Kosmicznie szybka N-ka
Najszybszy na dwóch z trzech oesów, Bryan Bouffier prowadzi w drugim dniu Rajdu Rzeszowskiego, wyprzedzając o 4,8 sekundy Tomasza Kuchara, zwycięzcę superoesu Podpromie. W generalce całego rajdu, przewaga Grzegorza Grzyba nad Tomaszem Kucharem zmalała do 38 sekund.
- Samochód jest OK - informował Bryan Bouffier. - Robimy co możemy. Niełatwo opuścić jeden dzień, bo dzisiaj nie jesteśmy w rytmie - ale jak na razie, wszystko w porządku. Będę próbował zdobyć jak najwięcej punktów, bo to może być bardzo ważne dla mistrzostw. Obecnie nasza sytuacja w punktacji nie jest już tak dobra.
- Jedziemy spokojnie - informował Grzegorz Grzyb. - Priorytetem na dzień dzisiejszy jest dla nas utrzymanie przewagi w całości rajdu. Wygranie Rzeszowskiego drugi raz z rzędu byłoby dla nas niesamowitym sukcesem. To będziemy starali się zrobić. Oprócz tego oczywiście, patrzymy na klasyfikację słowacką - polska zupełnie nas nie interesuje dzisiejszego dnia. Zobaczymy... Mamy jakieś tam swoje problemy i będziemy starali się to poprawić.
- Dobrze mi się jedzie - mówił Tomasz Kuchar. - Bardzo szybko... Niedowierzam w to, jak można tak szybko N-ką jechać, jak robi to Bryan, bo my z resztą chłopaków z S2000 idziemy w naszym przekonaniu wszystko. Mam na myśli Kuzaja, mam na myśli resztę. To jakieś kosmiczne i dla mnie niewyobrażalne!
- Jest OK - ocenił Kajetan Kajetanowicz. - Na dzisiejszy dzień to zawieszenie nie jest już tak dobrze ustawione i będziemy wprowadzać korekty. Na pierwszym oesie złapaliśmy kapcia na prawym przodzie - na szczęście jakieś dwa kilometry przed końcem oesu. Ale mogliśmy mieć z tego duże problemy, bo zanim się zorientowałem, było nam trudno trafić w jednym miejscu w drogę.
- Na pierwszym odcinku wypadliśmy w pole - opowiadał Michał Sołowow. - Trzeba było wrócić, znaleźć wyjazd. A na ostatnim oesie po prostu nie byłem na tyle agresywny, na ile potrzeba, choć nie straciliśmy szczególnie dużo.
- Na pierwszym odcinku, od razu po starcie ukręciła się z tyłu prawa półoś - i mieliśmy całą pętlę bez napędu na jedno tylne koło - powiedział Grzegorz Bębenek. - Na szczęście dla nas, odwołali drugi oes, więc straty są jeszcze niezbyt duże. Na ostatniej pętli spróbujemy się jeszcze gdzieś tam wgryźć.
- Wszystko super - stwierdził Maciej Oleksowicz. - Raz zmienialiśmy koło. Mieliśmy małego purchelka na kole. A tak to naprawdę fajnie się jedzie. Dobre czasy dzisiaj. No i ciśniemy, ciśniemy - bijemy się!
- U nas wszystko w porządku - zameldował Jozef Beres junior. - Jest bardzo ciężko. Dzisiejsze odcinki są jeszcze trudniejsze od wczorajszych. Oes w mieście był super!
- Skacze nam tył dość mocno - oświadczył Leszek Kuzaj. - Na te warunki, mamy za nisko ustawiony samochód. A poza tym to wszystko OK. Kierowca nie błyszczy dzisiaj...
Mariusz Stec nie wystartował do OS 10. Z tyłu urwała się połoś - tak niefortunnie, że rozluźniła piastę koła.
sponsor relacji: 


