Rajd Nadwiślański 2018 - Mówią po Rajdzie Nadwiślańskim

nie, 10 czerwca 2018 godz. 16:21:10 skomentuj rajdy

Kacper Wróblewski

KACPER WRÓBLEWSKI: - Już na odcinku testowym otrzymaliśmy dość duże ostrzeżenie. Na pierwszym przejeździe, przy bardzo małej prędkości delikatnie dotknęliśmy drzewa. Wiedziałem, że te odcinki są bardzo śliskie ale zaskoczyło mnie jak bardzo. Sam rajd układał się jednak dla nas bardzo dobrze. Jechaliśmy szybko ale mądrze. Nie popełniliśmy ani jednego błędu poza dotknięciem szykany na odcinku miejskim. To i tak pozwoliło nam wypracować sporą przewagę nad rywalami. Drugiego dnia również szło wszystko zgodnie z planem. Pierwszą pętlę przejechaliśmy dość spokojnie utrzymując pozycję lidera w „ośkach”. Niestety aż do feralnego zakrętu, z którym wcześniej nie mieliśmy żadnego problemu. Wypadliśmy z drogi i próbowaliśmy się bronić przez jakieś 100 metrów ale zahaczyliśmy o płot. Teraz analizujemy dlaczego do tego doszło. Faktycznie jechaliśmy ten zakręt minimalnie szybciej niż poprzednio jednak nie aż na tyle by skończyć w taki sposób. Wiem, że puściły nam opony z tyłu. Niestety chcąc oszczędzić je na kolejny rajd nie zdecydowaliśmy się na ich wymianę na nowe podczas serwisu – może to było przyczyną. Czasami jednak takie błędy się zdarzają. Jest to element tego sportu, gdzie na sukces składa się wiele czynników. Teraz z pewnością mamy przed sobą ciężki okres bo do startu w Rajdzie śląska zostało bardzo mało czasu. Nie martwię się o odbudowanie auta bo wiem, że stajnia Rallytechnology stanie na wysokości zadania. Niestety zdecydowanie nadszarpnie to nasz budżet a nasze starty w kolejnych rundach stoją pod dużym znakiem zapytania. Będziemy jednak starać się z całych sił by ten sezon pojechać do końca bo mamy o co walczyć! Trzymajcie proszę kciuki i mam nadzieję, że za trzy tygodnie zobaczymy się w Chorzowie! Wierzę, że po tej gorzkiej lekcji, bogatszy w nowe doświadczenie razem z naszymi partnerami: Wirtualna Polska, eSky Polska, Rallytechnology oraz radio RMF FM ponownie sięgniemy po kolejne cenne punkty w klasyfikacji generalnej 2WD i klasie 4!

JACEK SPENTANY: - Wyjechaliśmy z Puław w bardzo smutnych nastrojach. Niestety nie ukończyliśmy Rajdu Nadwiślańskiego. Podczas walki o zwycięstwo staraliśmy się nie ryzykować na tych zdradliwie śliskich asfaltach i kontrolować nasze solidne tempo. Założeniem drugiego dnia była obrona pierwszego miejsca w samochodach napędzanych na jedną oś. Ponieważ podczas pierwszego etapu nie mieliśmy żadnej sytuacji, podczas której musielibyśmy się bronic przed wypadnięciem z drogi, to Kacper nie podejmował zbytniego ryzyka podczas hamowań z dużych prędkości do ciasnych zakrętów. Jedynie drugiego dnia stanęliśmy w poprzek drogi na łączniku szutrowym ale wszystko odbyło się przy małej prędkości. Niestety na przedostatnim odcinku wypadliśmy z drogi. Zaskoczyło to nas i teraz musimy przeanalizować co było powodem, szczególnie, że na poprzedniej pętli nie mieliśmy tam żadnych problemów. Dziś jednak musimy też już myśleć o Rajdzie Śląska bo czasu jest bardzo mało. Mam nadzieję, że pojawimy się na trasach domowej imprezy! Dziękujemy też za doping, pomoc i wsparcie ze strony kibiców, mieszkańców i sędziów zabezpieczenia po wypadku. Nikt nie powiedział złego słowa, a wręcz przeciwnie niesamowite jest słyszeć jak cieszy wszystkich nasza walka i rywalizacja o zwycięstwo w „ośkach". Dziękujemy wam za te wszystkie kciuki podnoszone w górę na odcinkach i dojazdówkach. Trzymajcie je dalej, żebyśmy zobaczyli się na Stadionie Śląskim w Chorzowie!

