65. Rajd Polski 2008 - Dedykowane Januszowi

nie, 8 czerwca 2008 godz. 14:59:21 skomentuj rajdy

Fot. rajdpolski.plMichał i Grzegorz Bębenkowie wygrali 65 Rajd Polski - to największy sukces w karierze braci z Bochni, ich piąte zwycięstwo w RSMP, pierwsze od Rajdu Warszawskiego 2006.

- Cały ten sukces dedykuję Januszowi Kuligowi, dzięki któremu w dużej mierze jestem w tym miejscu rajdowym, w którym jestem. Naprawdę jestem Jemu wdzięczny. Wszyscy wiemy, jaka była historia, tak że - tyle... - powiedział Michał Bębenek. - Co do warunków na trasie, nie było źle. Tutaj są bardzo ciekawe, interesujące szutry - i przede wszystkim twarde. Poza tym dobrze, że są dwa przejazdy, tak że nie było z tym problemów. Nasza jazda była taka, jak trzeba, jak wymagali tego rywale. Od pierwszego odcinka do ostatniego, praktycznie cały czas pełna koncentracja, no i precyzja. Wierzyłem, że kiedyś to nastąpi. Często, gęsto prześladował mnie pech, ale wierzyłem, że to kiedyś musi się odmienić. Pech nas opuścił w Rajdzie Polski. Dobrze, bo to najważniejsza impreza w roku. Potrzebowałem czegoś takiego, żeby się odbić - i mam nadzieję, że to jest ta chwila, od której pójdzie już dobrze.

- Tak naprawdę nie jestem rozczarowany, bo zdobyliśmy parę ważnych punktów w mistrzostwach Polski - stwierdził Bryan Bouffier. - Oczywiście, wolałbym być pierwszy, ale Michał Bębenek był w ten weekend zbyt szybki. Robiłem co mogłem, lecz nie potrafiłem z nim wygrać. To jednak dobry weekend dla Peugeota, bo mamy 8 punktów. To był bardzo fajny rajd. Wczoraj zaliczyliśmy mały piruet, poza tym utrzymałem się na drodze. Dzisiaj nie byłem już tak bojowo nastawiony - ważne stało się ukończenie tego rajdu. Michał jechał bardzo, bardzo szybko. Myślę, że to bardzo dobrze przed dalszą częścią mistrzostw, bo czeka nas dużo wspaniałych pojedynków.

- Bardzo trudny rajd - przyznał Michał Sołowow, wicelider mistrzostw Europy - z 4 punktami straty do Luki Rossettiego. - Cała czołówka fantastycznie jechała, naprawdę na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Wiem, bo sam jechałem i wiem, jakie czasy koledzy robili. Naprawdę super! Bardzo miło, że mamy obecnie drugie miejsce w mistrzostwach Europy. Tutaj naprawdę jechali bardzo dobrzy zawodnicy. Patrik Flodin to jest wyjątkowo utalentowany chłopak. Jadąc po raz pierwszy ten rajd, drugiego dnia robił bardzo dobre czasy. No a jazda Michała Bębenka - bez dyskusji, prawda? Jak popatrzymy po kolei, to jest dziesięciu doskonałych zawodników - Paweł Dytko, Zbyszek Staniszewski, Kajetan Kajetanowicz, Tomek Czopik, który byłby na czwartym, może piątym miejscu, gdyby nie wczorajsza przygoda z Hołkiem. Szkoda naszej straconej minuty, bo byśmy pokonali niepokonanego Bryana Bouffiera. Może następnym razem...

- Dzisiaj zmieniło się nastawienie - opowiadał Zbigniew Staniszewski. - Trzeba było się przespać i ułożyć nową taktykę, bo wczorajsza była błędna. Da się jechać szybko, wygrywać oesy - i trzeba było o tym pomyśleć wczoraj.

- Jechało się bardzo dobrze pomimo przygody z kamieniem, który ni stąd, ni zowąd pojawił się na drodze - komentował Kajetan Kajetanowicz. - To był głaz, wręcz bym powiedział. Tak poza tym świetnie. Samochód sensacyjnie przygotowany - to dobre określenie... Mieliśmy wiele frajdy.

