Rajd Cieszyńska Barbórka 2017 - Mówią po Rajdzie Cieszyńska Barbórka

nie, 26 listopada 2017 godz. 16:08:10 skomentuj rajdy

Konrad Biela

KONRAD BIELA: - Długo nie mogłem się doczekać na ten start i debiut w Mistrzostwach Śląska. Wiele dobrego słyszałem o rywalizacji w tym cyklu i po tym weekendzie jestem pod dużym wrażeniem. Stawka jest mocna, a walka niezwykle wyrównana. Cieszę się, że udało nam się podjąć to wyzwanie, bo dla mnie była to przede wszystkim cenna szkoła rajdowej jazdy. Nie miałem dotąd okazji jeździć po tak wymagających odcinkach z tak nierówną nawierzchnią, gdzie nie sprawdza się przyzwyczajenia z tras wyścigów górskich. Mogłem jednak liczyć na doświadczenie Ryśka, który w tym starcie wyjątkowo dużo mi pomógł. Staraliśmy się nie zwracać uwagi na czasy i skupić na nauce, ale z tempa, jakie osiągnęliśmy na tych bardzo szybkich próbach możemy być zadowoleni. Jechaliśmy czysto, bez przygód i problemów, a z odcinka na odcinek jazda przynosiła coraz więcej frajdy. Z Barbórki Cieszyńskiej zabieramy bardzo pozytywne wspomnienia, a przede wszystkim dobre przygotowania przed startem w Barbórce w Warszawie. Chętnie wrócę do Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Śląska, bo naprawdę warto. Dziękuje sponsorom Kotelnica Białczańska, Firma Budowlana Hebda, Terma Bania, BielaPlast, Domalik folie samochodowe, RB Sięka, Pinsher, Professional Detaling Zakopane, Budomax, Podhale24.pl, Pralnia Białka, MTS-Trans, Lis Car i AMS Race & Rally Car Service i STRAMA PALIWA Stacja i Myjnia Samochodowa z Szaflar, a także ekipie 2BRally i wszystkim, którzy wspierali nas w tym starcie.

RAFAŁ KRĘCIOCH: - Wszystko co w ten weekend się stało jest po prostu niesamowite. Włączyliśmy się do rywalizacji dopiero na półmetku sezonu, bez szerszych planów i skupialiśmy się przede wszystkim na uczeniu nowego samochodu. Rajd Wisły okazał się dla nas tak udany, że postanowiliśmy podjąć to wyzwanie. Trzy starty i trzy zwycięstwa – nie mogłem ułożyć się piękniej. Mistrzostwa Śląska stoją na naprawdę wysokim poziomie. Cieszę się, że staliśmy się częścią tego cyklu. Mamy w swoim regionie nie tylko mocną ligę zawodników, ale i niezwykłe imprezy. Każdy z tych trzech rajdów był wymagający w swój specyficzny sposób, a żadna wygrana nie przyszła łatwo. Świetnie przygotowany samochód i zgrany zespół ludzi - to wszystko procentowało i przyniosło efekt w postaci tytułu. Dziękuje całemu składowi EvoTech za ich ciężką pracę. Miałem okazję przez trzy ostatnie rajdy startować z dwoma doskonałymi pilotami - Marcinem Szeją i Kamilem Kozdroniem, a dla mnie było to kolejne ważne doświadczenie. Osób, na których wsparcie mogłem liczyć i którym chciałbym podziękować jest naprawdę wiele. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić, ale każdy osiągniętych wyników jest naszym wspólnym sukcesem!

KAMIL KOZDROŃ: - To był bardzo udany weekend. Pomimo trudnych warunków jakie panowały zwłaszcza na pierwszej pętli, udało nam się utrzymać na drodze i całkiem żwawym tempem podróżować do mety. Cały rajd przegraliśmy tylko z Sebastianem Fryczem, którego nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, więc plan można uznać na zrealizowany w 102% Rafał spisał się znakomicie, a chłopaki z EvoTech jak zwykle dostarczyli nam niezawodny samochód. Dziękuję wszystkim którzy trzymali za nas kciuki i mam nadzieje do zobaczenia w przyszłym sezonie!

