Kris Meeke w rozmowie z Autoklubem
W zeszłym roku nowo utworzony zespół MINI WRC ogłosił, że w tym sezonie ich kierowcami będą Kris Meeke i Dani Sordo. W debiutanckim sezonie zaliczyli sześć rajdów niespodziewanie notując od razu dobre wyniki.
Kris Meeke ukończył jednak tegoroczne mistrzostwa z mieszanymi odczuciami. Na sześć rajdów cztery nieukończone, na co złożyły się kraksy i awarie. Natomiast w Hiszpanii finisz na piątym miejscu, a Wales Rally GB to walka o podium do ostatniego oesu, ostatecznie czwarte miejsce.
Redakcji Autoklubu udało się przeprowadzić krótką rozmowę z Brytyjczykiem.
Autoklub: - Miałeś szansę być pierwszym Brytyjczykiem na podium w rundzie WRC od czasu Richarda Burnsa. Niestety mały błąd na Power Stage i czwarte miejsce. Bardzo byłeś rozczarowany?
KM: - Tak też było. Wiedziałem, że podium jest w zasięgu. Robiłem wszystko co mogłem, aby tam się dostać. Jednak takie są rajdy i dzień wcześniej cieszyłbym się z czwartej pozycji.
Wróćmy jednak do początku. Co czułeś składając podpis pod kontraktem projektu MINI WRC.
KM: - To było coś, czego nie mogłem się doczekać – jazda samochodem WRC. Byłem pewien, że ten samochód może być dobry. To również wspaniałe, że mogę być częścią nowego projektu od samego początku.
Pierwsza impreza - Rally d'Italia Sardegna. Start do pierwszego oesu – było trochę nerwów w samochodzie?
KM: - Nie myśleliśmy o jakichkolwiek nerwach. Wspaniale było wreszcie wystartować po tak dużej ilości testów. Od nas wszystkich zależło i to było też w naszych rękach, aby rozwijać projekt MINI John Cooper Works WRC.
Na trzecim odcinku rozbiłeś się, drugiego dnia były problemy z samochodem. Pomimo tego David Lapworth był zadowolony z tempa jakie uzyskałeś. Co o tym myślisz i jak byś streścił swój debiut w tym zespole podczas pierwszego rajdu.
KM: - Byliśmy szybcy i to było bardzo zadowalające. Tak, mieliśmy problemy, ale ogólnie byliśmy nawet bardziej, niż zadowoleni z pierwszego startu pomimo tego, że samochód nie znalazł się na mecie.
Rajd Finlandii. Znów problemy z autem. Wycofujesz się po 19 oesie, to samo dzieje się z Danim Sordo po odcinku nr 21. Duże rozczarowanie dla ciebie i Prodrive’u?
KM: - Tak, byliśmy rozczarowani. Jednak wiedzieliśmy co to jest za problem i jak to naprawić. Każdy jednak niech pamięta, że nasze testy robiliśmy przed pełną publicznością. Większość innych ekip przeprowadza prywatne testy i informacje o takich problemach nie trafiają do mediów.
Podczas asfaltowych rajdów w Niemczech i Francji, MINI błysnęło osiągami, a to chyba dopiero początek na drodze rozwoju.
KM: - Ten samochód ma wielki potencjał, a to dopiero początek jego możliwości. Będziemy go rozwijać pod kątem każdej nawierzchni.
Francja bez mety. Wtedy powiedziałeś, że chcesz zmienić swoje podejście do jazdy. Co to było w takim razie, bo potem piąte miejsce w Hiszpanii i wygrany tam Power Stage.
KM: - Byłem zdeterminowany, aby ukończyć rajd. Byłem tym zaniepokojony i potrzebowałem udowodnić na co mnie stać. Wiedziałem, że mogę sobie dobrze poradzić, ale że meta też jest ważna, abyśmy mieli przejechanych jak najwięcej kilometrów. Jeśli chodzi o Power Stage, tam wszystko udało nam się dobrze poskładać – mieliśmy dobrą prognozę pogody i opony Michelin spisały się świetnie.
Później na szutrze w Walii samochód też już spisywał się dobrze.
KM: - Mamy jeszcze do zrobienia dużo testów po szutrze. Jesteśmy zadowoleni z tego jak spisuje się samochód w specyfikacji szutrowej, ale to jeszcze nie jest to, co udało się osiągnąć na asfalcie.
Pamiętasz Rajd Polski w 2006 roku, kiedy startowałeś Citroenem C2 i wszyscy kibice byli zachwyceni tym, co wtedy pokazałeś na oesach.
KM: - Tak pamiętam. Bardzo mi się wtedy podobał ten rajd i myślę, że kibice byli też zadowoleni.