- Jestem całkiem zadowolony - uznał Patrik Flodin. - Dzisiaj straciliśmy tylko 20 sekund do lidera, wczoraj to były 3 minuty. Dziś mieliśmy dobrą szybkość i czujemy się tak, jakbyśmy wygrali. Zmieniliśmy stabilizator na twardszy i samochód przestał się ślizgać. Potem znacznie łatwiej można było szybko jechać. Rajd jest naprawdę bardzo ładny. Odcinki dają frajdę. Są szybkie, takie jak lubię. Nawierzchnia jest dobra, nie tak dziurawa, jak w innych europejskich rajdach. To będzie naprawdę dobry szutrowy rajd w mistrzostwach świata!

- Dzisiaj jechało mi się bardzo dobrze - mówił Tomasz Czopik. - Chętnie rozpocząłbym rajd od niedzieli. Nie było testów, więc pierwszy dzień stracony. A dzisiaj już było naprawdę fajnie. Myślałem, że przejdę Flodina, ale młodzieniec jest szybki! Szkoda Pawła, no ale przeszliśmy go - coś tam mu się psuło wcześniej. Trzeba przyznać, że ostatni odcinek poszliśmy naprawdę pełnym ogniem, żeby utrzymać sekundową przewagę. No i takie czasy, że przyszło się cieszyć z siódmego miejsca, drugiego w Europie. Parę punktów złapiemy. Może to się przyczyni do tego, że jeszcze gdzieś pojedziemy w mistrzostwach Europy. Wątpię, czy wystartujemy zagranicą przed Bułgarią. Jeżeli coś będzie, to raczej na koniec sezonu. Stawiałem, że pierwsze trzy miejsca zajmą samochody Super 2000. Michał Bębenek nieprawdopodobnie błysnął formą. Ale nadal uważam, że Super 2000 to przyszłość i myślę, że te samochody będą jednak za chwilę jeszcze lepsze, bo N-ki już stanęły w miejscu. Dziewiątka to już jest wszystko, a jak widać, Subaru N14 jeszcze nie daje rady. Tutaj chwała Flodinowi, bo jako jedyny dojechał tym samochodem dość wysoko.

- Najpierw hamulce nam poleciały, potem kapeć, przestrzelone skrzyżowanie - no i tak uciekły dwa miejsca - tłumaczył Paweł Dytko. - Jest jakiś niedosyt, bo byliśmy na czwartym, a skończyliśmy na ósmym. Tempo chyba też było z naszej strony ciut wolniejsze, niż wczoraj. Nie wiemy, dlaczego. No pewnie te wszystkie przygody po drodze na to się złożyły. W końcu Tomek nas bardzo mocno zaskoczył na ostatnim odcinku. Staraliśmy się pojechać bardzo ostro, mieliśmy niezły czas, a on pojechał jeszcze szybciej. No, ale przynajmniej był jakiś element walki na koniec.

- Muszę powiedzieć, że to chyba jeden z moich najgorszych rajdów - zaskoczył nas Łukasz Sztuka. - Wydawało nam się, że jadę szybko, a czasy pokazują, że jesteśmy daleko z tyłu. Trzeba przełknąć gorzką pigułkę i chyba lepiej się przygotować. Przede wszystkim muszę potestować samochód przed rajdem, bo jak dotychczas nie miałem na to za bardzo czasu - i to są chyba efekty. Na pewno jedziemy z Łukaszem na Rajd Subaru, a potem nie wiadomo. Jesteśmy w trakcie rozmów z potencjalnymi sponsorami. Jeżeli one będą owocne, no to będziemy jechać dalej. Jeżeli nie, to niestety, ale Rajd Subaru będzie dla nas ostatnim w tym sezonie.

- To wcale nie jest ironiczne, co teraz powiem, ale to auto naprawdę na szutrze jest dobre - zaczął Tomasz Kuchar. - Tylko, że wczoraj ja popełniłem błąd, skrzywiłem zawieszenie. Jechałem na asfaltowym zawieszeniu, co nie należy do przyjemności. A dzisiaj psuł mi się pedał gazu. Zdarzało mi się na jednym oesie zatrzymać aż cztery razy, żeby zresetować, zrestartować system, żeby znowu zaczął działać pedał gazu, który oczywiście nie może być na linkę, tylku musi być na kabelki. No i tyle... To cała geneza mojego, nawet nie wiem, którego miejsca. Chcę sprzedać ten samochód i zobaczę, co się będzie działo. Auto, jeszcze raz podkreślę, jest na szutrze fajne, na asfalcie jeszcze daleko mu do optimum. Zobaczymy... Na pewno następny rajd w kalendarzu, czyli Rajd Subaru pojadę nie tym samochodem.