SEBASTIAN FRYCZ: - To fajne uczucie znów wrócić na Cieszyńską Barbórkę w roli zawodnika, a co dopiero stanąć na najwyższym stopniu podium. Dawno nie było tak stabilnych i dobrych warunków na tym rajdzie, ale odcinki „Cieszynki” jak zwykle okazały się bardzo wymagające.  W przyszły weekend czeka na nas Barbórka w Warszawie, więc staraliśmy się utrzymywać margines bezpieczeństwa i unikać zbędnego ryzyka. Cieszy to, że mimo takiej taktyki i dłuższej przerwy w startach, wypracowaliśmy naprawdę dobre i równe tempo. Jak to w rajdach, nie obyło się bez stresów – po pierwszej pętli musieliśmy wymieniać skrzynie biegów, ale serwis zadziałał błyskawicznie i udało się opanować sytuacje. Wszyscy wykonaliśmy dziś dobrą robotę i możemy się cieszyć, nie tylko ze zwycięstwa, ale też z ważnego treningu. Kibice niesamowicie nas przywitali i stworzyli świetną atmosferę, a ja mam nadzieję, że odwdzięczyliśmy się jazdą.

TOMASZ ZBROJA: - Jestem zadowolony, bo czuję, że moja jazda jest coraz bardziej regularna. Potrafię już mniej więcej kontrolować swoje tempo. Ale oczywiście czuje też pewien niedosyt, bo cel na ten sezon był jasny – mistrzostwo Śląska i starty w rajdach wyższej rangi. Jesteśmy wicemistrzami, więc jest się z czego cieszyć, ale ambicje były wyższe. Kluczem do zwycięstwa w Cieszyńskiej Barbórce było kontrolowanie tempa, od pierwszego oesu, do samego końca rajdu. Zostawiłem sobie asa w rękawie, bo wiedziałem w których miejscach tracę, które partie sobie odpuściłem i byłem w stanie później to wykorzystać, by przyspieszyć we właściwym momencie. Kombinowaliśmy też troszkę z oponami i na koniec wszystko wyszło tak, jak miało wyjść. Wszystko zadziałało i to pomogło zwyciężyć.

PAWEŁ KOKOSZKA: - Można powiedzieć, że ten sezon był udany. Wygraliśmy Rajd Zamkowy, teraz wygraliśmy kultową „Cieszynkę” – to jest świetny wynik, który mnie bardzo cieszy. Ale tak jak Tomek wspomniał – nasze ambicje były w tym roku dużo wyższe. Mierzyliśmy w mistrzostwo i poświęcaliśmy bardzo dużo wysiłku na przygotowania do każdego rajdu: pracę nad formą fizyczną i psychomotoryczną, dużo pracowaliśmy nad opisem. Widzimy, że to wszystko zaprocentowało, było mniej błędów, nasza jazda była bardziej regularna. Zabrakło chyba trochę szczęścia. Mieliśmy przygody z dokumentami na Rajdzie Śląska, awarię na Rajdzie Ziemi Bocheńskiej… Jednak w każdym rajdzie notowaliśmy czasy, które pozwalały nam walczyć o zwycięstwo i pod tym względem to jest na pewno udany sezon. Tytuł uciekł nam już w zasadzie wcześniej. Po niefortunnej przygodzie Piotrka Barana na Rajdzie Śląska, gdzie wybuchł im silnik, nasze nadzieje trochę odżyły. W Cieszynie zrobiliśmy to co mieliśmy do zrobienia: wygraliśmy rajd, a to jak konkurenci ukończyli rajd nie zależało już od nas.
 
