Kajto szalał pod twierdzą
Kajetan Kajetanowicz prowadzi w Rajdzie Dolnośląskim po wygraniu superoesu Kłodzko-Leroy Merlin. Świeżo upieczony mistrz Polski pokonał o 1,7 sekundy Andreasa Aignera, o 2,4 s Bryana Bouffiera, o 2,6 s Leszka Kuzaja, o 3 s Tomasza Kuchara.
- Wolelibyśmy wygrać ten rajd, niż wygrać sam prolog, ale oczywiście, będziemy się starać - jutro zaczynamy - powiedział Kajetan Kajetanowicz. - Jechało się trudno, bo szczerze mówiąc, nie spodziewałem się mgły na prologu. Jutro może OK, ale dziś się tego nie spodziewałem. Włączyłem wszystkie lampy, jakie mieliśmy, które tanie nie są, a tu się okazało, że bez lamp, na krótkich światłach było lepiej. Więc w połowie wyłączyłem - i już było dobrze. Niespecjalnie lubię jeździć takie próby, natomiast wiem, że są one potrzebne - i jakoś zaczynam czuć klimat.
- Było bardzo dobrze - ocenił Andi Aigner. - Nie mieliśmy dodatkowych świateł, ale to był dobry wybór! Pojechałem na normalnych światłach i nawet to było za dużo, ponieważ mgła okazała się dosyć gęsta. Nic nie było widać. Czas jest całkiem dobry. Jestem zaskoczony drugim miejscem, bo czułem, że jadę dosyć wolno! OK, rajd rozpoczyna się jutro...
- Było OK - uznał Bryan Bouffier. - Tak jak wszyscy, kierowałem się ścianą mgły. Dużo hamowałem, może za dużo - ale OK. Zobaczymy jutro... Mamy starszą wersję 207-ki. Niestety, to nie jest Evo!
- Nic nie widziałem z powodu mgły - mówił Leszek Kuzaj. - W dwóch miejscach wymiękłem zupełnie we mgle. Mam trochę pretensji, ale światła były wysoko ustawione i tak oślepiały, że nic nie widziałem.
- Ubolewam nad tym, że nie wygrałem prologu! - stwierdził Tomasz Kuchar. - W tym roku coś w ogóle prologi mi nie idą tak dobrze, jak zawsze. A tu była straszna mgła, niesamowita! Po prostu jechało się w białej ścianie. Dodatkowe lampy, które mamy zamontowane na masce, wręcz przeszkadzały, a nie pomagały.


Fot. Maciej Tworski