Wróblewski/Spentany

MIKOŁAJ MARCZYK: - Był to rajd na odbudowę. Chcieliśmy pokonać mądrze trasę Rajdu Nadwiślańskiego, ze względu na początek sezonu, który był dla nas słodko-gorzki, a przy okazji „wyszło nam” drugie miejsce. Wracamy do dobrej formy, jesteśmy bardziej pewni jako załoga, jako zespół. Rywalizacja nabrała tempa, szkoda nam Tomka i Damiana, którzy nie ze swojej winy zakończyli rywalizację, a byli naprawdę szybcy. Cieszę się, że jesteśmy we właściwym miejscu, żeby dobrze kontynuować dalszą część sezonu. Świetnie, że już za trzy tygodnie znów wsiadamy do rajdówki, by rywalizować w Rajdzie Śląska.

SZYMON GOSPODARCZYK: - Jesteśmy bardzo zadowoleni, choć to były ciężkie dni. Obiecaliśmy sobie, że musimy dojechać do mety, żeby nie przywozić smutnych wspomnień. Chcieliśmy zachować fajne chwile w pamięci, przywieźć cenne punkty i przygotować się dobrze do Rajdu Śląska. 

Skoda Polska Motorsport


PIOTR PARYS JUNIOR: - Za nami bardzo trudny i wymagający rajd, jeden z szybszych w całym kalendarzu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Nawierzchnia o zmiennym poziomie przyczepności była bardzo trudna do odczytania. W niektórych fragmentach jechało się jak po lodzie, wyczucie limitu samochodu było prawdziwym wyzwaniem. Nie obyło się bez przygód, bo wypadłem z trasy na odcinku testowym, jednak mimo to dowiozłem samochód w jednym kawałku do mety, co bardzo cieszy. Kolejne cenne doświadczenie zebrane.

Piotr Parys

KONRAD DUDZIŃSKI: - To był kolejny wspaniały weekend dla naszego zespołu, jeszcze dzień przed rajdem nie było pewności czy w ogóle uda nam sie wystartować ale na szczęście sie udało i to nawet z fajnym efektem. Bardzo cieszy mnie fakt, że oprócz wygrania klasy dojechaliśmy na 12 w klasyfikacji generalnej co jest dla mnie zdecydowanie życiowym wynikiem. Jeśli chodzi o sam rajd- bardzo ciężki, najcięższy ze wszystkich które w tym roku jechaliśmy. Oesy były niewiarygodnie śliskie, na zewnątrz temperatura dochodziła do 30 stopni a my czuliśmy się miejscami jak na lodzie! Ale daliśmy radę! Dziękuje  serdecznie dla całego zespołu za wsparcie oraz wspaniała robotę, naszym partnerom, znajomym oraz wszystkim którzy trzymali za nas kciuki.

ADAM BINIĘDA: - Rajd Nadwiślański jest specyficznym rajdem, który w skrócie charakteryzuje się tak: długie długie proste i zakręty pod kątem prostym. Może się wydawać więc łatwym rajdem, choć prędkości są duże. Jest to jednak bardzo zdradliwe myślenie I wielu zawodników podkreślało, ze jest to bardzo trudny rajd. Rożne rodzaje asfaltu, zmienna przyczepność, duże prędkości, śliskie zakręty do których trzeba znaleźć odpowiednie punkty hamowania...to wszystko powodowało, ze wbrew pozorom osiągnięcie mety nie jest prostym zadaniem. Na zapoznaniu z trasą mieliśmy więc dużo pracy, ale wykonaliśmy ją porządnie. Co prawda parę razy brak przyczepności w zakrętach potrafił nas zaskoczyć, ale obyło sie bez poważniejszych przygód. Staraliśmy sie jechać czysto, oczywiście szybkim tempem, ale nie przesadzać. W sobotę udało nam się wypracować przewagę, którą w  niedzielę kontrolowaliśmy. Na drugich przejazdach oesów, wprowadziliśmy jeszcze parę poprawek do opisu by wyeliminować niedociągnięcia I zminimalizować ryzyko popełnienia błędu. Ostatni oes przejechaliśmy już na spokojnie I mogliśmy cieszyć się ze zwycięstwa w kolejnej rundzie RSMP.

Dudziński/Binięda

ŁUKASZ BYŚKINIEWICZ: - Tegoroczny Rajd Nadwiślański okazał się najbardziej śliską i gorącą edycją w jakiej tutaj startowałem. Jesteśmy zadowoleni z szóstego miejsca i zdobytych punktów, a przede wszystkim bezbłędnej jazdy. Nie ukrywam też, że chciałbym pojechać szybciej, ale w tych warunkach jakie mieliśmy na trasie nie chciałem ryzykować. Planem na pierwsze trzy rajdy sezonu było poznawanie nowego dla nas Hyundaia i20 R5 i nauka jazdy tak potężnym samochodem z napędem 4x4. Od Rajdu Nadwiślańskiego współpracuje z nowym zespołem. Naszą R5-tką opiekuje się ekipa Kumiega Racing, której bardzo dziękuję za fachowość obsługi tak zaawansowanego sprzętu jakim jest i20 R5. Już teraz zapraszam na kolejny rajd, który rozegrany zostanie na przełomie czerwca i lipca w okolicach Katowic. Chciałbym serdecznie podziękować naszym Partnerom zaangażowanym w nasze starty, firmom: Kratki, NOVOL, TEKOM Technologia, iPlanet Radom, Modesto s.c., Michelin Polska, Hyundai Polska, Inter Box Promotion. Podziękowanie również dla macierzystej TVN TURBO za patronat medialny.

