Andi myśli o powrocie

wto, 21 listopada 2006 godz. 15:20:38 skomentuj rajdy

- Terapia jest bardzo intensywna, ale przynosi oczekiwane efekty. Z każdym dniem czuję się coraz lepiej, choć na pełny powrót do zdrowia będę musiał poczekać jeszcze przynajmniej kilka miesięcy - powiedział Andrzej Mancin, który w połowie listopada przyjechał do Polski.

Z powodu problemów zdrowotnych kierowca z Bielska-Białej został zmuszony do przerwania tegorocznych startów w rajdach i wyścigach. W lipcu "Andi" postanowił poddać się leczeniu w jednej ze szwajcarskich klinik. Dziś już wiadomo, że za zły stan jego zdrowia odpowiedzialny jest bardzo groźny wirus zapalenia wątroby typu C.

- Wszystko stało się jasne po szczegółowych badaniach, jakie przeszedłem w klinice w Szwajcarii - wyjaśnił Andrzej. Jest niemal pewne, że do zakażenia doszło w jednym ze szpitali w Tychach, gdzie trzy lata temu kierowca IM Racing Team przechodził drobny zabieg chirurgiczny. - To jedyne miejsce, gdzie mogłem złapać do świństwo. Nigdy później nie byłem szpitalu - podkreśla. Teorię tę potwierdzają również szwajcarscy lekarze, którzy tłumaczą, że ów wirus zwany potocznie żółtaczką typu C, rozwija się bardzo wolno, doprowadzając do stopniowego wyniszczenia wątroby.

Pierwsze objawy choroby Andrzej zauważył pod koniec ubiegłego roku. - Bardzo szybko się męczyłem. Po zrobieniu rutynowych badań okazało się, że w wątrobie mam guza. Przez pół roku leczyłem się w Polsce, ale terapia nie przynosiła oczekiwanych rezultatów. Zdecydowałem się więc na wyjazd zagranicę.

W październiku Andrzej przeszedł operację usunięcia wspomnianego guza i obecnie poddaje się leczeniu farmakologicznemu. - Leki, które przyjmuję, są bardzo silne, przez co niekiedy bardzo źle się czuję. Lekarze zapewniają jednak, że tylko w taki sposób mogę dojść do pełni sił.

Co oczywiste, Andrzej myśli o jak najszybszym powrocie za kierownicę rajdowego samochodu. Według opinii lekarzy może to nastąpić już w przyszłym roku.