PIOTR BARAN:
- Na pewno jakiś niedosyt jest. Największy był chyba po Rajdzie Śląska, gdzie mieliśmy dużą przewagę i zabrakło nam do mety, a zarazem do przypieczętowania tytułu, jakiś sześciu kilometrów. Niestety awaria silnika nie pozwoliła nam ukończyć tych zawodów. Ale cały sezon oceniam bardzo pozytywnie. Była fajna rywalizacja, na bardzo wysokim poziomie. Rajdy są nieprzewidywalne – czasem nie wystarczy wygrywać na odcinkach, trzeba też mieć szczęście. Jedni je mają, inni nie. Przekonałem się o tym ja, przekonał się Tomek Zbroja. Wiemy, że wyniki w każdej chwili mogą się zmienić całkowicie, co z resztą było widać choćby w tym rajdzie. Mieliśmy dzisiaj dobre tempo, tak jak w pozostałych rundach. Jesteśmy na podium w mistrzostwach, więc w sumie to był pozytywny sezon.
 
MICHAŁ PACIEJ: - Już kolejny sezon z rzędu kończymy na wysokim miejscu w klasyfikacji generalnej, więc nie mamy powodów do narzekania. Oczywiście zawsze ścigamy się, żeby wygrywać i wygrywamy: odcinki, czasem rajdy, więc jesteśmy zadowoleni. Ten sezon tak się potoczył, jak się potoczył, ale trzecie miejsce w klasyfikacji to jest bardzo dobry wynik i trzeba się z tego cieszyć. Zobaczymy co nam przyszłość przyniesie, może kiedyś nam będzie dane świętować mistrzostwo. Mamy bardzo dobre tempo: mimo, że startujemy chyba najstarszym samochodem w stawce jesteśmy ciągle konkurencyjni.
 
GRACJAN GRELA: - Emocje po zdobyciu mistrzostwa są chyba dopiero przed nami. Powoli sobie uświadamiam nasz sukces, Marta na pewno też przeżywa to mocno. Nie liczyłem na ten tytuł w tym roku, widziałem się gdzieś w okolicy 5-6. miejsca. W poprzednich sezonach, całą naszą pracę niweczyły problemy techniczne, w tym roku to wyglądało zupełnie inaczej i więcej zależało już od nas. Więc mam poczucie, że zapracowaliśmy sobie na ten triumf, ale też długo na niego czekaliśmy, bo już jeździmy już od kilku lat. Po Rajdzie Wisły wiedziałem, że mamy dobre tempo, ale wciąż jeszcze nie zastanawiałem się nad walką o tytuł, tym bardziej, że wcześniej Rajd Ziemi Bocheńskiej był dla nas pechowy. Nie wierzyłem, że resztę sezonu uda się pojechać bez błędów – byłem przekonany, że na którymś rajdzie coś się wydarzy, co uniemożliwi nam sięgnięcie po dobry wynik na koniec. Tymczasem tak się nie stało i wszystkie rajdy do końca sezonu potoczyły się dla nas pomyślnie. Na pewno mam satysfakcję ze swojego tempa. Udowodniłem sobie, że idę w dobrym kierunku i jestem w stanie jechać szybko. Wiem, że mogę być jeszcze szybszy, bo jest jeszcze trochę rzeczy do poprawy. Dużo wysiłku włożyłem też w przygotowanie samochodu. Pomagał mi w tym kolega, ale tu też dużo zależało ode mnie. Jestem też zadowolony z opisu i pracy z Martą. W tym rajdzie nie było żadnych pomyłek, a ja jechałem dokładnie to co dyktowała, nie starałem się zapamiętać trasy. To wszystko działa rewelacyjnie. Zbudowaliśmy dobrą bazę, dzięki której – przy dobrym treningu – możemy jeszcze jeździć jeszcze szybciej.
 
MARTA MOMOT: - Nie zakładaliśmy walki o tytuł, bo wiedzieliśmy, że stawka jest bardzo mocna, a chłopaki naprawdę bardzo szybko jeżdżą. Staraliśmy się robić swoje i coraz bardziej się poprawiać, wyznaczać sobie nowe cele i je realizować. Zaprocentowała przede wszystkim analiza, po każdym rajdzie. Sprawdzaliśmy błędy, szukaliśmy sposobów, żeby robić wszystko lepiej. Bez tego, bez świadomości i analizy własnych pomyłek nie będziemy w stanie utrzymywać wyników i dążyć do czegoś lepszego. A oboje jesteśmy ambitni i chcemy być coraz skuteczniejszymi zawodnikami.