MACIEJ WISŁAWSKI: - Kolejna runda Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski i kolejna meta. Bardzo się cieszę z wyniku. Jestem zadowolony nie tylko z miejsca, ale przede wszystkim bezbłędnie przejechanych 120 kilometrów odcinków specjalnych. Łukasz poznaje samochód i przyzwyczaja się do zupełnie innej konstrukcji. Przez ostatnie 7 lat startował samochodami, którymi jeździ się zupełnie inaczej niż naszym Hyundaiem i20 R5. To bardzo szybka maszyna i trzeba poznać wszystkie tajniki jazdy R5 zanim zacznie się atakować. Mogę być tylko zadowolony, że w tych pylistych, śliskich warunkach przejechaliśmy wszystkie odcinki specjalne bez dotykania obcych ciał.

Łukasz Byśkiniewicz

MARCIN SŁOBODZIAN: - Cały Rajd Nadwiślański jechało się nam bardzo dobrze. Bez żadnych przygód na trasie, co jest dla mnie ważne. Patrząc na naszą stratę na kilometrze do załóg dysponujących szybszymi autami też jest bardzo dobrze. Cieszy mnie niezmiernie, że od początku tego sezonu mamy bardzo dobre tempo, które wciąż jeszcze poprawiamy. Jak co roku rajd był zorganizowany bardzo dobrze. Nieco przydługie dojazdówki wynikają raczej ze specyfiki tej imprezy. Jesteśmy wciąż liderami klasy Open N i dysponujemy sporą przewagę punktową, którą mamy nadzieję dowieźć do końca sezonu.

GRZEGORZ DACHOWSKI: - Dwa dni jazdy w upale nie były łatwe, ale myślę że się opłacały. Mamy za sobą kolejne, nowe doświadczenia. Jest też ciągły progres w postaci coraz szybszej jazdy Marcina. Nasza strata to czołówki wciąż się zmniejsza. W tej okolicy ciężko było znaleźć lepsze trasy. Cieszy to, że możemy pojeździć tnąć zakręty i uczyć się tego stylu, tak jak było to możliwe parę lat temu. Z czystej matematyki  i z tego ile tracimy do najszybszych samochodów R5 wynika że Marcin coraz lepiej poczyna sobie za kierownicą Subaru.

Marcin Słobodzian

MACIEJ LUBIAK: - Co ciekawe komputer, który zepsuł nam się już na starcie do pierwszego oesu był nowy. To już drugi egzemplarz, jaki wymieniliśmy. Dziś zmagaliśmy się z awarią skrzyni biegów. Praktycznie nie mieliśmy możliwości redukcji z piątego biegu, więc w wielu miejscach na tych szybkich oesach to było bardziej toczenie się niż sportowa rywalizacja. Przygód i problemów nie ustrzegli się też nasi rywale, dzięki czemu zameldowaliśmy się na podium w klasie. Nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło – przejechać rajd niesprawnym samochodem i jeszcze znaleźć się na podium. Zawody były faktycznie bardzo trudne. Łatwo było o błąd, bowiem tutejsze oesy faktycznie są niesamowicie śliskie. Teraz czekamy już na Rajd Śląska.

Lubiak/Borko

TOMASZ KASPERCZYK: - Informacja o zerwanym pasku alternatora i przekroczonej temperaturze silnika, to nie był komunikat, na który dziś czekaliśmy. Szczególnie, że przystąpiliśmy do niedzielnej rywalizacji w pełni skupieni, przygotowani, a co za tym idzie – przekonani o tym, że stać nas na to, by skutecznie walczyć o czołowe pozycje w tym rajdzie. Złośliwość rzeczy martwych potrafi doprowadzić człowieka do wściekłości, zwłaszcza jeśli potencjalnie zabiera nam wymarzony wynik. Na to nie mamy jednak wpływu. Oczywiście jestem zły, ale mówiąc szczerze – byłbym w znacznie gorszym nastroju gdybyśmy odpadli przez mój błąd. A tych w tym rajdzie praktycznie nie popełnialiśmy, jechaliśmy czysto, równo, a nasze wyniki były powtarzalne. Bez wątpienia pozytywne jest jednak to, że jeśli w okolicach Puław byliśmy w stanie osiągnąć i pewnie utrzymać takie tempo, to damy radę jechać szybko także w kolejnych rundach. I tego się trzymamy. Dziękuję wszystkim za zaciśnięte kciuki, a konkurentom – za świetną rywalizację. Do zobaczenia na Śląsku.

Kasperczyk/Syty

...więcej wkrótce

Advertisement