HRSMP: Mistrzowie na przesłuchaniu - Elefant

czw, 8 listopada 2018 godz. 13:58:28 skomentuj rajdy
Tagi: hrsmp, elefant

Elefant | fot. Grzegorz Rybarski

W bodaj najbardziej wyrównanej i zróżnicowanej kategorii w tym sezonie – FIA 4 – mistrzem wśród kierowców został Elefant. Kryjący się pod pseudonimem kierowca z Tarnowa przez cały sezon imponował równą, skuteczną jazdą, a jego BMW 318iS w tytoniowych barwach Bastos urozmaicało odcinki specjalne Motul HRSMP. Pora więc dowiedzieć się co sądzi o swoim mistrzowskim sezonie Elefant i jakie ma plany na przyszły rok.

Jakie były twoje założenia na ten sezon i czy udało się je spełnić?

Nie było specjalnych założeń i planów – nie mam sponsora, więc startujemy dla własnej przyjemności i miłego towarzystwa jakie tworzą koleżanki i koledzy z HRSMP. W naszej kategorii w tym sezonie przybyły dwie nowe silne załogi na samochodach 4WD Turbo: Krzysia Głowali i Marka Sudera, co teoretycznie klasyfikowało nas na starcie sezonu poza podium FIA 4. Dopiero po Memoriale, gdy wpadłem na pomysł założenia zespołu Bosch Service Rally Team, zaczęła się taktyka i planowanie. Postanowiliśmy razem z Markiem Suderem, Mariuszem Polakiem i Pawłem Hoffmanem walczyć i wygrywać z zespołem Mirka Miernika. Udało się wygrać zespołowo trzy rajdy i wywalczyć tytuł wicemistrzowski w klasyfikacji zespołów sponsorskich.

Jak przed sezonem oceniałeś rozegranie pięciu rund Motul HRSMP równolegle z RSMP i czy ocena ta uległa zmianie po ich przejechaniu?

Oceniłem negatywnie ze względu na “chory” kalendarz w pierwszej połowie sezonu. Dlatego odpuściłem sobie Rajd Świdnicki, którego termin zgłoszeń przypadał podczas Memoriału! Podobnie później – trzy rajdy odbyły się w odstępach 3-tygodniowych, co powodowało konieczność wysyłania zgłoszenia tydzień po każdym rajdzie – mimo braku wyników z poprzedniego!  Same odcinki, długość i stopień trudności oceniłem po ich przejechaniu bardzo pozytywnie.

Elefant | fot. Grzegorz Rybarski

Który rajd najprzyjemniej wspominasz?

Zdecydowanie Rajd Dolnośląski, gdy kara 3 minut po pierwszym etapie oraz “dobre słowo” Bartka Barańskiego na starcie drugiego dnia spowodowały, że uwierzyłem w siebie i zacząłem jechać na 100% możliwości, aby odrobić tak dużą karę. Dodatkowo awarie kolegów z FIA 4 spowodowały, że pierwszy raz pojawiła się szansa wygrać całą kategorię 4. Udało się nam odrobić straty do Jurka Skrzypka dopiero na przedostatnim oesie! Tak więc końcowy Power Stage Złoty Stok-Orłowiec  był moim życiowym oesem. Był najdłuższy, jechany tylko raz i do tego na nim zginął mój idol Marian Bublewicz. Takich emocji nie przeżyłem nigdy w życiu! Udało się i ta wygrana spowodowała zmianę mojego nastawienia do reszty sezonu, gdyż dawała szansę na podium.

Który rajd nie najlepiej zapisał się w twojej pamięci?

Właśnie ten, na który dzień wcześniej w Radiu Kraków zapraszałem wszystkich kibiców. Rano okazało się, że organizator Rajdu Śląska “wyrzucił” zawodników HRSMP poza ogrodzenie Stadionu Śląskiego, ustawiając serwis niektórych z nas pomiędzy metą lotną a metą stop odcinka specjalnego.

Kto był twoim największym konkurentem w tym sezonie?

Był nim mój serdeczny kolega Jurek Skrzypek, który zmienił silnik we Fiacie Ritmo na 2-litrowy i wrócił do klasy E3. Rywalizacja była zacięta i na sekundy. Przed wspomnianym wyżej ostatnim oesem Rajdu Dolnośląskiego, różnica była tak mała, że za metą stop czekałem na Jurka, aby sprawdzić który z nas wygrał i pogratulować sobie mety. Jurek z kolei wygrał Rajd Nadwiślański, gdyż my tam mieliśmy pecha i źle dobrane opony. Rywalizacja na Rajdzie Śląska, to znowu gonitwa za Jurkiem i dopiero przed ostatnim oesem przewaga 7 sekund, ale… z dużym ryzykiem spóźnienia na dojazdówce po błędzie pilota. Ostatecznie skończyło się wygraną na mecie i wzajemnymi gratulacjami. Rajd Rzeszowski to znowu kilkusekundowe zwycięstwo, ale jednak dające mi po pięciu rajdach liczonych do klasyfikacji rocznej remisowy wynik punktów na koniec naszej wspólnej rywalizacji z Jurkiem. Większa liczba moich wygranych dawała mi już wtedy tytuł mistrza Polski, więc nie musiałem startować w Rajdzie Wisły, mimo że bardzo go lubię.

Jak spisywał się wasz samochód w trakcie sezonu?

Solidny silnik 1.8iS nigdy nie wyciągany z mojego BMW E30, o przebiegu 350 tys. km, spisywał się bezawaryjnie może właśnie dlatego, że nie był modyfikowany! Opony Race GC wspaniale poradziły sobie z długimi i wymagającymi trasami RSMP i Historycznego Rajdu Barum, w którym byliśmy jedyną reprezentacją HRSMP. Klocki od firmy Steinhof wytrzymały cały sezon, czyli ponad 600 km oesowych! Podsumowując więc chyba całkiem dobrze się spisał nasz Bastos.

Co najbardziej was w tym roku zaskoczyło?

Remis z Jurkiem Skrzypkiem na koniec rywalizacji, choć to także przez pecha, jaki miał w tym sezonie Robert Luty oraz pozostali koledzy rywalizujący w kategorii FIA 4.

Czy zdobycie tego tytułu kończy wasze starty w HRSMP, czy może będą one kontynuowane ale np. w innej klasie/innym samochodem?

Mówi się, że nie zmienia się zwycięskiego składu więc nie szukam innego auta. Szukam natomiast sponsora, gdyż wydatki wraz z przyłączeniem cyklu do RSMP bardzo mocno wzrosły. Chciałbym podziękować moim pilotom, którymi w tym sezonie byli: Ernest Kornobis, Marcin Borycki oraz Marcin Pasek. Pozostał jeszcze rajd Barbórka w Warszawie, na którym planuję start z nowym pilotem… ale to będzie niespodzianka.

h-rsmp.pl
fot. Grzegorz Rybarski

Elefant | fot. Grzegorz Rybarski