65. Rajd Polski 2008 - Awaria Hołowczyca

sob, 7 czerwca 2008 godz. 18:21:10 skomentuj rajdy

Fot. rajdpolski.plMichał Bębenek zakończył jako lider sobotnią część Rajdu Polski - Bryan Bouffier traci 17,7 sekundy i posiada w zapasie 45 sekund nad Michałem Kościuszką. Michał Sołowow, piąty w klasyfikacji za Pawłem Dytko, zdobył trzy bonusowe punkty w mistrzostwach Europy, podnosząc stan konta do 15 oczek. Przed sobą ma tylko Rossettiego (32), Fontanę (21) i Travaglię (19). Dwa punkty przypadły Tomaszowi Czopikowi, jeden - Volkanowi Isikowi.

- Tutaj jest krótka piłka: jadę i walczę - powiedział Michał Bębenek. - Czy uda się to utrzymać? Ciężko powiedzieć. Na drugiej pętli było dużo więcej rozjechanego szutru i widać, że S2000 zdecydowanie przeważa na tych szczególnie kopnych miejscach. Tam nie jestem w stanie nic zrobić. Idziemy w dobrym kierunku. Przede wszystkim mam inne zawieszenie - Reigera, na którym jeszcze nie jeździłem. Naprawdę bardzo mile mnie zaskoczyło. A silnikowo niczym się to absolutnie nie różni od mojej poprzedniej Dziewiątki.

- Robię co mogę i próbuję złapać Michała Bębenka, ale jest bardzo trudno - przyznał Bryan Bouffier. - Jak dotąd on całkiem szybko jedzie. Jadę, na ile potrafię. Mój Peugeot 207 pracuje dobrze i jutro zobaczymy... Oprócz Michała, przed nami powinni jutro jechać kierowcy z listy priorytetowej. Szóste miejsce na drodze byłoby dobre. Ścigam się po to, żeby wygrać, a zatem nie odpuszczę. Mam nadzieję, że wyprzedzimy Bębenka. Będzie bardzo interesująco!

- Pechowo, bo gdyby nie awaria samochodu, bylibyśmy dużo wyżej - powiedział Michał Kościuszko. - W momencie, kiedy jedziemy sprawnym autem, wygrywamy oesy. Gdyby nie ten pech w połowie dnia to mogłoby być dobrze.

- No cóż, marzenia prysły - stwierdził Krzysztof Hołowczyc, 27 w klasyfikacji po OS 8. - Wraz z opadnięciem z jednej hopy coś się urwało w napędzie. Trudno mi powiedzieć, co to jest - może półoś, albo coś w przednim dyferencjale. Na początku myślałem, że coś się urwało w tylnym zawieszeniu, bo samochód zaczął się dziwnie zachowywać, ale potem się okazało, że został nam tylko tylny napęd. Tak jadę trochę jak BMW - pełnymi bokami, ale to się niestety zupełnie nie przenosi na czasy. Na drugim odcinku zatrzymaliśmy się dwa razy po minucie, żeby nie robić kurzu ani Michałowi, ani zawodnikowi, który za nim jechał. Dziwię się, że tak renomowana firma jak Kronos, ma takie przygody. Nie mam pojęcia co zrobić jutro, bo wygląda na to, że w zasadzie żadnych szans nie ma na jakąkolwiek walkę w generalce, więc chyba raczej będziemy się przygotowywać do Rajdu Orlen i testować różne ustawienia samochodu.