Rally Islas Canarias 'El Corte Inglés' 2016 - Consani i Costenaro z problemami

sob, 12 marca 2016 godz. 10:38:18 skomentuj rajdy

Robert Consani / fot. FIA ERC

Pierwszy sobotni odcinek specjalny Rajdu Wysp Kanaryjskich okazał się pechowy dla Giacomo Costenaro, który do tej pory zajmował siódme miejsce w klasyfikacji generalnej zmagań oraz dla trzeciego w generalce Roberta Consaniego.

W samochodzie Włocha doszło do awarii wspomagania kierownicy oraz alternatora. Francuz rano nie mógł odpalić swojego Peugeota i spóźnił się na start.

Blisko 23-kilometrową próbę Ingenio na swoje konto zapisał Kajetan Kajetanowicz, który za swoimi plecami zostawił Alexeya Lukyanuka (+5,8), Luisa Monzona (+5,8),  Ivana Aresa (+12,2), Roberta Consaniego (+14,0) i Hermana Kobusa (+14,4).

- Przyczepność jest bardzo dobra. Nie wiem jak to jest możliwe. Trudno jest jechać według notatek, ponieważ robiliśmy je we mgle. Pracują jednak bardzo dobrze i mogę atakować - podsumował Kajetanowicz.

- Widziałem go [Consaniego-red.] przed startem odcinka na poboczu. On pchał samochód z parcu ferme rano i zatrzymał się na dojazdówce. To był całkiem dobry oes. Trochę dłuższy niż spodziewałem się i opony przegrzały się. Asfalt jest dość ścierny. Staramy się utrzymać komfortowy bufor. Musimy dbać o opony i jazda na maksimum nie jest dobrym pomysłem - mówił Lukyanuk.

- Jest w porządku, samochód jest dobry. Przód jest trochę niebezpieczny, ale reszta jest w porządku. Teraz jadę komfortowo - mówił Monzon.

- Samochód rano nie odpalił w parku zamkniętym Straciłem siedem minut. Na tym odcinku było dobrze na początku. W środkowej sekcji straciłem moc, a na końcu hamulce. Celem było podium, ale teraz chcę dojechać do mety - donosił Consani, który otrzymał 80 sekund kary.

- Widziałem go [Costenaro-red.] na bardzo ciasnym zakręcie. Wydaje mi się, że uszkodził coś. Stał na poboczu. Mieliśmy złe przygotowanie i miałem tylko dziesięć minut przed startem. Popełniłem błąd na początku. Zajęło mi trochę czasu zanim złapałem rytm i na końcu nasze opony był za miękkie - relacjonował Kobus.

- Było bardzo gorąco w środku samochodu. To pomaga tak ciężkiej rajdówce. Było kilka szybszych partii, gzie mogłem jechać szybciej, ale zachowujemy bezpieczny rytm. Piąty bieg jest naszym ulubionym i cały czas go używam - informował Chuchała (+40,8).

- Jest naprawdę ładnie. Jest sucho na dużym fragmencie odcinka. Czasami świecące partie są zabawne. Wszystko jest w porządku - mówił Kołtun (+46,8).

- Dziś mam problem z koncentracją. Jestem trochę zmęczony i nie mam tyle radości. Jazda po takich drogach jest dla mnie bardzo trudna. Myślę, że opony były w porządku - komentował Kasperczyk (+52,7).

- Wydaje mi się, ze nie potrzeba kawy jeśli jest się na tym odcinku. Jest wielu widzów. Jest sucho, ale ślizgałem się trochę. Po kilku kilometrach zaczynałem z tego korzystać - komentował Puskadi (+57,8).

- Wszystko jest w porządku, ale moje opony rozpływają się. Postaram się pojechać kolejne odcinki dobrym rytmem - mówił lider ERC3, Łukasz Habaj (+1:02,1).

- Wspomaganie kierownicy i prawdopodobnie pasek alternatora. Wydaje mi się, że to koniec dla nas. Zobaczymy, czy możemy coś zrobić - informował Costenaro, który stracił blisko cztery minuty.

W klasyfikacji generalnej Kajetanowicz wyprzedza Lukyanuka (+28,5), Monzona (+2:01,6), Kobusa (+2:44,2) i Pereza (+2:48,4). Robert Consani (+3:19,3) spadł na szóste miejsce i za swoimi plecami ma Wojciecha Chuchałę (+4:21,7) i Jarosława Kołtuna (+4:47,0).

W ERC2 Chuchała powiększył przewagę nad drugim Giacomo Scattolonem do dwóch minut i ośmiu sekund.

W ERC3 Habaj wyprzedza Bassenyeya (+1:29,5) i Bostanciego (+1:32,2). Czwarty jest Tomasz Gryc. Ponadto kierowca eSKY.pl Rally Team awansował na pierwsze miejsce w klasie RC4.

fot. FIA ERC