi jednak tego, że rajd tak szybko się dla nas skończył, bo bardzo liczyłem, że przejedziemy dziś wszystkie odcinki. To miały być ważne testowe kilometry przed Rajdem Barum i szansa żeby potwierdzić nasze wczorajsze, dobre tempo i powalczyć z mocnymi rywalami. Niestety stało się inaczej, ale prawdę mówiąc, jeśli nie dało się tego uniknąć, to był to najlepszy moment. Na szczęście nie straciliśmy punktów w Mistrzostwach Czech. Przed Rajdem Barum dostaliśmy ostrą szkołę i zimny prysznic, ale wiemy po tym weekendzie dużo więcej. Jesteśmy świadomi, co jeszcze trzeba poprawić. Nie pozostaje nam nic, jak skupić się na przygotowaniach do Rajdu Barum. Żałuje tego, że nie mogliśmy dziś pokazać się polskim kibicom. Wiem, że mocno na nas liczyli, ale wierzę, że zrewanżujemy im się podczas czeskiej rundy FIA ERC.

MARCIN SZEJA: - W tym feralnym miejscu było szybko, a moment dekoncentracji kosztował nas bardzo wiele. Niestety, takie jest oblicze tego sportu i trzeba się liczyć z takimi sytuacjami. Mimo wszystko ten weekend przyniósł też wiele pozytywów i był ważną szkołą przed najważniejszą imprezą tego sezonu. Mamy przed Rajdem Barum dużo ważnych informacji do przeanalizowania na temat samochodu, naszej jazdy i pracy. Ta nauka na pewno sprawi, że do Barum przygotujemy się lepiej, co pozwoli nam jechać szybciej i pewniej. Zakończenie rajdu na odcinku, a nie na linii mety, to zawsze trudny moment, ale cieszę się, że mieliśmy okazję tutaj być, zmierzyć się z tak silną stawką i spotkać z polskimi kibicami. Dziękujemy wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki.
 
W sezonie 2017 Jarosława i Marcina Szejów wspierają: GK Forge Grelowski Obróbka Plastyczna Metali, Grupa Metkom, DIL Surowce Wtórne, Stalchem, Darma, Deco-Car, Minimax, Viralseed i Pokrycia Dachowe Pniok Sylwester oraz patroni medialni: Wirtualna Polska, Radio Bielsko, TVP Katowice, Motowizja i portal OX.pl.

Marcin SłobodzianMARCIN SŁOBODZIAN: - Podczas pierwszego etapu Rajdu Rzeszowskiego z odcinka na odcinek jechało się nam coraz lepiej i byliśmy zadowoleni na koniec dnia z drugiego miejsca w klasyfikacji ERC2 Mistrzostw Europy. W sobotę także uniknęliśmy wielu błędów, które popełnili nasi konkurencji i swoim tempem zmierzaliśmy do mety. Niestety na OS9 Lubenia podczas tzw. spadania omyłkowo „zapiąłem” niski bieg i straciliśmy przedni napęd. Awarii uległa skrzynia biegów, a wyciek oleju dodatkowo mógł spowodować zagrożenie dla innych załóg startujących za nami na kolejnych odcinkach specjalnych. Dziękujemy kibicom za doping na trasie. Myślami jesteśmy już na kolejnej eliminacji Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski.

JAKUB WRÓBEL: - Z mojej perspektywy dzisiejsza jazda Marcina była jeszcze lepsza niż podczas pierwszego etapu Rajdu Rzeszowskiego. Naprawdę wydaje mi się, że wykonał kawał dobrej roboty. Mieliśmy większą frajdę z jazdy. Czuliśmy się w Subaru bardzo dobrze. Z każdym kolejnym kilometrem tempo było coraz lepsze. Na ostatnią, sobotnią pętle założenia taktyczne były takie, aby dojechać do mety i dowieźć zajmowane miejsce. No niestety, z powodu błędu przy redukcji biegów na spadaniu w Lubeni, awarii uległa skrzynia biegów. Mam nadzieję, że wyczerpaliśmy już limit pecha na ten rok i kolejne rajdy będą dla nas szczęśliwe.

Kajetan KajetanowiczKAJETAN KAJETANOWICZ: - Jesteśmy liderami mistrzostw Europy, zrealizowaliśmy plan. Fantastyczna robota całego zespołu LOTOS Rally Team, za co bardzo dziękuję. Mamy drugie miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu, jesteśmy najszybsi z Polaków. To był trudny rajd pod wieloma względami. Bardzo wymagające odcinki specjalne - wąskie, techniczne, miejscami bardzo szybkie. Do tego wysokie temperatury. Duża liczba rajdowych fanów mogła wywołać presję, lecz starałem się to fantastyczne wydarzenie przekuć na dodatkową motywację. Mam nadzieję, że kibice są zadowoleni tak samo jak ja. Pozostały trzy rajdy do końca sezonu i zrobię wszystko, aby utrzymać pozycję liderów. Rajdy są jednak nieprzewidywalne, dlatego też je kochamy. Nawet kiedy ciężko pracujesz, nigdy nie jesteś pewien tego, co będzie na mecie.

JAREK BARAN: - My i LOTOS Rally Team mamy jeden wspólny cel - trzeci z rzędu tytuł Mistrzów Europy. Podium w Rzeszowie winduje nas na pozycję liderów klasyfikacji sezonu i to było założenie na ten weekend. To wspaniałe widzieć tylu kibiców, którzy gorąco nas dopingowali. Bardzo Wam dziękujemy.

Tomasz KasperczykTOMASZ KASPERCZYK: - Gorący Rzeszowski pokazał, że w rajdach, szczególnie rozgrywanych przy tak upalnej pogodzie, bardzo ważna jest chłodna głowa. Nam udało się ją zachować. Walczyliśmy przede wszystkim po punkty do klasyfikacji obu cykli – zarówno FIA ERC Junior U28, jak i Rajdowych Mistrzostw Polski. Mimo, że było niesamowicie gorąco, to jechało nam się bardzo dobrze. To był dla nas świetny weekend – pełen zaciętej sportowej rywalizacji, ale i dobrej zabawy na świetnych asfaltowych oesach Podkarpacia. Trudno nie być zadowolonym, skoro o miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu równo walczyliśmy z takimi zawodnikami, jak Bruno Magalhaes czy Jan Cerny. W Rajdzie Barum będzie nam jeszcze trudniej ich dogonić, ale na pewno spróbujemy.